Przez własny brak asertywności straciłam dziewictwo przez gwałt w wieku 14 lat. Wiem, że to nie moja wina, jednak wstydzę się, że nie walczyłam, a tylko leżałam w bezruchu.
zamieranie to czesta reakcja na gwalt, oprocz walki i ucieczki jest typowa reakcja na zagrozenie
nie jest tez pewne, ze to by cos zmienilo
wspolczuje ci mocno
Mam wrażenie, że właśnie nie dotarło do ciebie, że to nie twoja wina. Napisałaś "wiem, że to nie moja wina", ale samo to że piszesz, że to przez twój brak asertywności pokazuje, że w to nie wierzysz, tylko piszesz automatycznie. To nie "brak asertywności" tylko panika, lęk, szok, które objawiają się jako taki "paraliż". Przegadałaś to z kimś, np na terapii?
Czasami strach potrafi całkiem sparaliżować, to nie Twoja wina na to, jak reagujesz na jakieś wstrząsające przeżycie które Cię bezpośrednio dotyczy. Wiele rzeczy zrobilibyśmy inaczej, gdybyśmy mogli cofnąć czas mając wiedzę, jaką mamy teraz a kiedy pojawią się coś nowego i strasznego, czasami jesteśmy jak te cielęta. Nie wyrzucaj sobie swojej reakcji, winny jest tylko i wyłącznie sprawca. Choć istnieje ryzyko, że brak protestu odebrał jako milczącą zgodę.
Skoro piszesz, że "przez własny brak asertywności", to chyba ciężko to nazwać gwałtem, nie uważasz? Skąd mam wiedzieć, że druga osoba nie chce, skoro nie daje jednoznacznie do zrozumienia, żeby jednak dać jej spokój? A potem okazuje się po latach, że jednak coś się komuś PRZYPOMNIAŁO i od teraz jesteś gwałcicielem. Chore.
dertyp
Tutaj nie było NIE, tak twierdzi sama autorka.
dertyp
Brak nie = tak.
Trzeba mówić jasno, a nie liczyć, że ktoś się będzie domyślał. Leżenie w bezruchu też jakoś szczególnie nie świadczy o tym, że ktoś jest przeciwny, więc wybacz, może i sprawa jest poważna, ale zachowanie autorki również pozostawia wiele do życzenia, skoro rzeczywiście nie chciała, ale jakoś nie protestowała. Czy mówimy w takim wypadku o gwałcie? Zależy jak na to spojrzeć.
bazienka
ale wiesz trollu, ze wymagana jest zgoda i to najlepiej entuzjaztyczna tj. np. niewymuszona
jak jej nie ma, to nie zaczynasz nawet albo nie kontynuujesz
Marquise
@dertyp, jak mało wiesz o tym, jak powinien wyglądać seks dobrowolny, gdzie obie strony chcą i wyrażają zgodę.
Bierność nie oznacza zgody. A Autorka leżała w bezruchu, a więc wykazywała bierność, nie brała czynnego udziału w seksie - jakkolwiek dziwnie to brzmi. Nie chciała tego, ale nie umiała / nie potrafiła w odpowiedni sposób zaprotestować.
Prawnicy oraz chociażby poprzedni RPO, Adam Bodnar, jasno mówili i mówią, że na podstawie konwencji stambulskiej "brak świadomej i swobodnie wyrażonej zgody na kontakt seksualny powinien przesądzać o przestępstwie zgwałcenia, a znaczenia nie mają środki, których użył sprawca przemocy seksualnej".
W obecnie obowiązującym Kodeksie Karnym mamy archaiczną definicję gwałtu - niestety.
SchwarzmuaIer
Stul się, co? Nikomu nie chce czytać się wypocin przeterminowanej dziewicy, która nigdy nie widziała nago mężczyzny, a o seksie wie tyle ile przeczyta w pierwszym lepszym romansie dla nastolatek.
Arenczyri
Słuchajcie , czy da się coś z tym debilem zrobić? Bo serio to już jest ohydne , a szczególnie w takich wyznaniach
dertyp
Co jest ohydne? Czy napisałem gdzieś tutaj, że pochwalam gwałt czy coś w tym stylu? Nie napisałem również, że sam jestem kimś, kto by coś takiego zrobił. Podkreślam jedynie, jak ważne jest, by wprost mówić, gdy coś się nam nie podoba, bo licząc na to, że ktoś się domyśli, można się ostro przeliczyć, o czym autorka się już chyba przekonała na własnej skórze. A milczenie i bycie biernym nie mówi wielu osobom kompletnie niczego.
GravityGun
Nie ma sprawy. Zamykam Ci japę i jadę dildosem w dupę.Nie możesz powiedzieć "nie", czyli zgoda jest.
dertyp
Jak to nie mogę powiedzieć NIE? MOGĘ! I właśnie o to się rozchodzi! Wystarczy otworzyć mordę, a nie siedzieć cicho i czekać nie wiadomo na co.
dertyp
A co do zamknięcia japy, z wyznania nie wynika, że cokolwiek takiego się zdarzyło, więc nie dopowiadaj sobie. Autorka po prostu nie potrafiła odmówić, teraz ma wyrzuty sumienia, więc nazywa to gwałtem. Tak to widzę.
