#hHb95
Trzy dni po wyjeździe dzwoni do mnie luby i mówi, że będzie u niego nocował kolega. Tylko że w domu jest lekki bałagan (oboje dużo pracujemy i czasami gdzieś tam jakiś bałaganik się zawieruszy, ale bez przesady) i on poprosił swoją mamę, żeby mu posprzątała. No pieprzony książę! Zetrzeć kurze, włożyć naczynia do zmywarki, zmyć podłogę i ubrać pościel dla gości w świeżą powłoczkę to raptem pół godziny roboty. Ale nie, jaśnie pan zmęczony. Tłumaczę mu, że sam może posprzątać, ale on się uparł na mamusię, bo dużo pracuje i jest zmęczony.
Czy ja jestem jakaś dziwna, że przeszkadza mi, że teściowa będzie u mnie sprzątać? Dodam tylko, że to kobieta, która jak nas odwiedza, to wkłada mi palce do kwiatków, pod byle pretekstem zagląda do szafy i za każdym razem przetrząsa wszystkie szafki kuchenne, żeby „znaleźć cukier”.
Nie jesteś dziwna, też bym nie chciała, żeby teściowa u mnie sprzątała. Takiego księcia sobie wychowała widocznie, pewnie za młodu nie musiał sprzątać bo wszystko za niego robiła.
Jeśli mąż - zdrowy - dzwoni po swoją mamę, żeby mu posprzątała mieszkanie, bo mu się nie chce/nie umie, to jest to olbrzymi sygnał ostrzegawczy.
Bardziej niż teściowa powinna Ci przeszkadzać postawa męża wobec własnej matki. Teściowa będzie pozwalać sobie na tyle na ile pozwoli jej Twój mąż.
Wszystko zależy od tego jak bardzo jest inwazyjne zachowanie teściowej. Czy można je potraktować jako formę grzeczności, czy poczuła się po prostu u Was dość swobodnie, czy może faktycznie próbuje Was ustawiać po swojemu. W moich osobistych odczuciach gdyby ktoś bliski posprzątał mi mieszkanie w sytuacji gdy z mężem faktycznie jesteśmy niedysponowani, nie odebrałabym tego negatywnie. Podobnie gdy odwiedza mnie na tyle bliska osoba, że sama może zrobić sobie kawy czy herbaty "przetrząsając" trochę kuchnię, a nie tylko czeka aż zostanie podane.
Jeśli uważasz, że teściowa poczuła się zbyt śmiało czy natrętnie w Waszym domu, w pierwszej kolejności pogadaj o tym z mężem. Ustalcie, gdzie widzicie granicę takich zachowań i niech mąż pokaże, że ma na tyle odciętą pępowinę, by ze swoją matką załatwić ten temat.
Ehh, po co sobie takiego chłopa wybierać.