#jyqsH
Moją rodzinę można uznać za trochę nietypową, bo przed ślubem to mój tata chciał przyjąć nazwisko mamy, lecz jego tata, a mój, świętej już pamięci, dziadek, obraził się i finalnie moi rodzice pozostali przy swoich nazwiskach. Ja mam nazwisko po mamie.
Skutki?
1. W podstawówce, gdy wypisywano listy gratulacyjne dla najlepszych uczniów, to pytali się mnie, czy tata ze mną mieszka (dopiero później zajarzyłam, o co chodzi).
2. Gdy składałam wniosek do akademika, potrzebowałam potwierdzenia, że jestem półsierotą (mój tato zmarł, gdy byłam w liceum) i poza tradycyjnym aktem zgonu, musiałam też dodać akt urodzenia, żeby wiedzieli, że tata jest faktycznie moim tatą.
3. Postępowanie spadkowe. Tu raczej tyczy się to mojej mamy, która musiała potwierdzić, że nigdy nie byli w separacji itp.
I jeszcze wiele takich bolączek, głównie w sprawach urzędowych. A tak szczerze, to dopiero ostatnio jakoś do mnie dotarło, że upór jednego człowieka tak bardzo może wpłynąć na przyszłość. Efekt domina jak się patrzy :P
Jeszcze zależy jaki był powód takiej decyzji. Koło Łodzi ludzie w ten sposób pozbywali się popularnych tam nazwisk Fiut i Wozignój bez konieczności bez uciążliwej procedury.
Ja mam 4 członowe pełne nazwisko. Całe życie wypisują mi na dyplomie 1 nazwisko i 1 imię. Muszę zawsze sprawdzać czy nie ma błędu. Całe życie ludzie pytają mnie czemu 2 nazwiska. Jestem w takim wieku, że automatycznie zakladają, że mam męża (na co odpowiadam, że mam ojca). Podpisywanie się pełnym nazwiskiem na kilku stronach umowy to męka. Nie polecam
A i czasem muszę zgadywać własny podpis, bo podpisze się inicjałami imion i potem mam problem w banku
Jeśli nazwisko mamy jest ładniejsze od nazwiska taty, to tylko się cieszyć. Nie rozumiem przymusu zmieniania przez kobietę nazwiska na mężowskie, tak samo jak nadawania dziecku nazwiska ojca, jeśli brzydkie, dziwaczne albo ośmieszające. Znam kobiety, które w ramach zemsty po rozstaniu z facetami zmieniały dziecku nazwisko na swoje, które były dużo brzydsze. Jedna dała dziecku nazwisko jego ojczyma, bo biologiczny się zgodził. Myślał, że dzięki temu nie będzie musiał płacić alimentów. Pomylił się. I teraz to dziecko ma nazwisko, z którego ludzie się śmieją. Nawet gdybym dostała milion złotych, nie chciałabym nazywać się jak: zwierzę, warzywo albo wydzielina (tak, słyszałam tak obrzydliwe nazwisko). Dane człowieka to jego wizytówka. Mentalność w Polsce powinna się zmieniać, żeby ludzie nie wstydzili się wybierać nietypowych rozwiązań. A tak na marginesie, to znam dwie osoby w moim wieku, które zmieniły nazwisko. Jedna na panieńskie matki, gdy tylko stała się pełnoletnia, kolega trochę później. Nie pytałam, co to za nazwisko, ale chyba też panieńskie matki.
@elbatory
A masz dziwne/obraźliwe nazwisko? Bo łatwo się tak mówi, gdy ma się nazwisko ogólnie uznawane za normalne. W teorii wszystko jest spoko :P (Aczkolwiek nie rozumiem, czemu zwierzęce czy warzywne nazwisko miałoby być problemem.)
