#hEijw
Kilka lat temu, jadąc samochodem, byłem bardzo wkurzony, miałem ciężki dzień, wszystko mnie irytowało. Będąc dosłownie dwa metry przed pasami zostałem zmuszony do gwałtownego hamowania, gdyż wbiegła na nie jakaś dziewczyna. Uprawiała chyba jogging czy coś w tym stylu, widać było, że zamyśliła się i nie wiedziała co robi. Nie wiem dlaczego akurat w tamtej chwili, ale postanowiłem dać minimalny upust swojej złości. Uchyliłem szybę i wykrzyczałem coś w stylu "takim bieganiem prędzej zabijesz siebie i może kogoś przy okazji niż schudniesz, grubasie, wypi*@)!*%# zrażać sobą ludzi na siłowni!". Dziewczyna spojrzała na mnie, po czym speszona uciekła na chodnik. W lusterku widziałem jeszcze jak wlepia we mnie wzrok, przez chwilę przemknęła mi nawet myśl, że może przesadziłem, być może nawet się speszyłem i aby zająć myśli chciałem już wrócić do użalania się nad sobą. Przejechałem może 300 metrów i usłyszałem pisk opon. Spojrzałem wtedy za siebie i prawie wpadłem w poślizg. Zjechałem na chodnik, wybiegłem z samochodu i najszybciej jak mogłem udałem się w miejsce wypadku.
Chyba nie muszę mówić co się stało. Dziewczyna, którą zaledwie kilka sekund temu zwyzywałem na pasach, leżała kilka metrów za nimi. Rzuciła się pod samochód jadący tuż za mną. Może nie tuż, sądząc po sile odrzutu musiał nawet nie widzieć zajścia i jechać co najmniej 60 na godzinę.
Do dziś nie mogę sobie wybaczyć.
A mnie przeszło przez myśl, że to Ty miałeś być tym, który ją przejedzie. A że zahamowałeś, to wybrała następny samochód.
Dokładnie, może chciała wymusić jakieś ubezpieczenie.
Też mi się wydaje że to bylo celowe, także głowa do góry i się nie zamartwiaj nie potrzebnie ;)
Bardzo przykra sytuacja i jasne, że powinieneś był zachować się inaczej - ale przecież nie zabiła się przez Ciebie. Żadna zdrowa psychicznie osoba nie popełnia samobójstwa po usłyszeniu kilku niemiłych słów od nieznajomej osoby, musiała mieć ze sobą problemy już wcześniej.
Trzymaj się jakoś, spróbuj przekuć to w coś dobrego, na przykład być miłym nawet dla obcych.
Owszem, zabiła się przez niego. "Grubasie, wypi*@)!*%# zrażać sobą ludzi na siłowni!" - to nie jest parę niemiłych słów. To jest przemoc psychiczna. Dobrze wiedział, w co uderza - w poczucie własnej wartości tej osoby i jej godność osobistą. Upokorzył ją publicznie przed innymi ludźmi, potraktował jak śmiecia - tak, jak normalnie nie traktuje się obcego człowieka.
"Przecież nie zabiła się przeze mnie. Żadna zdrowa psychicznie osoba nie popełnia samobójstwa po usłyszeniu kilku niemiłych słów, musiała mieć ze sobą problemy już wcześniej." - Może miała problemy właśnie z powodu takich osób jak autor, z których teraz każda umywa sobie ręce w podobny sposób?
Cholerne pokolenie truskawek.
Roszpunka, takich ludzi powinno się w takim razie trzymać pod kloszem. I to takim z gabki bo nie daj boze przez szkło ktoś ich obrazi.
Pieprzysz od rzeczy, wyrzucil to z siebie pod wplywem emocji - i to wcale nie tak ze dwa razy pod rzad wlazla prosto pod auto. Nie, wina autora, bo nakrzyczal.
Boże, jak wy sobie dacie rade w przyszlosci...
