#kq5PT

Jakiś czas temu przeczytałam tutaj wyznanie, gdzie koleżanka zostawiła drugą koleżankę pijaną na przystanku autobusowym. Miałam podobną sytuację, jednakże mnie akurat koleżanka zostawiła na imprezie - z trzema nowo poznanymi kolesiami.

Zacznijmy od początku.
Wraz z moją znajomą (nazwijmy ją Ania) wybrałyśmy się na dyskotekę do klubu. W szatni stwierdziłyśmy, że swoje rzeczy powiesimy na jednym wieszaku, bo taniej.
Zostawiłyśmy tam również torebki i poszłyśmy się bawić. Po kilku godzinach podeszło do nas troje mężczyzn, a z racji tego że byłyśmy już lekko podpite, zaczęłyśmy z nimi rozmawiać.

Po kilkudziesięciu minutach moja koleżanka powiedziała, że idzie do toalety, długo jednak nie wracała, więc postanowiłam jej poszukać. Nigdzie jej nie było, więc stwierdziłam że po prostu do niej zadzwonię. Udałam się więc do szatni. I co się okazało? Że nie ma tam ani mojej torebki, ani ubrań. Ania trzymała kluczyk i po prostu poszła sobie bez uprzedzenia, zabierając przy tym moje rzeczy! Byłam przerażona - nie miałam ani portfela (brałyśmy tylko jakieś drobne na piwo do kieszeni, reszta była w torebkach żeby nam nikt nic nie ukradł na parkiecie), ani telefonu ani dokumentów!

Z płaczem pobiegłam do tych kolesi, odpowiedziałam co się stało. Ci mnie uspokoili, zaproponowali że zadzwonią po taksówkę i za nią zapłacą. Jak powiedzieli, tak też zrobili. Nie pojechałam jednak do domu tylko do Ani. Byłam tak wkurzona jak nigdy. Zadzwoniłam na dzwonek, Ania przebrana w piżamę otworzyła. Zaczęłam się na nią wydzierać co też najlepszego zrobiła, po pierwsze zostawiając mnie samą z obcymi facetami, wychodząc bez uprzedzenia, po drugie zabierając przy tym wszystkie moje rzeczy. Nie potrafiła odpowiedzieć na to pytanie, wymamrotała tylko coś w stylu: "wzięłam ci je, bo nie chciałam żeby ktoś je ukradł" (wtf?). Na drugi dzień kompletnie nic nie pamiętała. Do dziś zastanawiam się jakim cudem, będąc taka nawalona, zdołała dojechać do domu i jeszcze się przebrać.

Oczywiście po całym zdarzeniu nie odzywałam się do niej przez dwa tygodnie.
Teraz po latach, gdy spotykamy się w gronie nowo poznanych osób, zawsze opowiadam tę historię. Ania zawsze ma buraka, a ja mega satysfakcję. Przynajmniej w taki sposób mogę się na niej "zemścić" za tamtą akcję.
WhereIsMyBrain Odpowiedz

Ja pierdziele... To my na studiach nie raz byłyśmy na imprezach w Sopocie (studia w Gdańsku zobowiązują ;)) i nie raz jedna się upiła. Ale ZAWSZE jak poszłyśmy w piątkę to wracałyśmy w piątkę, jak w czwórkę to w czwórkę. Nigdy nie zostawiałyśmy kogokolwiek, a jak jedna chciała wracać sama to cała paczka się zawijała. No ale do tego potrzeba rozsądku, nawet po pijaku.

Morissette

Ja studiuję w Sopocie, a jeszcze nigdy nie byłam na imprezie w tym mieście. :D Ale robię z koleżankami tak samo, jak Wy - idziemy razem i razem wracamy.

Psyduck

Bo pić to trzeba umić! :D

komentujebolubie

Ja przez 5 lat studiów w Sopocie byłam tam na imprezie aż 3 razy! Kwadratowa i tak była lepsza! :)

Andrzejty

Ostatnio czekam sobie kulturalne w kolejce do automatu z biletami, SKM ma być dosłownie za 2 minuty i stoją one - trzy stałe bywalczynie sopockich klubów. Spod warstw tapety próżno było szukać oznak jakiejkolwiek inteligencji. Nie potrafiły kupić sobie biletów za pomocą karty, więc chłopak który za nimi stał, zapłacił za nie, ale przy tym rzucił jakiś tam tekst. Więc trzy tępe dzidy zamiast mu podziękować to jeszcze zaczęły się na niego wydzierać, jakby im zbluzgał przynajmniej pół rodziny (a raczej by nie zdążył).

Na skmkę nie zdążyłem.

Poroniec Odpowiedz

Masakra. Ja naprawdę nie wiem co się dzieje z tymi ludźmi. Ostatnio we Wrocławiu, pijane małolaty zostawiły na środku drogi na wały - pijaną koleżankę. Leży na środku, wymiotuje do tego cała w ziemi, ale to nie koniec. Nie dość, że ją zostawili to zadzwonili na policję. I afera gotowa.
O wiele starsza od nich nie byłam, ale nam nigdy do głowy nie przyszło żeby kogoś samego zostawić i jeszcze dzwonić na policję. Naprawdę masakra.

