#iROLN
Moje studia nie są kierunkiem popularnym, na drugim semestrze (a więc letnim semestrze PIERWSZEGO roku) zostało nas sztuk piętnaście. Mimo to na ćwiczeniach z przedmiotu matematycznego rozdzieliliśmy się na dwie grupy. Tam, gdzie ja poszłam, było na starcie 7 osób, ale w kwietniu już tylko trzy. Z różnych powodów ludzie odchodzili, najczęściej dlatego, że to jednak trudne studia.
Właśnie na tym przedmiocie prowadzącego ćwiczeń polubiłam aż za mocno. :') Prowadzący młody, mający naprawdę ogromną wiedzę, ale będący trochę nieśmiałym człowiekiem. Często uśmiechał się, kiedy ja próbowałam przekazać swoje myśli w sposób bardzo chaotyczny i... chyba to urzekło mnie w nim najbardziej. Niestety, widziałam na jego palcu obrączkę, więc wielkich nadziei sobie nie robiłam - ot, cieszyłam się z zajęć z nim.
Jednego kwietniowego (a może majowego? nie pamiętam) dnia przyszłam na zajęcia dość śpiąca, mająca jedno zadanie. Tak się zdarzyło, że byłam sama, zaś po przedstawieniu zadania dostałam kolejne, trudne i żmudne, a śpiący mózg nie pomagał. Ale się udało, przeliczyłam.
I wiecie co zrobiła moja nastoletnia osoba po skończeniu obliczeń? Odłożyłam kredę, odwróciłam się do stojącego obok wykładowcy i go przytuliłam. Ot tak, po prostu, zdziwiony był niesamowicie, ale ostatecznie nie zganił mnie ani nie nawiązał do tego słownie.
Po trzech latach na innym przedmiocie znów dostałam tego prowadzącego na ćwiczenia. W jego obecności nie do końca wiem jak się zachować. Widzę, że on też ma ten problem. Chyba dalej to pamięta. :')
Byłaś na tyle zmęczona, że nie bardzo Twój mózg rejestrował Twoje czyny.
Fakt, mało komfortowa sytuacja w sumie dla wykładowcy, bo. ktoś wtedy mógł wejść. Byleby nie był Twoim promotorem w przyszłości.
E tam, nauczyciel też człowiek, atmosfera była luźna więc go przytuliłaś w euforii. Nic się nie stało i tak bym to traktowała.
Nie nauczyciel, a wykładowca to po pierwsze. Po drugie jaka luźna atmosfera? To były ćwiczenia na uczelni, a nie posiadówka w barze.
Najbardziej mnie w tym dziwi, że kazał ci liczyć na tablicy, skoro byliście tylko we dwoje xd
@diq1 czemu. Na tablicy jest większe zawsze dam może coś dopisać i zawsze można zmazac błędy
Jak dla mnie to bardziej profesjonalne niż zaglądanie studentce przez ramię do kartki, aby być na bieżąco z liczeniem.
diq wyczuwam podtekst :D
normalnie 😅zachowywać
zdarza się przytulić ot tak xd
W głębi duszy ci się podoba i podświadomość zadziałała.
Często młodzi prowadzący/doktoranci sami czują się jeszcze jak studenci, trochę starsi koledzy. Sądząc po jego reakcji, pewnie było mu miło po prostu i ma miłe wspomnienie.
Bardzo nieprofesjonalne z jego strony zachowanie (jaki normalny wykładowca przytula się ze studentka? I zanim ktoś powie, ze się nie spodziewał itd no błagam was kiedy ktoś nas próbuje przytulić to da się to poznać, szczegolnie ze autorka nie zrobiła tego znienacka).A ty nie wiem co sobie wyobrażałas. Za romans z wykładowca jest wysoce nieetyczny już nie wspominając, ze był żonaty. I jakoś nie kupuje twojego tłumaczenia ze bylas zaspana. Nie przytulilabys go gdybys nie chciała- proste.
Taki jest właśnie efekt jak dzieci idą na studia.