#iSD44

Życie jednak potrafi być niesprawiedliwe i daje mi na każdym kroku do zrozumienia, aby być chamem i prostakiem, bo to się opłaca najbardziej.
Zaczęło się od tego, że w podstawówce miałem jednego oprawcę, którego szczerze nienawidziłem – opluwał mnie, czasami sprzedał liścia i publicznie wyzywał, podczas gdy każdy miał z tego radochę... Nauczyciele niestety dyscyplinę potrafili pokazać dopiero wtedy, gdy to mi się wymsknęło przekleństwo, gdy miałem już dość, poskarżenie się potęgowało cały problem, cała podstawówka to koszmar. Dziś mija od tych wydarzeń 10 lat. Dziś mija też dokładnie 4 miesiące, gdy – i nie boję się tego powiedzieć – spełniło się moje wielkie marzenie dotyczące zemsty, w które nie miałem żadnego wkładu co prawda, ale mój oprawca zginął w wypadku samochodowym w drodze powrotnej z pracy w Norwegii. Może to straszne, ale gdy to usłyszałem, moja radość była nie do opisania, mimo że wiele osób było w żałobie, składało kondolencje pod nekrologiem na fb, to ja zrobiłem ohydną rzecz, z której jestem mega dumny i tego nie żałuję. Pod postem z nekrologiem napisałem: „Super, jednego debila mniej”. Jak można było się domyśleć, całe wąskie wiejskie otoczenie zleciało mi się na łeb i wbijało na messengera z pogróżkami, obelgami, stałem się tym złym, choć dla mnie zostały wyrównane rachunki. Rzecz jasna jako ten najgorszy i znienawidzony wyprowadziłem się do większego miasta i zostawiłem dziurę, w której dorastałem, jednak tyle dobrego, że rodzina wykazuje pewne zrozumienie dla mnie, choć na początku również było ciężko. Nie uważam się w żadnym stopniu za winnego w tej sytuacji.
dewitalizacja Odpowiedz

To ciekawe, że nauczyciele zwykle zlewają taką patologię, a wyciągają konsekwencje jedynie od ofiary, która próbuje bronić się przed zastraszaniem.

Pocieszające jest to, że Twój oprawca nie przekaże swoich patusiarskich genów dalej.

Dragomir

Może już przekazał.

Mogę potwierdzić, że nie przekazał ;)

C30C39 Odpowiedz

Z własnego doświadczenia wiem, że lepiej pewne rzeczy przemilczeć. Satysfakcje możesz mieć niezależnie od tego, czy to uwidocznisz, czy nie, a palisz sobie w ten sposób sporo mostów. Ja też nie smuce się, kiedy widzę jak ludzie, którzy przez całą podstawówke zamieniali moje życie w piekło kończą w więzieniach, czy pracują za najniższą krajową w jakiejś dziurze, ale nie muszę nikogo z tym konfrontować, bo nic na tym nie zyskam, jedynie mogę stracić.

Melanelia Odpowiedz

Nauczyciele nigdy nie reagują na takie rzeczy. Mój brat zawsze był najniższy z całej klasy i z niego mieli worek treningowy.Gdyby nie kanapki z którymi szłam do niego na długiej przerwie to koledzy z klasy udusili by go na korytarzu, a nauczyciel dyżurujący odwrócił się tyłem. Pomogła mi nauczycielka od 1 do 3. Mojego kolegę obsikiwali inni uczniowie,wkładali mu głowę do wc. Wrzucali do kontenera na śmieci podpalali,przypalali, upokażali. Kiedy że strachu dostał drgawek na lekcji wtedy zrobiliśmy protest. Przez tyle lat nikt mu nie pomógł. To jest chore , wychowawcy to ściema...

jurry Odpowiedz

Jedno czego możesz żałować, to to, że on tego wpisu nie widział :D

Jefrej Odpowiedz

W ogóle Ci się nie dziwię dobrze wiem jaką rane na psychice zostawiają takie osoby czasem myślę że nigdy nie pozbędę się tego co zostawili mi rówieśnicy..