Zolzolina

Wspaniałe koleżanki...

Poroniec

Wręcz cudowne! Obcy ludzie jeh pomagać musieli.

Irbis

Poroniec

Jeszcze z tak innej perspektywy, z której ja widzę Twoją historie.

Kiedyś zdarzyła mi sie taka sytuacja.
Kumpel, w zasadzie bardziej moich kumpli, sie nawalił pomimo naszych próśb, by więcej nie pił, bo już z nim ciężko. W końcu zgon konkretny i koniec imprezy, czas do domu. Dawaj mieszkający obok niego "kumple" pojechali autem, ale bez niego, bo zarzyga całe auto...
Przed nami 3km do domu delikwenta, potem jeszcze 3 km do mojego, a zostałem ja i 3 inni mniej ale również pijani kumple.
Odprowadzamy do domu zgonowca, ale on nie idzie, bo "ja tu zostaje kur.wa bo mi tu dobrze". Koleś 100kg vs dwaj anorektycy czyli ja i kolega. Dwaj pozostali ograniczali się do motywacji słownych, bo nie chcą sie upieprzyć rzygami.
Po 300 metrach nie miałem już sił prowadzić wierzgającego się zgonowca, który specjalnie zapierał sie nogami o wszystko co sie da. Pierwsza myśl zostawić go i isć do domu, jednak było by to zbyt ryzykowne, bo koleś już wyrżnął orła i rozwalił sobie łeb.
Druga myśl- policja niech go na izbe zabiorą, zapłaci to sie nauczy pić ale będzie bezpieczny. Po przedstawieniu mu tej propozycji uparciuch zmniejszył opór i w miarę dało sie go prowadzić, więc obyło się bez policji.
Na drugi dzień opierdzieliłem go i powiedziałem, że następnym razem od razu dzwonie na policje i mam go w dupie. Od tej pory, przynajmniej w moim towarzystwie, sie pilnuje.

Może była podobna sytuacja...
I ta policja była właśnie tym bezpieczym wyjściem?

ZywiecZdrojxD

Irbis

To jest właśnie ta druga strona medalu.

Miałem podobną sytuację.
I po tej sytuacji ostatni to raz gówno zwane sumieniem zlitowało się nad kimś kto nie potrafi pić. Niestety człowiek uczy się na błędach i dobroć nie popłaca - przynajmniej w tego typu przypadkach.
Bo potem okazuje się, że drobniuśka dziewczyna potrafi siedząc na tylnej kanapie zwrócić tyle, że dzieci z Afryki miałyby zupy na 2 miesiące, a Rosjanie mogliby odsączyć jeszcze trzy flaszki spirytusu. .

-Niestety nie byłem na tyle sprytny co twoi koledzy i zabrałem taką "bombę" do samochodu :(.

Nie polecam, bo po tym nawet "granat" nie wyzbędzie się zapachu.

Luuuuuuzik Odpowiedz

Czekaj.. Dalej sie z nia przyjaznisz? Ja rozumiem zachowala sie zle i w ogole, i w koncu bylas na nia zła, ale upokarzasz ja za kazdym razem opowiadajac ta historie mimo ze zdarzyla sie lata temu jak mowisz? Skoro dalej jestes na nia zla to przestan sie z nia zadawac, a nie zachowuj sie jak dziecko i opowiadaj kazdej nowo napotkanej osobie co zrobila.

Nieogar69

Dokładnie

minionek666 Odpowiedz

Sie wystraszylam że te kolesie coś Ci zrobili

SunnyYu Odpowiedz

To uczucie kiedy Twoją największą imprezą był bal gimnazjalistów :'(

KaerMorhen Odpowiedz

Bo "zemsta to potrawa, która najlepiej smakuje na zimno" 😎😎 pozdrawiam wszystkich fanów Ojca :)

JEJEJEJ Odpowiedz

Pamiętam !! to wyznanie :D

malamoczarna Odpowiedz

ehhh... mi sie zdarzylo zbierac taka zostawiona dziewczynę... przyjechala ze znajomymi do innego miasta, bawili sie razem i nagle znajomi wyszli i zostawili bidule bez kluczyka do szatni ( wiec kurtki niet a styczen czy luty byl) i telefonu. nie byla jakos szczegolnie pijana ale sie rozkleila w panice i trzeba bylo ratowac. w mojej grupie cos takiego nie do pomyślenia- o ile rozchodzic mozna sie na raty o tyle nikt nigdy nie zostaje sam!

Vstorm Odpowiedz

Chodźcie dalej do tych klubów i czerpcie wzorce od cypisa, a na pewno wyjdziecie na ludzi.

Linux

Troll? xD

Vstorm

Nie. A czemu nie można wyrazić własnego zdania? Może to ty jesteś trolem?

OMBoze

Niestety nie można, bo nadchodzi nawał wkurzonych anonimowych.

Linux

@OMBoze zaraz tam wkurzonych, mnie to bawi :D

Qwertyabc Odpowiedz

Może rzeczywiście była tak pijana, że nie wiedziała co robi, a ty opowiadając o tym co zrobiła, tylko ją zawstydzasz. Gdyby była trzeźwa raczej by tak nie postąpiła.

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie