No więc tak: powiedziałam mojemu chłopakowi, że tak naprawdę w ogóle nie mam pociągu seksualnego. To oczywiście kłamstwo. Po prostu nie chciałam go ranić po tym, jak mi wyznał, że tak naprawdę kobiety go nie pociągają, a uprawiał ze mną seks, żeby sobie udowodnić, że nie jest gejem.
Dodaj anonimowe wyznanie
Czyli żadne z Was Cię nie szanuje?
Grunt, że go nie zraniłaś, wiadomo.
W punkt.
Wiesz tu nie tylko o szacunek chodzi, ale o to że dziewczyna w momencie kiedy ona ma prawo poczuć się zraniona i ma prawo być jej przykro nie jest w stanie dopuścić do siebie swoich uczuć tylko robi wszystko żeby pocieszyć i zaopiekować się drugą stroną. Bardzo niepokojący mechanizm.
Mechanizmy obronne mają to do siebie, moim zdaniem to jakaś technika przemieszczenia. To musi mieć jakieś poważne podstawy, nie wzięło się znikąd.
Nie będę się natomiast mądrzyć, bo zupełnie nie jestem ekspertem w tym zakresie. Ale tak, zgadzam się, że to wygląda na więcej niż brak szacunku.
Chyba pora się rozstać.
Jeśli Cię w ten sposób zmanipulował to wcale mi go nie żal. Niech wchodzi se w tęczowe środowisko i ryje psychikę bardziej niż jest już zryta. Krzyż na drogę.
Ooo. Znów przeszkadza jak ktoś sobie żyje. Grażyna anonimowych.
Dokładnie, przeszkadza mi, gdy ktoś manipuluje najbliższą osobą i kłamie na temat swojej seksualności. Ciekawe ile autorka tkwiła w tym "związku".
Doskonale wiesz, że nie o tym mówię, co trąci lekką hipokryzją, skoro piszesz o manipulacjach :)
Domyślam się o co chodzi. Ja od dawna nie akceptuję homoseksualizmu, jeszcze zanim przyszło nawrócenie, więc nie widzę związku mojej niechęci z wiarą. Tolerancja należy się oczywiście każdemu, ale nie zamierzam tolerować tego czego doświadczyła autorka.
No i wyjście o tym piszę. Grażynowatość. Nie podoba ci się co robią innym mimo, że nie robią tym krzywdy ani Tobie, ani innym osobom. Masz jakieś ale wobec obcych ludzi za to kogo kochają, albo jak chodzą po swoim domu. Prezentujezz postawę, której totalnie nie jestem w stanie pojąć. Jedno co nie cieszy, to że coraz mniej jest takich wścibskich i niemiłych ludzi. A co do autorki, to się zgadzam. Z tym, że bycie palantem nie jest zależne od orientacji.
Przykro mi, że masz o mnie takie zdanie. Mam lekki autyzm, więc moja empatia wobec pewnych zjawisk jest stępiona. Bardziej trafiają do mnie badania na Scholarze niż emocjonalne argumenty aktywistów.
Ja nie mam autyzmu, ale zgadzam się całym sercem z dewitalizacją. Wchodzenie w tę ideologię to proszenie się o kłopoty. Dobrze, że ktoś zwraca na to uwagę.
Lekki autyzm właśnie powinien lekko zwracać w stronę logiki, a ta mówi, że mówienie ludziom jak mają żyć jest nieefektywne, małostkowe i niegrzeczne. Ale spoko, wiadomo, że Grażynki muszą żyć życiem innych ludzi więc nie będę więcej wchodził w Twoje hobby.
Lekki autyzm powoduje, że widzisz bardziej niż inni szkodliwość pewnych zjawisk i starasz się chronić przed nimi innych ludzi.
Och naprawdę? W którym to podręczniku jest taka definicja? Bo ja mogę sobie napisać, że lekki autyzm powoduje zdolność naginania rzeczywistości do swoich pragnień. Dowód obserwacyjny z badań przeprowadzonych pod tym wyznaniem.
Pedalstwo się leczy. Pozdrawiam
Super! Gdzie?
Czoooo?