#HDAzP

Kojarzycie serial Teoria Wielkiego Podrywu? Dla niezorientowanych: w jednym z odcinków Sheldon odczytuje Leonardowi umowę lokatorską, w której jest punkt, że jeśli wspomniany będzie podróżował w czasie, ma pojawić się tu i teraz. Niestety, bohater się nie pojawił, ale wówczas siedemnastoletniemu mnie bardzo się ten motyw spodobał. Na datę pojawienia się wybrałem swoje osiemnaste urodziny, na miejsce mój pokój, a na zadanie zostawienie sobie porady na wkroczenie w dorosłość. Żeby nie zapomnieć, poprosiłem kumpla tatuażystę, żeby wydziarał mi datę na nadgarstku. Kumpel śmiał się niemiłosiernie, ale czegóż się nie robi dla przyjaciół?

Gdy nadszedł wielki dzień, ustawiłem kamerę w kącie pokoju, żeby się zobaczyć, jak miałby mnie odwiedzić ja z przyszłości i poszedłem świętować z kumplami na ogródki działkowe. Nie piłem alkoholu aż do osiemnastki, więc nieciężko wywnioskować, jak to się musiało skończyć. Kumple odnieśli mnie do domu i położyli spać.

Następnego dnia, z nieziemskim kacem, zszedłem do kuchni na obiad. Rodzice wyśmiali mój stan, pogadaliśmy, aż w pewnym momencie mama wspomniała, że widziała wczoraj wieczorem wracając z pracy gościa, który ubrany był jakby się urwał z Powrotu do Przyszłości.

Wystrzeliłem od stołu jak oparzony, pobiegłem do swojego pokoju, wsadziłem kartę pamięci z kamery do laptopa i zacząłem oglądać. Przeklikiwałem się przez kilka pierwszych godzin, aż natrafiłem na NIEGO. Wszedł do mojego pokoju, ubrany w srebrny kombinezon z hełmem, który zakrywał mu twarz. Pomachał do kamery, wsadził kartkę do szuflady biurka i wyszedł.

Otwarłem szufladę, wyciągnąłem kartkę, a na niej wydrukowane było: Rok 2050. Nie rób tego tatuażu na osiemnastkę, bo nigdy nie zaliczymy. Zastanawiałem się, jaki tatuaż, o co chodzi? Więc zadzwoniłem do kumpla, podekscytowany wizytą mnie z przyszłości, opowiedziałem mu o całej sytuacji, łącznie z dziwną wiadomością. Ten spoważniał i zaczął mnie przepraszać. Że oni nie chcieli, że byliśmy pijani, że nie spodziewali się, że to zniszczy mi życie. Wtedy z przerażeniem rozłączyłem się i zacząłem się rozbierać. Kurna... Na podbrzuszu miałem wytatuowane ogromnymi, czarnymi literami: Luke, jo sem tvoj tatinek...


Oddzwoniłem do kumpla, nawrzeszczałem na niego, że zniszczyli mi życie i że ma się do mnie nigdy nie odzywać. Wyłączyłem telefon, zablokowałem wszystkich na Facebooku i poszedłem opowiedzieć o wszystkim rodzicom. Przyjęli to nadzwyczaj gładko i nadzwyczaj dobrze. Pocieszali mnie aż do wieczora, kiedy nie przyjechał kumpel, wytłumaczył mi, że to był dowcip, gościem na nagraniu jest mój ojciec (rodzice o wszystkim wiedzieli), a tatuaż to henna i zejdzie.

Do dziś nie wiem, czy to kac, czy moja wrodzona naiwność sprawiły, że w to uwierzyłem.

#668CB

Byłem wieczorem na dyskotece i trochę wypiłem. Tańczyłem z przypadkową dziewczyną. Ładna brunetka z dużym dekoltem i w krótkiej spódniczce. Po którymś z kolei drinku stałem się bardzo śmiały i klepnąłem ją w tyłek. Ona się uśmiechnęła do mnie i zapytała na ucho, czy chcę poczuć, że jestem mężczyzną. Odpowiedziałem, że tak.

Wyszliśmy za budynek dyskoteki i ona do mnie od razu, żebym ściągnął spodnie. Zrobiłem to, a ona zaraz potem "ściągnij bokserki, wyciągaj sprzęt", bez wahania zrobiłem to. Już miałem w głowie, że zaraz zrobi mi dobrze, a ona popatrzyła na mnie, uśmiechnęła się szyderczo, zaśmiała się i kopnęła mnie z całej siły w jaja.


Upadłem na ziemię jęcząc z bólu, a ona podeszła bliżej, spojrzała na mnie i powiedziała "nawet ładny jesteś, ale nie lubię być klepana po tyłku przez obcego faceta. A tak w ogóle poczułeś, że jesteś facetem?". I znów się zaśmiała.

