#yl8PF

Gdzieś w rejonach 4 klasy podstawówki nadszedł czas na rymowane przepychanki. Oczywiście z czasem rosły one na sile, jednak to wtedy poznałem dziwny termin "wali konia".

Był on dla mnie tak samo ciekawy, jak i tajemniczy. Dzieciaki przerzucały się nim na prawo i lewo, lecz żaden nie wiedział co to dokładnie znaczy.

I tak pewnego dnia, wpisując w Google słowo "kangur" (pewnie jakaś praca domowa), wspaniałomyślny wujek Google podsunął mi pozycję "kangur wali konia".

"O. W końcu się dowiem".
Niewiele się zastanawiając wyszukałem to i natrafiłem na filmik z danym tytułem.

I rzeczywiście - był tam nagrany kangur ciągnący się za swojego towarzysza.
W sumie śmieszyło mnie to, ale w dalszym ciągu nie wiedziałem po co tak robi.

Spróbowałem, żeby się dowiedzieć jaki ma w tym interes.
Patrzę na kangura - śmieję się.
Patrzę dalej - wciąż się śmieję.
Patrzę jeszcze - coraz mniej zaczyna obchodzić mnie kangur.
Patrzę jeszcze - ej.. fajnie!



Tak oto pierwszy raz doszedłem - patrząc na masturbującego się kangura.

#mtRaf

Gdy byłam mała, moja mama powiedziała, że jeśli zjem pestkę arbuza, to później wyrośnie mi on w brzuchu .
Tak więc zawsze gdy przychodził sezon na arbuzy, skrupulatnie wydłubywałam każdą pestkę.

Pewnego dnia, gdy przystąpiłam do konsumpcji tego niebiańskiego owocu, połknęłam pestkę. Cały wieczór bolał mnie brzuch, co chwilę biegałam do toalety i oczywiście moja diagnoza była następująca - ciąża. Tak właśnie, myślałam, że jestem w ciąży z arbuzem.
Bite trzy dni chodziłam załamana, bałam się powiedzieć mamie, bo nie wiedziałam jak zareaguje na to, że jej nie posłuchałam, a co gorsza zaszłam w ciążę w wieku 7 lat.
Panie w szkole zauważyły, że chodzę jakaś przybita i postanowiły zaalarmować moją wychowawczynię, która w czasie przerwy wzięła mnie do siebie, by zrobić wywiad.

Do końca życia nie zapomnę jej miny kiedy to oznajmiłam, że jestem w ciąży z arbuzem :D
Od razu chcę powiedzieć, że nie, nie urodziłam. Brzuch mnie bolał, bo dostałam srania po zjedzeniu dużych ilości arbuza, no ale nie skojarzyłam jednego z drugim.

#ssqvn

Moja kumpela, lat 21, zawsze wydawała mi się bardzo dobrze ogarnięta życiowo: świetne studia, masa znajomych, tylko drugiej połówki wciąż nie spotkała. I owa "ogarnięta" panna zadała mi ostatnio serię pytań, po których zwątpiłam we wszystko:

- w którą dziurę wkłada się tampon?
- jak głęboko jest błona dziewicza?
- penis jest bardziej jak kabanos czy krakowska sucha?

Tak że ten... ktoś jeszcze wątpi, że edukacja seksualna w szkołach mogłaby zrobić dobrą robotę?

#FocVT

Razem z moją młodszą siostrą byłyśmy dzisiaj wieczorem na premierze filmu "Annabelle: Narodziny zła". Film był moim zdaniem naprawdę straszny i w wielu scenach prawie schodziłam na zawał serca. Obie jesteśmy dość strachliwe jeśli chodzi o horrory tego typu, więc po powrocie do domu zdecydowałyśmy, że będziemy spały razem w moim pokoju. Jak postanowiłyśmy tak zrobiłyśmy i siostra zajęła zaszczytne miejsce na podłodze, podczas gdy ja rozwaliłam się na moim łożu z laptopem na kolanach. Młoda poszła spać wcześniej, a ja odpaliłam sobie jakiś komediowy serial, żeby zbić napięcie po poprzednim filmie.