Nie obwiniaj się o to. Często taki "paraliż" jest reakcją obronną organizmu. Byłaś na terapii?
zamieranie to czesta reakcja na gwalt, oprocz walki i ucieczki jest typowa reakcja na zagrozenie
nie jest tez pewne, ze to by cos zmienilo
wspolczuje ci mocno
Mam wrażenie, że właśnie nie dotarło do ciebie, że to nie twoja wina. Napisałaś "wiem, że to nie moja wina", ale samo to że piszesz, że to przez twój brak asertywności pokazuje, że w to nie wierzysz, tylko piszesz automatycznie. To nie "brak asertywności" tylko panika, lęk, szok, które objawiają się jako taki "paraliż". Przegadałaś to z kimś, np na terapii?
Czasami strach potrafi całkiem sparaliżować, to nie Twoja wina na to, jak reagujesz na jakieś wstrząsające przeżycie które Cię bezpośrednio dotyczy. Wiele rzeczy zrobilibyśmy inaczej, gdybyśmy mogli cofnąć czas mając wiedzę, jaką mamy teraz a kiedy pojawią się coś nowego i strasznego, czasami jesteśmy jak te cielęta. Nie wyrzucaj sobie swojej reakcji, winny jest tylko i wyłącznie sprawca. Choć istnieje ryzyko, że brak protestu odebrał jako milczącą zgodę.
To jest naturalna reakcja organizmu: walcz, uciekaj, zamroź się. To nie jest powód do wstydu.
Nie. To wina gwałciciela, a nie Twoja.
Skoro piszesz, że "przez własny brak asertywności", to chyba ciężko to nazwać gwałtem, nie uważasz? Skąd mam wiedzieć, że druga osoba nie chce, skoro nie daje jednoznacznie do zrozumienia, żeby jednak dać jej spokój? A potem okazuje się po latach, że jednak coś się komuś PRZYPOMNIAŁO i od teraz jesteś gwałcicielem. Chore.
Tutaj nie było NIE, tak twierdzi sama autorka.
Brak nie = tak.
Trzeba mówić jasno, a nie liczyć, że ktoś się będzie domyślał. Leżenie w bezruchu też jakoś szczególnie nie świadczy o tym, że ktoś jest przeciwny, więc wybacz, może i sprawa jest poważna, ale zachowanie autorki również pozostawia wiele do życzenia, skoro rzeczywiście nie chciała, ale jakoś nie protestowała. Czy mówimy w takim wypadku o gwałcie? Zależy jak na to spojrzeć.
ale wiesz trollu, ze wymagana jest zgoda i to najlepiej entuzjaztyczna tj. np. niewymuszona
jak jej nie ma, to nie zaczynasz nawet albo nie kontynuujesz
@dertyp, jak mało wiesz o tym, jak powinien wyglądać seks dobrowolny, gdzie obie strony chcą i wyrażają zgodę.
Bierność nie oznacza zgody. A Autorka leżała w bezruchu, a więc wykazywała bierność, nie brała czynnego udziału w seksie - jakkolwiek dziwnie to brzmi. Nie chciała tego, ale nie umiała / nie potrafiła w odpowiedni sposób zaprotestować.
Prawnicy oraz chociażby poprzedni RPO, Adam Bodnar, jasno mówili i mówią, że na podstawie konwencji stambulskiej "brak świadomej i swobodnie wyrażonej zgody na kontakt seksualny powinien przesądzać o przestępstwie zgwałcenia, a znaczenia nie mają środki, których użył sprawca przemocy seksualnej".
W obecnie obowiązującym Kodeksie Karnym mamy archaiczną definicję gwałtu - niestety.
Stul się, co? Nikomu nie chce czytać się wypocin przeterminowanej dziewicy, która nigdy nie widziała nago mężczyzny, a o seksie wie tyle ile przeczyta w pierwszym lepszym romansie dla nastolatek.
Słuchajcie , czy da się coś z tym debilem zrobić? Bo serio to już jest ohydne , a szczególnie w takich wyznaniach
Co jest ohydne? Czy napisałem gdzieś tutaj, że pochwalam gwałt czy coś w tym stylu? Nie napisałem również, że sam jestem kimś, kto by coś takiego zrobił. Podkreślam jedynie, jak ważne jest, by wprost mówić, gdy coś się nam nie podoba, bo licząc na to, że ktoś się domyśli, można się ostro przeliczyć, o czym autorka się już chyba przekonała na własnej skórze. A milczenie i bycie biernym nie mówi wielu osobom kompletnie niczego.
Nie ma sprawy. Zamykam Ci japę i jadę dildosem w dupę.Nie możesz powiedzieć "nie", czyli zgoda jest.
Jak to nie mogę powiedzieć NIE? MOGĘ! I właśnie o to się rozchodzi! Wystarczy otworzyć mordę, a nie siedzieć cicho i czekać nie wiadomo na co.
A co do zamknięcia japy, z wyznania nie wynika, że cokolwiek takiego się zdarzyło, więc nie dopowiadaj sobie. Autorka po prostu nie potrafiła odmówić, teraz ma wyrzuty sumienia, więc nazywa to gwałtem. Tak to widzę.