Od paru lat w swoim pokoju, w trudno dostępnym miejscu, mam ukryte listy z podziękowaniami i przeprosinami do najbliższych dla mnie osób: rodziny (do każdego członka osobno), chłopaka, przyjaciółki... Często je rozwijam i dopisuję nowe rzeczy, najdłuższy ma chyba z 15 stron.
Po co? Na wypadek, gdybym pewnego dnia postanowiła umrzeć – wtedy wyjmę je i zostawię w widocznym miejscu. Co najdziwniejsze, jeszcze nigdy w życiu nie miałam takich planów i nie pamiętam nawet, skąd mi się wziął pomysł na te listy.
Dodaj anonimowe wyznanie
Jakby nie patrzeć to w sumie nie wiadomo ile każdemu z nas zostało czasu. Gdyby przypadkiem coś Cię się stało (np. w wypadku komunikacyjnym) to rodzinie na pewno przyniesie odrobinę ulgi znalezienie takich listów, gdy będą porządkować Twój pokój.