Dragomir Odpowiedz

Taki Van Damme był chorowity i słaby w młodych latach. Dlatego ojciec zapisał go na karate. Ma "tylko" 176 cm wzrostu, więc nie jest wcale jakimś kolosem. Ale był kozakiem.

niewychowanysmarkacz Odpowiedz

Nie dziwię Ci się, że poczułeś taką ulgę i radość, ale przyznać trzeba, że dodając taki wpis, dałeś ponieść się emocjom. Zarówno tym złym, jak i dobrym. Ale, domyślam się, doskonale wiedziałeś, że tym wpisem wywołasz oburzenie wśród ludzi. Mogłeś po prostu to zachować dla siebie. W ten sposób jemu nie utrzesz nosa, za to bardzo dotknąłeś ludzi, którym był bliski. A i swojej rodzinie w pewnym sensie dostarczyłeś nieprzyjemności, bo z pewnością na nią również po takim wpisie przez jakiś czas krzywo patrzyli. Masz rację, że bez takiej patologii byłoby lepiej. Ale ona jest i zniwelować się jej nie da. Natomiast Ty możesz pewne złe rzeczy zachować dla siebie, albo na spokojnie wyjaśniać z kim trzeba. Gdyby każdy tak robił, świat też byłby choć trochę lepszy. Tak czy inaczej, życzę Ci wszystkiego dobrego.

Dodunia00 Odpowiedz

Nadal jesteś ofiarą. Polecam przeczytać książki EDITH EGER: WYBOR I DAR.
Jesteś zły na oprawce, a ja myślę że zły w głębi serca to zły na siebie bo mu na to pozwoliłeś. Dawal Ci z liścia a ty peniales?

Dragomir Odpowiedz

Nie uwolnisz się od tego tak długo, dopóki mu nie wybaczysz.

Dragomir

Choćby po to, żeby znaleźć spokój, bo widać że nawet po śmierci tamtego ten temat go mocno grzeje. Gdyby wybaczył, uwolniłby się od tego.

Jestjakjest Odpowiedz

Chociaż tyle dobrze, że autora ze wsi pogonili, wpis idiotyczny w obliczu takiego nieszcześcia.

Jakby tego rodzaju "nieszczęście" spotykało wyłącznie fałszywych i toksycznych ludzi to świat od razu byłby lepszy.

Jestjakjest

Mnie też nie jest żal oprawców, ale czyjaś śmierc to ostatecznośc, nie jest porównywalna do tego, co można naprawic. Do tego autor nie miał z nim kontaktu przez 10 lat, ludzie sie zmieniaja, zwłaszcza w młodym wieku, nie wiadomo jaki tamten w efekcie był przez ostatnie lata. Post autora jest straszny, chamski i bulwersujący, ale widac anonimowi postapili by tak samo. Ciekawe, że w realnym życiu wszyscy tacy zli dla autora co do tego, cała wies, kiedys nauczycielka, rodzice... to i ja dołącze.

Jestjakjest

Mi tylko chodzi o wpis autora pod nekrologiem... podczas gdy inni są w żałobie on wwala sie z takim postem i sam wychodzi na debila, bo raz, że komentuje tym wydarzenia sprzed 10 (!) lat, tak znikąd, bo do tej pory milczał, a dwa, że robi to w bardzo chamski sposób, prowokując uczucia innych, ale co tam inni i jakaś żałoba, uczucia autora sie przecież liczą wiecej niż jakaś śmierc. Ohyda.

Skoro czas wszystko zaciera, a nawet samemu nie trzeba przyznawać się do błędów, to ja też odczekam 10 lat i jak będę mieć 34 lata to też każdy powie, że wpis pod nekrologiem był gówniarskim wybrykiem 😜

Dodaj anonimowe wyznanie