I właśnie tym sposobem zamiast miłego wieczoru z zaliczeniem kolejnej panienki leżałem nagi od pasa w dół z obolałymi jajkami...

#BlxGA

Mój chłopak zerwał ze mną, gdy się dowiedział, że wolę najpierw skończyć studia, a dopiero potem ewentualnie założyć rodzinę. Stwierdził, że jego rodzice nie mieli wyższego wykształcenia, a jakoś sobie poradzili.

Z tym, że jego rodzice mieli mieszkanie socjalne, które było remontowane przez gminę (raz nawet zgłosili zepsutą lampę, a okazało się, że żarówka się przepaliła) i regularnie chodzili po talony żywnościowe. Nie trudzili się pracą, tylko sporadycznie chodzili na czarno zrywać owoce w pobliskim sadzie.

#NYixO

Byłem na minimum 30 rozmowach o pracę. Niektóre z nich trwały nawet do 50 minut, jednak zawsze przebiegały w atmosferze luźnej rozmowy. Żadnego stresu, żadnych problemów w nawiązaniu kontaktu z rozmówcą.

Aż do dzisiaj.

Siedziałem na zapleczu starego, brudnego warzywniaka.
Dookoła kręciły się typowe Grażyny trzykrotnie starsze ode mnie.
Sklep znajdował się 40 minut drogi od mojego domu (o lokalizacji w ogłoszeniu nie wspomniano).
Dowiedziałem się, że pensja ma wynieść 1700 na rękę.
Brak elastycznego grafiku.
Po czym usłyszałem pytanie "Dlaczego chce pan akurat u nas pracować?".
Zatkało mnie zupełnie, nie byłem w stanie wydusić chociaż słowa.
Siedziałem przed dłuższy moment w ciszy, po czym podziękowałem i wyszedłem.

#istLd

Mój mąż - debil. Drodzy anonimowi może pomożecie zdiagnozować... bo nie wiem czy to jest normalne. Mój chłop to typ człowieka, który permanentnie nie wie, która jest jego szczoteczka do zębów, nie rozpoznaje swoich ubrań, nie wie w której szafce jest garnek, nie pamięta o podstawowych rzeczach typu rachunki.

Jesteśmy razem od 8 lat, a on do tej pory nie pamięta, że dla mnie 2 łyżeczki kawy, 1 łyżeczka cukru. Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność. Czasem się zastanawiam czy on nie ma jakiegoś guza mózgu, który uciska część odpowiedzialną za normalne życie z drugim człowiekiem. Moje codzienne życie polega na tym, że gdy chce żeby podał mi np. chusteczkę to muszę mu powiedzieć: "podaj mi chusteczkę, jest w sypialni w szafce na drugiej półce po lewej stronie" a on i tak zapyta "tą niebieską?" choć nie ma tam żadnej innej.

#vxrJK

Jestem pracownikiem socjalnym i wku* mnie to, że ustawodawcy nie mają pojęcia o tym co dzieje się "na dole". Gdy widzę na zaświadczeniu u rodziny 2 tysiące z 500+ i nie mogę ich wliczyć do dochodu rodziny, bo ustawa tego nie przewiduje, to mnie, delikatnie mówiąc, nosi! Zwłaszcza gdy należy im się jeszcze kolejny tysiąc w myśl tej wspaniałej ustawy, a ich zaświadczenie z prac dorywczych opływa na kwotę 100 zł, gdzie co miesiąc wpływają do kieszeni kolejne 2 tysiączki na czarno, a tego nie wykazują.

Gdyby jeszcze te pieniądze było widać w remontach, ubraniach dzieci...
Mam ochotę rzucić to w chol* i żyć tak jak oni, bo po co się denerwować za 2 tysiące miesięcznie, które dostaję za wieczne pretensje, że ciągle jest im mało.
A od października większe kryterium, czyli więcej kasy dla nierobów.
Trzymam się w tym tylko dla tych, którzy naprawdę potrzebują pomocy, a jest ich może 5%.

#cgczp

Zacznę tak po prostu: moja kuzynka dostała hopla na punkcie swojego dziecka. Dziewczyna późno wyszła za mąż, dziecko już prawie po 30. Do momentu bobasa gadało się całkiem spoko. Masze rodziny mieszkają blisko siebie, więc były częste odwiedziny i przypadkowe spotkania. To co się jednak odwaliło po urodzeniu dziecka to jakiś cyrk.

