#he5md
Pamiętam do dzisiaj gdy miałem 11 lat i zdałem sobie sprawę, że czuję do niego coś więcej niż przyjaźń, przeraziłem się, słyszałem już o homoseksualizmie, ale nigdy nie myślałem, że to ja mogę być gejem. Było to dla mnie obce i przerażające, chciałem po prostu być jak wszyscy, nie wyróżniać się, bałem się wyzwisk gdyby ktoś się dowiedział. Wyznałem mojej mamie co czułem do Jarka, ona przyjęła to ze spokojem, przytuliła mnie i pogłaskała po głowie.
Najbliższej niedzieli, po wieczornej mszy, kazała mi poczekać przed kościołem. Zniecierpliwiłem się, więc zacząłem jej szukać wkoło kościoła, zauważyłem jak rozmawia z księdzem, zamarłem, byłem pewien o czym rozmawiają.
Gdy w końcu wróciła, zapytałem ją co zrobimy, powiedziała żebym jej zaufał.
Miesiąc później, dwa dni po zakończeniu roku szkolnego, po kolacji gdy kładłem się już spać, zapukała do drzwi mojego pokoju i wytłumaczyła jak mi pomoże.
Następnego dnia przed południem udaliśmy się na plebanię. Przywitał nas proboszcz z poważniejszą niż zazwyczaj miną. Omówiliśmy co to jest grzech oraz dostałem długą naukę o wolnej woli i wytrwałości, potem temat zszedł na to co trzeba robić dalej, padła propozycja wyjazdu organizowanego dla takich jak ja. Bałem się jechać sam, chociaż bardzo chciałem się wyleczyć, moja mama nalegała, że to jest właściwa droga, uległem.
Po dwóch tygodniach przywieziono mnie do domu na trzy dni, słyszałem przez drzwi mojego pokoju jak opiekunka zaleca mojej mamie obserwację mnie, do czego się przyłożyła, bo cały pobyt w domu spałem z otwartymi drzwiami. Próbowałem spotkać się z Jarkiem, jednak dostałem zakaz wychodzenia z domu, uciekłem więc oknem w piwnicy. Zadzwoniłem do drzwi, lecz cisza, czekałem jeszcze około pół godziny aż może ktoś się zjawi, lecz była to tylko moja matka.
Zrobię teraz duży skok w czasie. Nie czuję się komfortowo opisywać terapii w ośrodku. Jest to mroczna część mnie, której boję się dotykać. Wychowawcy byli bardzo profesjonalni i delikatni i do dziś wierzę, że zostałem wyleczony, nie tracę wiary, ponieważ muszę być silny codziennie, aby nie zawieść mojej żony oraz synka. Wiem, że muszę praktykować silną wolę do końca życia aby ich nie zawieść.
Wybrałem drogę zgodną z moimi przekonaniami, nie wiem kim bym był dzisiaj gdybym podjął inną decyzję jako dziecko, nie wiem czy jestem szczęśliwy, wiem, nie jest to dla mnie już ważne.
Chciałem to tutaj opublikować aby wyrzucić ten ciężar i zostawić go za sobą. Nie oczekuję rad ani współczucia.
Ej, no, ludzie, ale pomijając ten cały kontrowersyjny aspekt, tj da się nie da się, to jest naprawdę ciekawe wyznanie. Sam chętnie dowiedziałbym się jak wygląda terapia w takim ośrodku, ale wyznania też mają jakiś limit słów i pewnie autor nawet gdyby chciał, nie dałby rady wszystkiego zawrzeć. No cóż, szkoda.
Zdaje się, że na youtube'owym kanale "7 metrów pod ziemią" w jednym z odcinków ten temat został rozwinięty.
Byłeś tak młody, że nie wiadomo czy pociąg do kolegi nie był tylko próbą poznania siebie.
Podziwiam, że przynajmniej podjąłeś próbę walki, chłopie.
Mózg rozjebany. Chciałam napisać, że z wyznania wydaje się, ze Twoja mama naprawdę Cię kochała, może była ograniczona, ale robiła to, co uważała dla Ciebie za najlepsze i obyło się bez bicia i krzyków. Fajna taka mama. A samej tej "przemiany" bym w życiu dziecku nie zafundowała. I współczuję Twojej żonie, choć mam nadzieję, ze jakoś tam ją kochasz.
Możliwe również, że nigdy tak naprawdę nie byłeś gejem. W wieku nastu lat różne się ma jazdy i eksperymenty. Ja na przykład w wieku 15 lat się zakochałam w mojej nauczycielce i przez kilka lat myślałam, że jestem bi, bo lubiłam patrzeć na kobiety. Całowałam się też raz
z dziewczyną i miałam dziwną intymną sytuację z inną koleżanką. Mimo wszystko będąc dorosła wiem, że jestem hetero, obecnie kobiety mnie nie pociągają. Nie wyobrażam sobie zresztą seksu z kobietą.
Ograniczona bo nie chciała mieć zboczenia w rodzinie? Jesteś zaiste postępacka.
Amen!
Aż musiałem zamieścić komentarz, bo smutno się robi, jak w komentarzach czytam, co ideologia robi z ludźmi, oswajając ich z oczywistą abberacją.
Mam takie same spostrzeżenia.
