#j8sZq
Nagle nie mogłem iść na czyjeś urodziny lub się z kimś spotkać, bo "jeśli Kuby nie ma, to nie ma mowy". Spotkania z innymi znajomymi przestały wchodzić w grę, tolerowali tylko spotkania z Kubą, i to bez innych osób. Próbowałem nieraz kłamać, że Kuba będzie, ale gdy tylko raz to się wydało, zrobili mi w domu taki raban, że postanowiłem nie podejmować dalszych prób.
Wyjazdy gdziekolwiek bez Kuby też nie mogły mieć miejsca.
Do dziś pamiętam pewną sytuację. Zdarzyło się tak, że (jakoś w czwartej klasie podstawówki) miałem jechać na dwudniowy wyjazd. Kuba z wyjazdu musiał zrezygnować dzień przed (jeśli dobrze pamiętam, zmarł mu ojciec). Jakimś cudem usłyszeli o tym fakcie moi rodzice i już godzinę później zadzwonili do mojej wychowawczyni, mówiąc jej, że nie pojadę, bo zachorowałem. O tym, że nie jadę, dowiedziałem się rano, w dniu wyjazdu. Nie ukryłem załamania, ale już nie miałem szans ich przekonać do zmiany zdania, bo za mnie wszedł już ktoś z listy rezerwowej.
Doszła do tego wszystkiego jedna rzecz. Nagle, w ich opinii, każdy wolny dzień miałem wykorzystywać na spotkania z Kubą. Gdy tylko zdarzało się, że miałem wakacje, a rodzice pracowali rano (przez co rano byłem sam w domu) dzień wcześniej, wieczorem, dział się cyrk. "Zadzwoń do Kuby i spotkajcie się, co będziesz robił sam w domu?!'. Takie coś działo się wręcz codziennie. I nawet ich nie obchodziło to, że jeszcze rano się z nim widziałem. Jeśli im się sprzeciwiłem, zaczynali koncert durnych pytań w rodzaju "pokłóciliście się?", "Co się stało?", "Co to za problem, odwiedzić się?"
Ten horror trwał bardzo długo, mniej więcej do drugiej klasy gimnazjum, a przytoczone historie są tylko małym ułamkiem wszystkich sytuacji, które miały miejsce. Po drodze co chwilę z nimi rozmawiałem; stwierdzając, że to co robią jest dosyć nienormalne, ale oni uważali, że "wynika to z ich troski".
W końcu tupnąłem nogą i powiedziałem, że nie mam zamiaru już wysłuchać ich poleceń i nie będą decydowali za mnie, z kim się odwiedzam. Moi rodzice pokrzyczeli na mnie, że nie doceniam ich troski, ale odpuścili dopiero wtedy, gdy Kuba urwał ze mną kontakt.
Ale do dziś o nim wspominają jako o moim najlepszym przyjacielu.
Czyżby rodzina Kuby była ważnymi ludźmi, których warto znać...?
Na początku myślałem, że okaże się, że Kuba był jego przyrodnim bratem. Dlatego rodzice chcieli, by się polubili.
Możliwe, miałem kiedyś analogiczną sytuację, tzn że czyiś rodzice bardziej zabiegali o mnie niż ta osoba. Raz zostałem nawet zaproszony na ślub siostry znajomego, z którym dawno straciliśmy kontakt, dodajmy siostry kompletnie mi nieznanej xd bo ich rodzice wiedzieli, że pochodzę z dobrze sytuowanej rodziny i spodziewali się drogiego prezentu.
no tez wietrzylam cos takiego, albo ze Kuba byl wzorem cnot i tzw "dobrym przykladem"...
riczkid no klasyk. a ile razy prosili cie o bycie chrzestnym?