Około 3 w nocy, gdy ja już zdążyłam zapomnieć o strachu, siostra zaczęła wydawać z siebie bliżej nieokreślone dźwięki. Zapaliłam lampkę nocną i spojrzałam na nią, by sprawdzić co się dzieje, gdy nagle zaczęła się powoli podnosić do pozycji siedzącej. Cały czas coś mruczała pod nosem, a jej powieki zaczęły się jakoś dziwnie otwierać. W ułamku sekundy przypomniały mi się wszystkie przerażające sceny z dzisiejszego filmu i wszystkich innych horrorów. Ogarnął mnie niesamowity strach i już zastanawiałam się w jakiej klatce przyjdzie mi spędzić resztę wieczności, po tym jak okrutny demon pod postacią mojej siostry porwie moją duszę do piekła. Siostra spojrzała na mnie i się uśmiechnęła, a ja czułam jak staje mi serce. Nagle zaczęła po omacku czegoś szukać na podłodze. Ze strachem spytałam co robi i czemu wstała. Gdy ja spodziewałam się najgorszego typu "Bo pragnę twojej duszy", ona ze spokojem odparła: "Szukam miski z makaronem", po czym jak gdyby nigdy nic po prostu się położyła i zasnęła.
Siedziałam na łóżku ze łzami w oczach i niesamowicie szybko bijącym sercem jeszcze kilka dłuższych chwil.

Chyba muszę trochę przystopować z horrorami.

#GmnlU

Sytuacja działa się kilka dni temu. Gdyby mi ktoś ją opowiedział, to sam bym nie uwierzył, że coś tak abstrakcyjnego mogło się wydarzyć. Wracam wieczorem do domu, czekam na autobus i słucham muzyki ze słuchawek. Podjeżdża autobus, wsiadam - przy wejściu stoi jakiś koleś z dużym plecakiem, mijam go i jednocześnie słuchawki zahaczyły o jego plecak.

Przez przypadek delikatnie go pociągnąłem, dlatego go przeprosiłem, jednak on nie poczuł w ogóle tego pociągnięcia i nie wiedział o co chodzi. Zdezorientowany gwałtownie odwrócił się w moją stronę, a moje słuchawki wciąż były zaplątane w jego plecak. Swoim szybkim obrotem przypadkowo wyrwał mi telefon z kieszeni z taką siłą, że ten wylądował za drzwiami autobusu na przystanku... i nagle drzwi się zamykają.

W środku autobusu została tylko końcówka słuchawek, szybko podbiegam do drzwi, łapie za tę końcówkę i przyciągam telefon do siebie. Przypadkowy sprawca całego zamieszania jak już się zorientował co tu się odjebało próbował otworzyć drzwi przyciskiem i krzyczał do kierowcy by ten nie ruszał jednak ten chyba nic nie usłyszał. No i ruszył, z moim iPhonem wiszącym za drzwiami...

A mi nie pozostało nic innego jak klęczeć i modlić się, żeby słuchawki nie odczepiły się od telefonu. No i udało się, przejechałem cały przystanek z telefonem wiszącym na słuchawkach centymetr nad ziemią. Zapewne jakby słuchawki puściły, to wpadłby pod koła. Jak tylko autobus zatrzymał się na przystanku, to od razu odłączyłem go od słuchawek i schowałem do kieszeni. Dopiero wtedy się zorientowałem, że mojej akcji ratunkowej przyglądał się cały autobus. xD

Jeszcze dodam, że gdy to wszystko się działo, w słuchawkach leciał "Taco Hemingway - 6 zer", gdzie jest wers "Rozbity iPhone 6, choć zarabia marne grosze". Mój iPhone 6 na szczęście wyszedł z tego z jednym małym pęknięciem. Ale nie mogłoby być tak pięknie... Wczoraj gdy wynosiłem śmieci, telefon wypadł mi z kieszeni, tym razem wyszedł z tego z całym pękniętym ekranem...
Los chyba woli Samsunga, bo ewidentnie chciał się pozbyć u mnie tego jabłka.