Wlazła dwa razy pod auto - pierwszy raz przypadkowo, drugi raz już celowo. Czego tu nie rozumieć? "Gdzie leziesz, patrz pod nogi, dziewczyno, spier****j z tej jezdni" - to jest nakrzyczenie. Zwyzywanie od "grubasów" i powiedzenie drugiej osobie, że zraża sobą innych, jest już przemocą psychiczną. Takie trudne?
Przecież to nie Twoja wina. Jeżeli to było faktycznie samobójstwo to ona by to zrobiła i tak.
Przecież to nie twoja wina, nie myśl tak. Miałeś szczęście, że tobie nie wpadła pod auto, bo miałbyś spore problemy. Przecież nie zabiła się przez ciebie!
Większość z Was piszących komentarze ma życie do dupy uważa że świat jest zły i chce spotykać samych życzliwych ludzi na swej drodze a jesli macie tylko okazję byście zmieszali z błotem każdą osobę piszącą tu co mu na sercu leży, troszeczkę współczucia i życzliwości podarujcie też od siebie.
O tak. Można odnieść wrażenie, że jest moda na 'ja mam najgorzej, a ty jesteś gównem i wypieprzaj stąd żalić się gdzie indziej'.
Trzeba być skończonym egoistą, aby rzucić się pod czyjeś auto... gdyby mnie ktoś tak zrobił, to bym się załamała.
Jakbyś w nią wjechał to byś zgnił w więzieniu. Dziwna sprawa, ile osób z depresją chodzi biegać? Nikt kto ma bardzo ciężką depresję i myśli samobójcze nie biega, bo w takim stanie to ciężko wstać z łóżka. Dziwna dziewczyna, nie obwiniaj się, ona i tak pewnie by się zabiła, była nieszczęśliwa. Teraz ma się lepiej ;)
zgadzam się, trochę ruchu na świeżym powietrzu i człowiek od razu staje się szczęśliwszy :) poza tym depresja ma różne stopnie np. łagodna depresja, przy której jesteś w stanie normalnie funkcjonować :)
munkeeq Może się nie znam, ale chyba przy łagodnej depresji nikt samobójstwa nie popełnia, bo jest... łagodna
Parodia, bardziej chodziło mi o to, że nie każda osoba mająca depresję siedzi w domu i myśli o samobójstwie, bo są osoby chore, które starają się żyć normalnie, właśnie np. przy takiej łagodnej depresji :)
Przy dystymii myśli samobójcze prawie nie występują. Chorzy przyzwyczajają się do obniżonego nastroju i uważają go za normalny.
Cierpie na depresje od 8 lat.
Jesli nie wiesz o czym gadasz to najlepiej sie nie odzywaj
... u każdego depresja może przebiegać inaczej, więc nie bierzcie osobistych doświadczeń za pewnik. To, że u was wyglądało to tak i tak nie oznacza, że typowe objawy nie mogą być inne.
Według mojego przyjaciela osoba która ma depresję nie może czuć czegoś takiego jak szczęście, próbował mi wmówić że skoro odczuwam szczęście to psychiatra się pomylił, a moje myśli samobójcze są fantazją...
nigdy nie zrozumiem osób, które zabijają się w ten sposób, lub rzucając się pod pociąg, nie bądźcie takimi samolubami, pomyślcie o tych biedakach, którzy będą żyć z wyrzutami sumienia do końca życia ;/ Są inne sposoby na zakończenie życia - nie żebym kogokolwiek zachęcała, po prostu nie myślcie tylko o sobie, a także o tych których wasza śmierć zrani.
Trochę racji jest, w Japonii rodzina takiego samobójcy który rzucił się pod pociąg musi za to zapłacić karę. Ja sama się powstrzymywałam myślą zranienia rodziny... Zawsze kiedy już prawie się zdecydowałam miałam przed oczami ich załamanie i się powstrzymywałam
skąd pewność, że się rzuciła? może po prostu chciała przejść, a kolejny kierowca nie zdążył wyhamować, co udało się Tobie? może to był zwykły wypadek jednak?
Prawie ktoś ją potrącił a ona znowu się pod auto wjebała? Serio? Niechcący? Średnio w to wierzę. Człowiek po czymś takim jest ostrożny.
Ale prostakiem to ty jesteś.