#fhMxL

Parę lat temu zamieszkałam razem z chłopakiem. Przestało nam się po pewnym czasie układać, więc się rozstaliśmy (różnice charakterów). Łączyła nas jednak umowa najmu mieszkania, więc postanowiliśmy dalej razem mieszkać. Było sporo sprzeczek, kłótni i ogólnie napięta, koszmarna atmosfera. Cały czas sądziłam, że już nic dobrego do niego nie czuję, chwilami wręcz czułam nienawiść.
Po paru miesiącach miałam gorszy dzień, życie zaczęło mi się walić. Wchodząc do mieszkania, przez przypadek wpadłam na niego. Mocno go przytuliłam, jak wtedy, gdy byliśmy jeszcze razem. Zaczęliśmy ze sobą rozmawiać. Moje życie znów nabrało kolorytu i aktualne problemy odeszły w niepamięć.
Jutro bierzemy ślub. Niby nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, ale ta długa przerwa nauczyła nas dużo. Oboje się zmieniliśmy. Dzisiaj nie zamieniłabym go na nikogo innego i cieszę się, że dałam mu kolejną szansę.
Uzytkownik404 Odpowiedz

"nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki"

To powiedzenie oznacza, że woda w rzece płynie i dlatego, wchodząc do rzeki ponownie, wchodzisz w inną wodę, niż ta, która w tym miejscu była przed chwilą. Innymi słowy, że nie da się wejść dwa razy do tej samej (w domyśle dokładnie takiej samej) rzeki. A nie, że nie należy wchodzić do tej samej rzeki. Jezzzz...

Cystof

Thank you Captain obvious...

Uzytkownik404

Autorka napisała, że "niby nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki"... Uważasz, że dla niej to oczywiste?

Cystof

Uważam że użyła powiedzenia poprawnie a Twoje tłumaczenie było zbędne.

mm99999

@Cystof No właśnie autorka nie użyła tego powiedzenia poprawnie.

Cystof

Zechcesz mnie oświecić co w takim razie źle interpretuję czy jesteś z tych co rzucają one-linerem i myślą że to wystarczy?

Uzytkownik404

Ta filozofia od powiedzenia o rzece zakłada, że nie da się się wejść dwa razy do tej samej rzeki, bo to już nie jest taka sama rzeka.

Nie da się.

Autorka podkreśliła, że niby się nie wchodzi, ale oni zdążyli się zmienić. Czyli że oni w tym wypadku metaforycznie nie weszli do tej samej rzeki. Podkreśla to, odcinając się o zarzutu, że wchodzi do tej samej rzeki (metaforycznie), bo się zmienili. Czyli zakłada, że byłaby taka możliwość, ale ich to nie spotkało, bo się zmienili. A wg tej filozofii choćby nawet ona nie zauważyła żadnej zmiany, to i tak "wszystko płynie" i (metaforycznie) to i tak nie byłaby ta sama "rzeka" (sytuacja, związek). Niezależnie od jej wrażenia zmiany lub jej braku.

Cystof

Ok, przekonuje mnie to wytłumaczenie. Dzięki za wyprowadzenie z błędu.

YakoTaki Odpowiedz

A może to on dał tobie, np nie wprowadzając się odrazu i dając tobie szansę?

Dodaj anonimowe wyznanie