#OWz0e

Cześć. Mam 15 lat. W grudniu 16. I mam dość nietypowe "hobby".

Gdy nikogo nie ma w domu, zdejmuję z siebie ubranie i ubieram pieluchę. Tak, dobrze widzicie. Pieluchę (dla dorosłych albo drynites zamawiane na allegro i odbierane na poczcie). Po prostu lubię to uczucie jak sikam i ta pielucha zaczyna rosnąć (i to ciepło), gdy siedzę przed tv lub gram na komputerze.

Pieluchy mam schowane głęboko w szafie w dużych pudełkach po puzzlach, gdzie nikt nigdy nie zagląda. Taki mały sekret, o którym nikt z mojego otoczenia nie wie.

#Zi5x9

Mój sąsiad, facet około pięćdziesiątki, ostatnio kupił sobie trumnę. Oczywiście na zapas, żeby w razie śmierci mieć wszystko gotowe. Trumnę postawił w domu i stwierdził, że będzie w niej spał. Szkoda w końcu taki piękny mebel wykorzystać tylko raz.
Żona i reszta sąsiadów z zaniepokojeniem zareagowali na te praktyki, ale po poświęceniu i przymocowaniu krzyża nad trumną (naprawdę tak zrobili) uspokoili się.

Tak więc sąsiad śpi od kilku dni w trumnie, oczywiście bez przykrywy. W sumie to zawsze warto się przyzwyczajać - na całą wieczność.

#mx50d

Jestem kierownikiem w małym osiedlowym markecie.

W swojej pracy niejedną osobę już szkoliłam, ale pewna dziewczyna wyjątkowo zapadła mi w pamięć.
Poznajcie Kaję, księżniczkę, której bliżej było do patologii niż damy.

Przychodzi młoda dziewczyna, a za nią odór papierosków, tak jakby prała rzeczy w proszku o nazwie: Nikotyna. Wywracanie oczkami, jak każe się jej posprzątać półkę z pieczywem albo wyśmiewanie się z klientów, gdy wyjdą ze sklepu.

To jeszcze nic!
Pech chciał, że moja druga już herbata zachciała opuścić mój organizm i udałam się do toalety. Jako że mamy jedną i ta akurat była zajęta przez Kaję, cierpliwie czekałam.
Gdy ta wyszła, weszłam do środka w celu ulżenia mojemu pęcherzowi, ale zamarłam.
Resztki jej kolacji, obiadu czy śniadania oblepiały muszlę klozetową.

Zawołałam ją natychmiast do siebie, podeszła jak gdyby nigdy nic i patrzy na mnie czekając co zrobię.

Wskazując jej szczotkę do kibelka pytam, czy wie, do czego ona służy.
Kiwnęła głową. I zero reakcji.
Moja irytacja sięgnęła zenitu, więc wycedziłam przez zęby: TO ZACZNIJ JEJ UŻYWAĆ.
Na moich oczach zrobiła to co wcześniej było dla niej zbyt ciężkie. A ja usatysfakcjonowana mogłam w końcu skorzystać z toalety.

Kaja do końca dnia unikała mnie jak ognia, a jej pierwszy dzień był zarazem jej ostatnim. Na szczęście! Z taką fleją jeszcze nie pracowałam

#YLr8I

Pracuję jako kelner w restauracji przy trasie, z racji czego bardzo często naszymi gośćmi są kierowcy z różnych krajów.

Ostatnio podszedł do mnie gościu, zaczął wymachiwać rękami i krzyczeć "dusz! dusz!".
No a ja ciemna masa się przestraszyłem, bo myślałem, że chce mnie udusić, wcisnąłem taki magiczny przycisk znajdujący się pod kasą, który automatycznie wzywa ochronę.

Po paru minutach wbiegają dwa byki wraz z kierownikiem i pytają się co się dzieje, no to im mówię, że koleś mi grozi, że mnie udusi.

Okazało się, że to jakiś Rusek i chciał się dowiedzieć, czy są u nas prysznice.

Kierownik śmiał się z ochroniarzami i dokazywał, a na koniec mnie zwolnił.
Dodaj anonimowe wyznanie