Przestałem już liczyć. Nie przeszkadza im nawet argument o mojej słabej wierze, wręcz można powiedzieć ateizmie. Zawsze jak komuś z krewnych się coś urodzi, jest to samo - chodź, Riczkid, postoisz trochę w kościele, potrzymasz dzidziusia. Taa a potem będę zobligowany do drogich prezentów i hajsiwa za każdymi odwiedzinami.
Grzech śmiertelny wyznania - zbudowanie mega napięcia i nie wytłumaczenie dlaczego rodzice tak się zachowywali. Na pewno była za tym jakaś motywacja, nie wierzę, że autor nigdy ich o to nie zapytał, ludzie nie forsują tak obsesyjnie swoich ubzdurań. Chyba, że rodzice autora nie są ludźmi w pełni zdrowymi psychicznie lub jest to jakaś ściema.
Gdy nie wiadomo o co chodzi... może nie tyle o to, że byli bogaci, może w jakiś sposób rodzina autora była zależna od rodziców Kuby. Ojciec Kuby mógł być powiązany z pracą autora ojca. Może Kuba był dobrym uczniem i rodzicom zależało, by się z nim trzymał i dobrze skończył szkołę (tak było w moim przypadku)
Rodzice jacys malo kumaci jezeli nie dalo im sie wytlumaczyc, ze az tak bardzo sie nie lubicie. Zwariowalabym w takiej sytuacji.
Oni wszystko w porządku z głowami mają? Dobrze że wreszcie się zbuntowałes.
Nagle się zaczęło - może mieli sen a w nim było, że jakiś nowo-poznany człowiek odmieni ich życie na lepsze i pech chciał, że wtedy powiedziałeś o poznaniu Kuby - no tak czy tak trzyma w napięciu do ostatniego momentu. A może rodzice mieli ukryte pragnienie mieć syna geja który byłby ich flagowcem na rynku niekończącego się użalania lub rozpierania dumą (obojętne w sumie) i Kuba idealnie się do tego nadawał. Tyle pytań i nigdy nie dostaniemy odpowiedzi
zgadzam się, że nuda bo nie wykazałeś nawet odrobiny inicjatywy żeby sprawdzić co to był za powód ich wielkiej miłości do niego
może okazałoby się, że ojciec to pedofil a matka nimfomanka-pedofilka i obojgu po prostu wpadł w oko. Wtedy byłby wątek sensacyjny
a tak została jedynie przestroga żeby anonimowi nie kochali cudzych dzieci bardziej od swoich - a to już nudne bo i tak nikt tak nie robi, cudze zawsze lepsze XD
Na ostatnie zdanie śmiechłam :D
Pewnie jego starzy byli bogaci albo mieli jakiś znaczący zawód, albo Kuba bardzo dobrze się uczył ;) niektórzy ludzie dla korzyści zrobią wszystko.
A ja czekałem na plot twist, że Kuba był Twoim bratem którego musieli oddać do adopcji, ehhh za dużo Trudnych Spraw :/
Trochę za młody na to byłeś, ale trzeba było im powiedzieć, że się w nim zakochałeś - i miałbyś z głowy spotkania z nim, i zaczęliby mieć wyrzuty sumienia, że cię "wpędzili" w homoseksualizm xD
Cały czas czytając to wyznanie czekałem na moment kiedy zacząłeś (najlepiej z Kubą w spółce) udawać, że się pokłuciliście. Całe wyznanie i lipa.
po co dodajesz (imię zmienione ) przecież i tak nikt nie będzie wiedział że to imię prawdziwe czy nie.
Tak tylko bardziej ch esz byc rozpoznawalny.
A jeżeli powiedział że zmienił imię by nas zmylić a nie zmienił imienia? Chyba że zmienił imię bo wiedział, że my będziemy wiedzieć że nie zmienił imienia, więc żeby nie było zmienił imię. Chyba że przewidział, że my będziemy wiedzieć że zmienił imię, bo przewidujemy że nie zmienił imienia by nas zmylić i by nas zmylić nie zmienił imienia.
Jednym słowem: jak mu sie podoba to niech tak pisze.