#e0dbu

Jak miałam jakieś 5 lat, złapała mnie grypa żołądkowa, więc mama zabrała mnie do lekarza rodzinnego. Gdy zapytał co mi jest, powiedziałam, że nic, tylko że jak pierdnę, to cały kibel osram.

Rodzicielka nigdy już nie poszła ze mną do tego lekarza, a ta historia jest do dziś wspominana.

#ZFBq2

Zaczynam się poważnie zastanawiać czy nie staję się powoli rasistą i homofobem. A wszystko przez Disneya, Netflix, HBO czy BBC.

Jestem chwilę przed pięćdziesiątką, a całe życie przepracowałem w wielkich, międzynarodowych korporacjach. W trakcie tej pracy wielokrotnie pracowałem z ludźmi wszystkich kolorów skóry i wszelakich orientacjach seksualnych, i nigdy, ale naprawdę NIGDY nie oceniałem nikogo z tych powodów. Bywało, że byłem jedyną białą osobą w multikulturowych zespołach i takie wydarzenia są dla mnie do dziś bardzo miłym wspomnieniem. Dodam również, że niezależnie od rasy/orientacji byli to wspaniali ludzie, o bardzo wysokim poziomie kultury i olbrzymim doświadczeniu i wiedzy merytorycznej – często czułem się wśród nich jak „ubogi krewny”.
Co ważne, ludzie ci doskonale znali swoją wartość, i nie uważali się zarówno za dyskryminowanych, ani uprzywilejowanych ze względu na swoje pochodzenie.

A teraz do głównego wątku: od kilku lat obserwuję rosnącą tendencję do upychania na siłę przez wielkie stacje telewizyjne i platformy streamingowe reprezentacji ludzi i innym niż biały odcieniu skory oraz nieheteroseksualnej orientacji. Żeby nie być gołosłownym, podam konkretne przykłady: czarnoskóra Anna Boleyn (Anna Boleyn), czarnoskóry Achilles (Troja: upadek miasta), czarnoskórzy hobbici i elfy w „Pierścieniach Władzy”, czarnoskóry Wąż Morski w „Rodzie Smoka”, czarna Arielka w nowej syrence. Dodatkowo pozamieniane płcie i homoseksualna orientacja Phastosa w Eternals.

Zdaję sobie sprawę, że cześć tych produkcji to filmy z fikcyjnymi bohaterami, ale oni też byli osadzeni w pewnym, dobrze zdefiniowanym, kręgu kulturowym, i dodatkowo dobrze opisani w kwestii wyglądu (płowowłosy Achilles, różana Ariel, valeriańskie pochodzenie Corlysa Velaryona).

I nie chodzi tu o to, że nie lubię widzieć czarnych aktorów: uwielbiam Denzela Washingtona, Danny'ego Glovera, Kubę Goodinga Jr. i całą masę innych – wkurza mnie zarówno zakłamywanie historii, jak i „polityczne” wciskanie niepasujących postaci na siłę.

Żeby być dobrze zrozumianym – tak samo nie podobała mi się Scarlett Johannson w „Ghost in the shell” czy John Wayne jako Czyngis Chan – te role powinni zagrać Azjaci.

Przecież jest tyle niesamowitych postaci, o których można nakręcić setki świetnych filmów: Rosa Parks, Martin Luther King, Nelson Mandela, Ralph Ellison, Louis Armstrong i wielu innych. Poza tym Czarny Ląd ma kilka tysięcy lat historii i masę fantastycznych legend, postaci, wydarzeń na setki tysięcy kilometrów taśmy filmowej – po co upychać na siłę w rolach kompletnie od czapy???

#ojC1e

Kiedyś ubierając się przed wyjściem do podstawówki założyłam dziurawe majtki z intencją, że to ostatni raz i wieczorem wyrzucę je do kosza, czyste były, więc OK. Niestety traf chciał, że przed samą szkołą pobiło mnie kilku wyrostków. Nie znałam chłopaków, nie byli z mojej szkoły i nawet nie pobili mnie bardzo. Chcieli pieniędzy, a że ich nie miałam, to dostałam parę razy z liścia, więcej było w tym strachu niż bólu. Jednak nauczyciele jak się dowiedzieli to wezwali policję, a ta zawiozła mnie na obdukcję do lekarza. W gabinecie kazano mi się rozebrać, a tam zgroza – nie dość, że mam dziury w majtkach, to jeszcze dwie różne skarpetki.

