#goLJG

Jestem menadżerem w maku.
W naszej restauracji pracują głównie młodzi ludzie, którzy są studentami (ja również studiuję) i przy tym totalnie sympatycznymi i inteligentnymi ludźmi.
To, z jakim chamstwem spotykamy się codziennie ze strony naszych gości, doprowadza mnie do szału.

Czy Wy, jako klienci, wychodzicie od razu z założenia, że jak mak, to pewnie debile? Bardzo trudno utrzymać mi spokój i cierpliwość, kiedy za każdym razem spotykam się z wyzwiskami i totalną chamówą, bo ktoś nie dostał ketchupu albo w coli jest lód, a miało nie być. I te wszystkie komentarze "no tak, przecież tu czytać nie umieją". Serio? Klienci w maku zachowują się jak jakieś bydło, a wobec siebie oczekują uprzejmości. Ulewa mi się słuchania tych pierdół (z których i tak później się śmiejemy, bo co nam pozostaje?). Kompletnie nie ma przecież problemu z rozwiązaniem problemu czy wymianą czegokolwiek, wystarczyłoby normalnie zgłosić pomyłkę i tyle. ALE LEPIEJ ZROBIĆ OD RAZU AWANTURĘ I WYRWAĆ JAK NAJWIĘCEJ ZA DARMO. Wyzwać od idiotów, debili, rzucić czymś, czy też rozrzucić jedzenie. Albo wytykanie palcem ludzi innego koloru czy obcokrajowców? Żenujących zachowań jest od groma. Zawsze staję w takich sytuacjach w obronie pracownika i tym samym jestem mieszany przez gości z błotem. Praca w maku (wbrew utartym stereotypom) do łatwych nie należy - wszystko w ogromnym pośpiechu, częste braki kadrowe, a przy tym duży ruch. Smutne jest, jak bardzo ludzie nie szanują pracy innych, bo przecież "to tylko mak".
Redhairdontcare Odpowiedz

Nigdy nie zapomnę gościa, który się wydarl na cały lokal, że dostał zimne frytki. Obsługa od razu je wymienila (zawsze wymieniają jak coś jest nie tak), a ten dalej się darl, do jakiejś laski, która z nim przyszła, że jak tutaj jest beznadziejnie. Zrobić z siebie debila o frytki za 3zl

DODA

Bez porównania do mnie. Mi by mogli nie dać pół zamówienia, a ja i tak bałabym się podejść i cokolwiek powiedzieć (ach ta nieśmiałość). Serio, u takich ludzi to jest chamstwo, skąpstwo czy wszystko po trochu?

bazienka

stawiam na kompleksy :) lub/i wybujale ego

Rattonowa

Nie mak, ale BK
Któregoś dnia przyszedł pan. Zamówił burgery i m.in. lody, po czym po 15 minutach wrócił i rzucił tymi lodami, bo się rozpuściły. A przecież obsługa miała się DOMYŚLIĆ, że skoro chce burgery i lody, to lody mamy DONIEŚĆ po kilku minutach...
Pracowałam w fast foodzie 3 miesiące i powiedziałam, że nigdy więcej. I serio, to nie pracownicy takich restauracji to dno społeczne, a ich klienci. Takiego prostactwa, to nigdzie indziej nie widziałam...

JuzNieAnonimowy

Problemem jest podejście "nasz klient, nasz pan". Owszem, można mieć jakieś wymogi, kiedy się za coś płaci, ale pracownik nie jest niewolnikiem. Niestety w takiej pracy nie można odpowiadać klientowi tym samym, bo "zyskasz" darmowy urlop.

rtvSeller

Nie tylko w restauracjach szybkiej obsługi takie rzeczy się dzieją, ja pracując w sklepie rtv/agd dostałem puszką (taka pomarańczowa puszka pod tynk), bo gość po dwóch tygodniach chciał ją zwrócić, bo się nie przydała (koszt takiej puszki to 55gr)

