#lQktX
Wyszliśmy niewielką grupką znajomych posiedzieć nad jeziorko. Po pewnym czasie dołączył do nas jeszcze jeden chłopak, znałam go z opowieści swoich znajomych, ale widziałam pierwszy raz w życiu. Od samego początku było widać, że jest trochę wstawiony, ale pomimo tego i tak dalej pił alkohol. Na początku wydawał się spoko, ale gdy doprowadził się do stanu, w którym przestał kontaktować, zaczął mnie dotykać, na siłę szarpać, do tego stopnia, że później miałam na skórze ślady. Nasi znajomi mówili mu, że ma przestać i się odsunąć, ale nie reagował. Dopiero gdy moja przyjaciółka zauważyła, że mam łzy w oczach i nie potrafię się ruszyć, to odsunęli go i wróciliśmy do domu. Dopiero tam zaczęło do mnie docierać to wszystko, co się wydarzyło. Byłam wściekła na samą siebie, że nie zareagowałam i go nie odepchnęłam, ale byłam w zbyt dużym szoku i nie potrafiłam zareagować, trochę nawet nie potrafię tego określić.
Po jakimś czasie od tamtej sytuacji dowiedziałam się, że on po tym wszystkim powiedział, że to nie jego wina, bo on był pijany, a ja go sprowokowałam (miałam na sobie czarne dresy i szarą oversizową bluzę).
Może niezbyt interesująca historia, jednak do dzisiaj czasami mam wyrzuty sumienia, że się nie odezwałam i jest to moja wina.
To nie Twoja wina. On nie miał prawa Cię napastować. Tak to już bywa, że jak człowieka zaskoczy jakaś nowa, nietypowa sytuacja, to jest wzięty z zaskoczenia i nie wie, jak reagować. Zwłaszcza w sytuacji napastowania. Czasu nie cofniesz, ale możesz ułożyć sobie w głowie kilka scenariuszy, jak zareagujesz, gdyby się to kiedyś powtórzyło. Oby nigdy! Lepiej też unikać niebezpiecznych sytuacji, choć nie zawsze się da. W Internecie możesz znaleźć filmiki o samoobronie, dobrze jest też nosić ze sobą gaz łzawiący. Jest łatwodostępny. To niesprawiedliwe, że kobieta musi na każdym kroku dbać o swoje bezpieczeństwo i się pilnować, żeby jakiś zboczeniec jej nie napadł, ale na razie tak jest. Trzymaj się.
No i tak to właśnie wygląda. Ludzie, zwłaszcza w necie, z łatwością osądzają innych, gdy ci "za słabo" się bronili. A prawda jest taka, że to może spotkać każdego. Nigdy nie wiesz, jak zareagujesz - nawet, gdy sytuacja się powtórzy. Niestety, ale takie są realia bycia człowiekiem.
Nie jesteś niczemu winna. Nie ma znaczenia, jak wyglądałaś i co robiłaś, winny jest tylko oblech, który Cię napastował.
Tak i takie myślenie występuje nie tylko w takich sytuacjach. Wyzywają kogoś? Dlaczego nie odpowiedział ciętą ripostą, co prawda ich było 10 a on 1, ale miał się w ten sposób bronić.
Okradli kogoś? No to trzeba było bardziej uważać, jej wina, była zbyt naiwna itp.
Tak, ludzie lubią zrzucać winę na ofiarę, bo to najszybsze i najłatwiejsze "rozwiązanie" problemu.
Jedna z reakcji na strach jest zamrożenie, ofiara jest sparaliżowana strachem i niezdolna do obrony, ruchu, krzyku. Nigdy, przenigdy nie daj sobie wmówić i sama też tego nie wmawiaj, że to Twoja wina. Choćbyś tam była całkowicie bez ubrań, to jeśli nie wyrażasz zgodę na obcowanie cielesne z inną osobą, to każda próba dotykania Cię bez Twojej aprobaty jest molestowaniem lub nawet próbą gwałtu. Sprawcom gwałtów powinno się ucinać fujarę wraz z torbą, albo nawet torbę zostawiać żeby dyndała samotnie na przestrogę. Wtedy liczba gwałtów zmalałaby do kilku w ciągu roku, czyli o wieleset procent.
Spaść może maksymalnie o 100 procent ;)
Nie, to nie jest twoja wina. Nawet jakbyś siedziała w skąpym bikini zamiast dresu, to nie twoja wina. Niestety, często ofiary napastowania/molestowania/napaści mówią o tym, że zostały "zmrożone" ze strachu i stresu. Nie można dawać przyzwolenia na to, żeby usprawiedliwiać i w jakikolwiek sposób tłumaczyć zachowanie agresora. Bardzo się cieszę, że byłaś w towarzystwie ludzi, którzy zareagowali
Absolutnie się nie obwiniaj! Twoja reakcja to tzw. zamrożenie, zwane z angielska freeze. Jest to obok walki (fight), ucieczki (flight), "oklapnięcia" (flop) i drżenia (fright) - to ostatne niektóre ujęcia zastępują łaszeniem (fawn) - podstawowa biologiczna reakcja na traumę, z modelu 5F/6F. Skrajna reakcja zamrożenia skutkuje zaburzeniami dysocjacyjnymi. Nie możesz się poruszyć, choć bardzo chcesz. To atawizm, obserwowany u wielu gatunków, w sytuacji, gdy ani walka, ani ucieczka nie wchodzą w grę, i zwłaszcza u tych, które są atakowane przez zwierzęta mające słabszy wzrok i odpowiadające głównie na ruch ofiary. Ale nie tylko, bo np. wśród drapieżników, jeżeli ofiara nie ucieka, to one na chwilę głupieją i od razu nie zaatakują (nieuciekająca ofiara = coś nie tak, może jest zarażona, chora, czyli zjedzenie jej jest niebezpieczne).
Ale idź do jakiegoś terapeuty specjalizującego się w traumie. Nieleczone reakcje potraumatyczne - a nieuzasadniony wstyd po traumie taką reakcją jest - mogą się utrwalić i doprowadzić do PTSD, a nawet cięższych zaburzeń dysocjacyjnych. Mogę podać Ci kilka namiarów, powiedz tylko, jaki rejon Polski wchodzi w grę.