Pani doktor zapytała się tylko, czy moi rodzice pracują i czy mam dużo rodzeństwa. Chyba mi nie uwierzyła, jak jej powiedziałam jak było i że skarpetki mam takie nie dlatego, że innych nie było, tylko że nie chciało mi się szukać takich od pary...

#cOMzV

Postanowiłam schudnąć. Naturalnie zaczęłam się zdrowiej odżywiać, ale coby efekty były szybsze, zdrowsze i lepsze, wybrałam się na siłownię. Na początku walczyłam o każdy oddech, motywowałam się w przeróżny sposób, żeby się nie poddać. Wizualizacje super fit sylwetki działały tylko na trochę. Schodziłam z bieżni upocona jak mysz i wcale nie byłam szczęśliwa po treningu. Przełom nastąpił wtedy, kiedy usłyszałam pewną wypowiedź największego Janusza w Polsce. No tak mnie to wkurzyło, że całe 50 minut na bieżni myślałam tylko o tym, że są na świecie tacy mężczyźni i co gorsza, mają grono swoich „wyznawców”. Wymyślałam najróżniejsze tortury dla takich delikwentów (wyrywanie pojedynczych wąsów pęsetką było najłagodniejsze). O kurczaki, jak to zbawiennie wpłynęło na moje bieganie!
Przed następną wizytą przeczytałam wiadomości polityczne i bach! Znalazł się nowy obiekt tortur. I tak codziennie znajdzie się powód, by odwiedzić siłownię. Co z jednej strony jest super, a z drugiej strony mnie jako osobę kochającą ten kraj naprawdę przeraża.

Zima idzie, a ja biegam, bo mnie politycy wku*wiają. Pewnie do wiosny zostaną ze mnie tylko kości.

#79Msc

Dzisiaj rano czekałam przy przystanku na autobus. Razem ze mną z piętnaścioro emerytek/emerytów. Obok mnie stały dwie babcie, jedna ubrana w zielone dresy, jakąś kurtkę i beret, a druga odwalona jak na Boże Ciało. Chcąc czy nie, usłyszałam kawałek ich rozmowy.

Ta wystrojona mówi:
– Widzisz, taka właśnie jest dzisiejsza młodzież... Tylko alkohol i imprezy im w głowach! Na co ta druga:
– ...Aa nie wiem, jebie mnie to.

Gdy to usłyszałam, aż parsknęłam śmiechem tak głośno, że wzrok całej przystankowej mafii skierowany był na mnie :)

#X6T5F

Nie rozumiem ludzi, którzy robią sobie dzieci nie mając dla nich warunków. Po cholerę im to robią?!

Moi rodzice po ślubie wyremontowali sobie dwa pokoje w starym domu mamy. Oczywiście stwierdzili, że z czasem rozbudują mieszkanie. Po dwóch latach urodziłam się ja. Na początku spałam razem z nimi w łóżku, a potem postawili mi łóżko obok swojego. Wszystko było w porządku. Sześć lat później urodził się mój brat, który również spał z rodzicami. Po jakimś czasie rodzice kupili łóżko piętrowe. Nadal spali w naszym pokoju. Ich życie łóżkowe nie było przez to specjalnie nieudane. Nieraz się budziłam podczas ich igraszek. To było straszne. Płakałam przez to wielokrotnie. Zazdrościłam koleżankom ich własnych pokoi. Ja nigdy nie miałam prywatności. Nie miałam za złe rodzicom tego, że nie stać ich na rozbudowę domu, tylko to, że nie mogą sami przenieść się do salonu na rozkładaną kanapę. Dla nich wygodniej jest spać w naszym pokoju, bo nie muszą składać łóżka. Wstyd mi zapraszać koleżanki, bo potem tylko plotki i zdziwienie typu: „Rodzice cię nie budzą w nocy?”. I wredny śmiech.