To dobrze.
kiedyś jak się chciało podnieść ciśnienie i wywołać emocjonalne reakcje pisało się o aborcji - teraz jest aborcja i homo wszelkiej maści
gość się podzielił swoją drogą od chwili kiedy załapał że coś z nim nie tak, potem powiedział matce, ta znalazła mu pomoc, a pomoc okazała się skuteczna w tym czego pragnęli jak widać wszyscy zainteresowani
cały szereg właściwych reakcji i kompetentnych postaw
Twój wpis pokazuje, że już jako dziecko byłeś zdolny do analizowania tego co się dzieje w Tobie, dobrze byłoby gdyby więcej osób miało taką zdolność i takie relacje z rodzicem a ten trafiał do ludzi, którzy umieją pomóc - w tym wypadku ksiądz stanął na wysokości zadania podobnie jak ci z ośrodka
Fajnie, że wybrałeś to co zgodne z Twoimi przekonaniami, że jesteś im wierny :)
Czytam te komentarze i jak zazwyczaj nie chce mi się komentować (zwłaszcza gdy chodzi o homoseksualizm) to teraz mam ochotę. Powodem, przez który rzadko komentuje temat osób homo, jest to, że z obu stron jestem zazwyczaj krytykowany za swoje podejście. Jestem osobą biseksualną i nie jestem z tego powodu ani dumny, ani się tego nie wstydzę, ani też się tym nie chwalę. Po prostu taki jestem i nie mam zamiaru się zmieniać ani nikogo przekonywać, że moja orientacja jest fajna, super itp. Dodatkowo jestem przeciwnikiem LGBT. Uważam, że LGBT, zamiast w jakiś sposób pomagać ludziom homoseksualnym, to pcha się wszędzie w bardzo złym stylu i przez różne rzeczy, które robią, ludzie mają o nich złe zdanie. Problem jest taki, że LGBT jest (niestety) pewnego rodzaju wizytówką osób homo i co za tym idzie, większość osób, gdy tylko usłyszy gej, to ma przed oczami obraz typowego tęczowego przebierańca, który lata z gołym tyłkiem na paradach "równości" i nazywa każdego homofobem. Jako osoba bi jest mi źle, z tym że w jakikolwiek sposób jestem łączony z tymi ludźmi i znam masę osób homo, którzy też mają problem z LGBT. Odnoszę wrażenie, że jeszcze niedawno, jak temat homoseksualizmu nie był wszędzie wciskany na siłę, to ludzie inaczej podchodzili do takich osób. Uważam, że było lepiej, a to, co się teraz dzieje to nawet trudno opisać. Mogę mieć inną orientację od Ciebie i dalej mogę być normalnym człowiekiem. Czego i tak bym nie napisał/powiedział, to ze strony prawicowych katolików będę złym, chorym dewiantem, a ze strony tęczowej sekty jestem zdrajcą. No cóż... Na koniec dodam tylko, że na świecie są ważniejsze sprawy od tego kto z kim śpi, ale to tylko moje zdanie. Życzę wszystkim wesołych świąt.
Wiem nie odniosłem się w ogóle do wyznania c:
Mam podobne podejście odnośnie do ideologii lgbt. Myślę, że w głównej mierze ideolodzy i aktywiści spod znaku tęczy przyczynili się do spadku tolerancji wobec osób homoseksualnych, którzy się może nawet ze swoimi skłonnościami nie afiszują. Ale po prawdzie to czemu się dziwić, skoro obserwuje się obsceniczne, epatujące nienawiścią sceny z tak zwanych marszów równości, a potem słyszy się, że roztańczeni, uśmiechnięci ludzie walczą o swoje prawa na kolorowych i radosnych paradach.
szinigami dokładnie. Niestety środowisko lgbt ma wypaczone rozumienie tego, czym jest tolerancje. Skutkiem tego jest występowanie takich patologii, jak zaskarżanie drukarza, bo nie chciał wydrukować plakatów promujących dewiację. Kiedyś czytałem nawet, że w katolickim zakładzie pogrzebowym jeden z pracowników stwierdził sobie, że jest kobietą i zaczął przychodzić do pracy ubrany w damskie ciuchy. Oczywiście został zwolniony. Szkoda tylko, że właściciel musiał odpowiadać przed sądem za dyskryminację.
Szczerze mówiąc, ja się z tobą zgadzam. Pisałam już kiedyś, że nie popieram tego, co np robi lgbt na marszach. Jestem za tolerancją/akceptacją i nie wtrącaniem się sobie w życie nawzajem. Jedni niech nie wyzywaja homoseksualistów za bycie homoseksualistami, homoseksualiści niech nie robią z siebie posmiewiska.
Taktoja007, świetny komentarz.
Przeciwnicy pedofili też się głośno sprzeciwiają, pewnie sami mieliby ochotę skrzywdzić dziecko.
Taktoja007 mam dokładnie te same spostrzeżenia. Byłam raz na paradzie i nie rozumiałam, co tam robią Dragqueen. Czemu widziałam facetów w skórzanych strojach BDSM i jednego na czworakach na smyczy i w kagańcu? Czemu dziewczyna biega w kusej spódniczce i robi piruety tak, żeby jej było widać gacie? Czemu mam maszerować z ludźmi, którzy manifestują swoją seksualność bez powodu? Czemu organizatorzy pozwalają na takie zachowania? Czemu jest przyzwolenie organizatorów na beszczeszczenie np. symboli religijnych? Czemu do cholery tam są politycy, którzy wyzywają "facetów w sukienkach"?! I Dlaczego te zgromadzenia mają być wizytówką grupy społecznej, do której należę, a mają niewiele wspólnego z tym jak naprawdę wyglądamy i żyjemy? Ja nawet nie lubię kolorowych ubrań. Byłam jedyna na paradzie ubrana na czarno. No bo czemu do cholery mam na niej wyglądać inaczej niż wyglądam na codzień?! Ja chcę być postrzegana jako ja, a nie ktoś inny. To była pierwsza i ostatnia parada na jakiej się pojawiłam.
Jeszcze dzieci będą mogli adoptować, no cyrk na kółkach.
Brawo dla mamy za prawidłową reakcję. Fajnie, że Ci pomogła.