#hq0WB

Moja babcia uwielbia zarządzać rozmieszczeniem przedmiotów w cudzym domu.

Jakiś czas temu moja mama była prawie miesiąc w sanatorium, a że jesteśmy tylko we dwie, musiałam zająć się domem. Miałam wtedy bardzo niekorzystny plan zajęć na uczelni (prawie codziennie od rana do wieczora) i psa w domu. Babcia zaproponowała, żeby przekazać jej komplet kluczy. Dzięki temu będzie mogła wpadać, pobyć trochę z psiakiem, dać mu jeść i wyprowadzić na spacer. Jak dla mnie super. Pokazałam babci, gdzie są kubki, talerze i inne niezbędne rzeczy, by mogła zrobić sobie kawę, kanapki bądź przygrzać coś z lodówki. Prosiłam, by nie myła naczyń w zlewie, bo mamy zmywarkę, więc naczynia z całego dnia umyję wieczorem bądź na drugi dzień rano. Pokazałam babci, jak włączyć telewizor, zmieniać kanały i głośność. Kupiłam babci krzyżówki, bo wiem, że je lubi. Prosiłam, żeby nie sprzątała i zapewniałam, że wszystko ogarnę. Pokazałam tylko, gdzie są ściereczki, gdyby np. coś się rozlało.

Pierwszego dnia po powrocie do domu doznałam szoku. Babcia powyciągała ze zmywarki naczynia, które były jedynie wstępnie opłukane, i powsadzała je do szafek. Poprzekładała wszystkie garnki i naczynia, bo były ułożone inaczej niż u niej w domu.
Z piekarnika powyciągała mi blaszki i brytfanny, a powkładała tam patelnie, bo ona tak ma w domu, więc tak się robi. Dostałam opieprz, że nie mam przypraw i że nie można nic gotować i że to wstyd, bo nie umiem się zająć domem – oczywiście wszystko jest, ale nie w „sklepowych” opakowaniach, tak jak u babci, tylko poprzekładane do pojemniczków. Już pomijam fakt, że w lodówce było pełno jedzenia.
Czarę goryczy przelała następująca sytuacja: „A na biurku to twoja matka ma bajzel! Ale wszystko posprzątałam!”. Po pierwsze: nie bajzel, tylko polisy (moja mama jest agentem ubezpieczeniowym) i oferty posegregowane w stosiki po kilka kartek według dat, rodzaju polisy itd. Nie wszystkie były jeszcze odebrane przez klientów, więc czekały po prostu, aż któryś z nich podjedzie. Mimo że były UŁOŻONE, to według mojej babci na wierzchu nie może nic takiego leżeć. Przemieszała je i poupychała na różne półki bez ładu i składu.
Tak jak bardzo kocham moją babcię i większość jej uwag tego typu wpuszczam jednym uchem, a wypuszczam drugim i nie denerwuję się, tak wtedy myślałam, że wyjdę z siebie i stanę obok. Powiedziałam, że to nie jest muzeum, żeby potrzebne nam rzeczy nie mogły leżeć na wierzchu. Poupychała nowe dokumenty między jakieś stare, porozdzielała je, pomieszała, więc ja będę w tym teraz pół dnia dłubać. Czekały na odbiór, więc nie mogły zostać w takim stanie.

Babcia obraziła się na parę dni i stwierdziła, że jestem niewdzięczna. Do psiaka wpadała sąsiadka, starsza pani, która potem bardzo się ucieszyła, gdy podziękowałam jej czekoladkami i zaproszeniem na kawę :)
Dragomir Odpowiedz

Chciala babcia dobrze, a wyszło jak zwykle.

Risha

Nie dobrze a po swojemu.

FitzChivalryFarseer

Ludzie z wiekiem zachodzi mielinizacja neuronów i spada neuroplastyczność. Starsi ludzie zaczynają działać coraz bardziej na autopilocie, a coraz mniej myśleć. Czym skorupka na młodość nasiąknie, tym na starość trąci.

Czaroit

FitzChivalryFarseer
Nie wiemy, w jakim stanie i w jakim wieku jest babcia. Może ma raptem 60 lat i normalny, sprawny umysł.

Ja natomiast zauważam inne zjawisko. Im człowiek starszy, tym mniej UDAJE. Tym bardziej pokazuje swoją prawdziwą twarz, bo już ma coraz bardziej gdzieś, co inni o nim myślą. I nawet jeśli kogoś faktycznie dopada lekka demencja, na starość jest albo nadal ciepłym, pogodnym człowiekiem, albo zaczyna zachowywać się jak podła, złośliwa kreatura, którą faktycznie całe życie był.

A w przypadku babci autorki nie ma absolutnie mowy o tym, że chciała dobrze. To nie dobre serduszko kazało babci "posprzątać". To potrzeba KONTROLI. Babunia lubi ustawiać wszystko i wszystkich pod siebie, lubi władzę, skoro nie tylko bez pytania o zgodę przekłada cudze dokumenty w cudzym domu, to jeszcze śmie robić domownikom wyrzuty! To już nie tylko brak kultury i nadużycie, to zwykłe chamstwo.

Mabellle Odpowiedz

Najgorzej, aż mnie trzęsie, jak coś takiego czytam, bo znam to z autopsji.

Dodaj anonimowe wyznanie