Kiedy byłam mała ok. 6 lat bardzo pokłóciłam się z bratem. Doszłam do wniosku, że najlepszym wyjściem z tej sytuacji jest wyprowadzka z domu. Tak więc zabrałam najpotrzebniejsze rzeczy (były to głównie zabawki) i uciekłam... na drugi koniec podwórka.
Wyobraźcie sobie matkę, która znajduję swoje zapłakane dziecko, próbujące rozpalić ognisko za pomocą dwóch kamieni i krzyczące, że od dziś musi żywić się robakami.
Dodaj anonimowe wyznanie
Nie wyobrażam sobie miny mamy ;D
"Gdzie ja popełniłam błąd?!"
Na pewno była bezcenna :D
grunt to samodzielność, Twoja mam przynajmniej nie musi się martwić że będziesz jej do 40 w domu siedzieć :DD
Kiedy byłam mała, ogladajac często bajki podziwiałam metodę włóczykiji, w sensie podróżuja z kijem i zawiazana na jego końcu chusta z rzeczami. Kiedyś też próbowałam to zrobić.
Ostatecznie uzałam, że robienie kija jest strasznie wyczerpujace, więc wróciłam do ogladania bajek.
Ja kiedyś po kłótni z mama też chciałam uciec z domu spakowalam parę ubrań książki bo przecież rano do szkoły, niestety mama zawróciła mnie na klatce
E tam ja jak w wieku 7 lat chcialem uciec to na schodach sie wywalilem i zlamalem reke :) Juz nigdy nir uciekalem xdd
*nie kurde czemu nie ma opcji edytuj komentarz :/
Możesz usunąć do 3 minut :)
Przynajmniej próbowałaś być samodzielna!
Dobre chociaż były te robaki?
Oplułam telefon 😂😂 w sumie dobrze ze planowałas cos w ogóle jeść
Simba z "króla Lwa" jadł robaki i przeżył xD ;)
Podobno chrupiące "najlepsiejsze" :D
Ooo i coś czuję, że dzisiaj zrobię sobie seans Króla Lwa... Jak byłam w zerowce albo pierwszej klasie to ogladalam co dziennie lub co dwa dni obowiązkowo i znalam wszystkie teksty taka byłam wielka fanką. :)
Czy tylko ja nie uciekałam z domu?
je też nigdy nie uciekłam ani nawet nie próbowałam :P
Nie tylko ty :)