Ja mam nazwisko, które program tekstowy próbuje poprawiać na słowo zwiazane z seksualnością i raczej niezbyt pozytywnie brzmiącym, łatwym do wyśmiewania (różnica jednej literki, aż dziw, że w szkole nikt na to nie wpadł, ale...), ludziom kojarzy się z jednym z reklamowanych produktów czystości (serio, ludzie wprost mi do tego nawiązywali, na szczęście nie w celu obrażenia mnie), a nauczyciele zawsze mylili z innym dużo popularniejszym (choć też nie jakoś super popuralnym) w moim regionie nazwiskiem (różnica jednej kreski w literce i ta wersja nie kojarzy się już z niczym wymienionym) i musiałam ich poprawiać, a urzędnikom do tej pory powtarzam kilka razy. Oprócz tego to naprawdę rzadkie nazwisko, występuje jedynie w moim regionie i w Niemczech (daleka rodzina, która tam wyjechała wiele wiele lat temu). Bez problemu można je uznać za obraźliwe, a jednak... uwielbiam je. Jest tak rzadkie, że czuję się z nim wyjątkowo. W życiu bym go nie zmieniła (za to gdyby moje ewentualne dzieci czuły się z nim źle, zrozumiałabym), ale miałam po prostu szczęście, że nikt nie zauważył (albo się przy mnie ludzie pilnowali, co nie było trudne, bo nie byłam zbyt towarzyska).
Ja mam nazwisko oznaczające gatunek pewnego zwierzęcia. Dosyć znany, np na lekcjach biologii w szkole zawsze dziwnie się czułam kiedy nauczycielka omawiała dział, w którym ten gatunek się pojawiał.
To że po zmianie jednej literki nazwisko kojarzy się z seksualnoscia zdarza się często i trzeba być naprawdę niezłym świrem żeby się skojarzyło np.nazwiska Grom i Srom. Naprawdę nic dziwnego że dzieci na to nie wpadły w szkole.
Znaczy wpadły na to, ale dopiero w liceum, gdzie akurat miałam super klasę. Jednak moje nazwisko wystarczy niewyraźnie wypowiedzieć żeby tak zabrzmiało.
To raptem parę sytuacji w całym życiu. A nazwiska używa się prawie codziennie. Jakby miał ktoś się zmuszać do innego, to codziennie stykałby się z czymś, czego nienawidzi.
No tak, ale tutaj chęć u małżonków była, tylko osoba z zewnątrz wpieprzyła się w nie swoje sprawy, więc słabo. Moja matka nie zmieniła nazwiska po ślubie i dla mnie to ogólnie nie był problem (nawet za dzieciaka rozumiałam, że taką podjęła decyzję i to jest ok), ale tłumaczenie się było mimo wszystko irytujące.
Całe dzieciństwo nienawidziłam swojego nazwiska, było mi wstyd i ciężko znosiłam pytania: "masz rosyjskie korzenie?", "czy twoje nazwisko jest rosyjskie?", "możesz powtórzyć?", "jak to się pisze?". Do tej pory pamiętam te dreszcze rozpaczy kiedy musiałam literować nazwisko, bo NIKT nie potrafił go zapisać ze słuchu. A dla jasności tylko powiem, że faktycznie mam rosyjskie korzenie, aczkolwiek nazwisko - choć ruskie - zostało spolszczone, ale oprócz mojej familii nikt w Polsce się tak nie nazywa, więc jest bardzo oryginalne. Oczywiście dalej muszę literować, zaznaczać, że mam w nim literę "w", nie "v", ale przynajmniej teraz się go nie wstydzę. Wręcz przeciwnie, jestem z niego bardzo dumna. Poznałam historię swoich przodków i to pomogło mi pokochać swoje nazwisko. Nie mniej jednak, rozumiem, że nazwiska bywają kłopotliwe :)
Z tej strony autorka wyznania. Dla jasności: nazwiska moich rodziców są normalnie (ani obraźliwe, ani dziwne, itd.). Wiem, że nazwisko mojego taty należy to tych powszechnych typu Nowak, Kowalski, więc możliwe, że to był powód, że mam nazwisko po mamie.
P.S. Zmieniać nazwiska nie zamierzam.
A mama nie mogła wziąć nazwiska męża w takim razie?
To była ich wspólna decyzja, żeby pozostać przy swoich
Kolega ma Adam Nowak, to się śmiejemy trochę że co drugi polak ma tak jak on
Ogier - zmienilibyscie ?
Na przykład nazwisko Kurdwan.
To prawie jak Kulson :)