Mam 16 lat, mój brat 10, i śpimy z rodzicami w jednym 10-metrowym pokoju. Nigdy w życiu nie zrobię tego swoim dzieciom.

#IwzgN

Jakiś czas temu ukończyłem studia, ale długi czas nie mogłem znaleźć pracy. Przynajmniej nie w swoim zawodzie. Roznosiłem dziesiątki CV po różnych firmach, ale zawsze słyszałem to samo – że odezwą się, jeśli moja kandydatura zostanie pozytywnie rozpatrzona. Oczywiście nikt się nigdy nie odezwał. Zdesperowany pisałem kolejne podania i rozsyłałem do coraz dalszych firm. W sumie chyba z ulgą przyjąłem fakt, że znowu nie było odzewu, bo przecież nie byłoby mnie stać na wynajem mieszkania w Warszawie czy Poznaniu. Przez cały ten czas poszukiwania byłem zarejestrowany w Urzędzie Pracy. O dziwo, przyszła stamtąd wiadomość, że jest dla mnie pewna propozycja zatrudnienia. Zdumiałem się, bo przecież wcześniej sam osobiście odwiedziłem wszystkie interesujące mnie firmy w okolicy i nikt mnie nie potrzebował. Jednak okazało się, że propozycja dotyczy niewielkiego prywatnego warsztaciku, który – szczerze powiedziawszy – średnio był związany z moim wykształceniem. Ale usłyszałem w urzędzie, że jak się nie zgłoszę na rozmowę, to mogą mnie skreślić z listy i stracę jakiś tam status. No więc poszedłem.

Na miejscu przywitał mnie właściciel firmy – człowiek w średnim wieku. Bez większych nadziei przyniosłem mu tysięczne wydrukowane CV, a on przeczytał je i spytał o list motywacyjny. Kuźwa, wariat. Jaką mogę mieć niby motywację do podjęcia zatrudnienia w rodzinnym zadupiu za marne grosze? Poprosiłem więc o kartkę papieru i przy nim, normalnie długopisem, siedząc naprzeciw niego, nabazgrałem jedno zdanie, że moją motywacją jest chęć zarabiania pieniędzy i że dlatego gotów jestem codziennie przychodzić i uczciwie pracować w zamian za równie uczciwe wynagrodzenie. Koniec, kropka.

Zostałem przyjęty. Ze względu na szczerość. Usłyszałem od przyszłego szefa, że przyjaciółmi może nie zostaniemy, ale z pewnością się dogadamy, bo on też lubi walić prosto z mostu i wykładać kawę na ławę.

#IpfcX

Mieszkam nad Odrą. Nie powiem gdzie dokładnie. Lepiej nie.

Od jakiegoś czasu razem z dwoma kumplami mamy pewne zajęcie. Spacerujemy wzdłuż Odry i szukamy nielegalnych zrzutów ścieków.
Gdy znajdujemy taki i upewniamy się, że jest nielegalny, zaczynamy działanie.

Kupiłem w sieci specjalne balony, którymi można zatkać wypływ wody z rury na czas np. wymiany uszkodzonego elementu.

Wprowadzam taki balon do rury, pompuję.
Następnie zatykam wylot, używając piany wysokoprężnej.

Anonimowo informuję sanepid lub oddział wodociągów i szukam kolejnego debila, który zlewa do rzeki cały syf z produkcji, gospodarki itp.

#aFDIg

Mam dosyć, nie wiem co robię w życiu ani czego chcę. Każdy dzień wygląda tak samo. Praca, dom, praca, dom. Nie mam siły wstawać rano ani jeść. Leki i terapeuci są pomocni na krótką metę, a potem i tak wszystko wraca do poprzedniego stanu.
Nie szukam pocieszenia, po prostu nawet nie mam komu o tym powiedzieć.
Dodaj anonimowe wyznanie