Zacznijmy od tego, że dziecko musi mieć tradycyjne polskie, chrystusowe imię, na nic delikatne upomnienia się zdały, że może to przeszkadzać dziecku w przyszłości. Nie napisze jak ma na imię, ale na potrzeby Anonimowych nazwijmy go "Dobromir". Dobromir urodził się ogólnie zdrowy, ale miał alergię pokarmową, trzeba było dać poza piersią mleko. Lament straszny, bo ona nie chce, bo to chemia...

Szczepić też nie chciała, ale ojciec dziecka wykazał się przytomnością chwilą umysłu. Dobromir skończył kilka miesięcy i kuzynka postanowiła wprowadzić wyczytane teorie żywnościowe na dziecku i zupełnie nie przeszkadzało jej, czy robiła to w domu, czy w gościach. Nawet nie było dyskusji, by jej 7-miesięczny bobas był karmiony z łyżki w moim domu, tylko zgodnie z jakąś tam teorią musi używać do tego rąk - wyobraźcie sobie jaki syf i bałagan robił. I tak za każdym razem, po chyba 20 - zaczęłam ograniczać ich wizyty. Potem były teorie na temat bajek, książeczek, cenzura ubioru, cioć... Plus – uwaga - zabawki "niegejowe" – taa, zabawki dla chłopców, by dziecko na homo nie wyrosło (wiem, paranoja).

Jak mały "Dobek" miał roczek, to impreza - prawie jak wesele, tyle gości, lista życzeń. Zapisy na wybrane prezenty. Od tego roczku się zaczęły telefony np. "wiesz, Dobuś nie ma kolejki górskiej, którą widział u kolegi", „wiesz, Dobuś nie ma interaktywnej książeczki z reklamy" itd. itp. Jak pojawiłeś się bez prezentu, to "Dobusiowi było smutno", sadzała go na kolanach i mówiła... "nie martw się, Dobuś, ciocia o tobie pamięta, tylko prezentu zapomniała". Dobuś obchodził miesięcznice swoich urodzin, więc prezenty musiały byś co rusz.

Historii z jej pomysłami jest od groma, od ok. 6 miesiąca zaczęło się zmuszanie dziecka do rozwoju. Wiecie, gdzieś przeczytała, że dziecko powinno koło roku chodzić, no a on przy 6 miesiącu nie raczkował… Oj, to zaraz ćwiczenia i chodzik. Przeczytała, że dziecko powinno mówić proste słowa - do znudzenia ćwiczenia z mowy. I tak do teraz ten cyrk trwa...

Zapewne czekacie na zemstę z mojej strony - była, kompletnie niezamierzona. Z mężem nie staraliśmy się specjalnie o dzieci. Jak zaszłam w ciążę, to był cios dla kuzynki. A gdy mój mały się urodził i go inaczej wychowujemy, złość kuzynki przeszła do wyrażonej słownie i czynami dezaprobaty, ale to już inna opowieść.

Puenty nie ma, pampersowe zapalenie mózgu jest i dotyka ono wielu kobiet, które były kiedyś spoko.

#OqwkM

Sytuacja miała miejsce niedawno. Pierwszy raz podchodziłam do egzaminu na prawo jazdy, wiadomo, każdy kto ma prawko wie jak to wygląda - stres okropny, który kompletnie odbiera rozumu. Przynajmniej w moim przypadku.

A więc siedzę na korytarzu i czekam, aż mnie wywołają, czas mi się dłuży i nagle słyszę swoje imię, nazwisko i numer samochodu, więc wstaję, nogi jak z galarety i idę do samochodu. Za chwilę przychodzi egzaminator. Widać, że mało sympatyczny. Na jego rozkaz wsiadłam do auta. Facet nagle wyciąga do mnie rękę, więc ja ze stresu zapominając o całym świecie biorę jego rękę i zaczynam nią mocno potrząsać w geście powitania. Egzaminator gwałtownie zabrał rękę i nerwowo powiedział "dowód chciałem, a nie się witać".

Żebyście widzieli moją minę...

#Chxhs

Pewnego dnia siedząc w pokoju postanowiłam obejrzeć film z kategorii +18 na swoim telefonie. Strona, z której przeważnie korzystam do oglądania tego typu treści ma funkcje wyświetlenia na telewizorze. Chcąc zatrzymać film, przypadkowo wyświetliłam pornola z kategorii bdsm pozostałym domownikom na telewizorze w salonie.

#owm31

Mój 4-letni synek chodzi do przedszkola. Spotyka tam zarówno wiele dzieci, jak i dorosłych. Zapytał mnie dziś: „czy wszystkie panie mają piersi?”. Odpowiedziałam mu, zgodnie z prawdą, że naturalnie, to część ciała każdej dorosłej kobiety.

Zmarszczył brwi i zdziwiony spytał „to dlaczego ty nie masz?”.
Dodaj anonimowe wyznanie