JoseLuisDiez Odpowiedz

To nie tylko dotyczy maka, w innych usługach jest to samo.
Każdy człowiek, kiedyś na jakimś etapie życia, powinien choć trochę popracować w usługach, jako zwykły szeregowy pracownik i zobaczyć jak to jest. Może to by nauczyło ludzi szacunku do czyjejś pracy i zwykłych pracowników.

bazienka

jestem za rokiem w obsludze klienta przymusowo dla kazdego (moze nieuposledzonego), po miesiac-2 na takich stanowiskach jak- infolinia, mak, kasa w dyskoncie itp.
serio moze wtedy nabraliby troche oglady

Szturchnijbutem

Nic by ich to nie nauczyło, nie miejmy złudzeń. Takie zachowanie wynosi się z domu a i często inne elementy społeczeństwa podjudzają do tego typu nastawienia. Np na studiach lub w szkole nauczający mówi, że jak nie zdasz, to wylądujesz w maku i tam jest miejsce dla nieuków. Ciotka jojczy, że jak nie zdasz matury to będziesz siedzieć na infolinii. Widzisz jak matka się wykłóca po raz setny z kurierem i bierzesz jej stronę. Myślisz, że to jest normalne. Że można się wyżywać na innych. Przecież nauczyciel tak robi, rodzina, dzieci w szkole. Jak nie ma Ci tego kto w domu wytłumaczyć to sam się taki stajesz. W szkole mało się dzieje w tym kierunku. W dobrych placówkach jest na dodatek wyścig szczurów po trupach. Niektórzy rodzice nie mają czasu dla dzieci, bo harują na dom i wakacje. Co z tego, że by chwilę popracowali jak "normalnie mają inną pracę". Wyżywaliby się na współpracownikach albo klientach. A przy pracy z przymusu wyrzucenie ich nic by nie zmieniło, bo to żadna kara.

Franz1983

Jak ktoś nie ma za grosz kultury to nic nie pomoże. Większość ludzi nie pracowała w macu, ale nie robią awantury i nie wyzywają ludzi od debili.

CukrowaPanna Odpowiedz

To samo jest w biedronce, bo kasjerki z biedronki przecież ledwo skończyły podstawówkę i do ambitniejszej pracy się nie nadają

SeiSei

Dokładnie tak. Pracuję w biedrze, żeby zarobić na studiowanie i wiem, jak to wygląda. Klienci traktują nas jak jakieś upośledzone, niektórzy nawet nie raczą ci podać pieniędzy do ręki tylko z łaską rzucą je na ladę, a ty zbieraj po wielkim panu Januszu/wielkiej pani Grażynie

CukrowaPanna

Ja tez pracuje w biedrze, tylko ze akurat taK jest usytuowany sklep ze zrobili sobie sklepik osiedlowy, 95% klientów to mohery. I nie, nie starsi ludzie tylko mohery! Rzucanie pieniędzmi, albo przynieś mi coś tam bo ja stara to jest na porządku dziennym. A najlepsze i tak jest podjadanie wszystkiego na luz ;)

SeiSei

Skąd ja to znam 😅 mnie raz takie moherki nie chciały z kasy wypuścić kiedy kończyłam zmianę i spieszyłam się na zajęcia, bo "5 minut mnie nie zbawi" a w kolejce stało z 5 takich "5 minut" 😅

egzemita Odpowiedz

Jest taka zasada - nie krytykuj kelnera zanim nie dostaniesz wszystkich dań. Gdyby nie to że pracują w większości studenci pewnie niejeden taki Janusz by się bardzo zdziwił jakby się dowiedział co zjadł w posiłku.

bazienka

dokladnie, nie wkurza sie kelnera, fryzjera i pielegniarki przed zakonczeniem uslugi ;)

HarryPortier Odpowiedz

Niestety taki jest stereotyp, że w macu pracują sami idioci, lecz niektóre sytuację pokazują że to nie pracownicy maca są idiotami, a osoby zamawiające.
Nawet jeżeli się trafi na osobę nie umiejącą ,będącą pierwszy dzień w pracy itp. trzeba postawić się w roli obsługi. W takich galeriach handlowych w macu jest straszny zapier*ol. I nie dziwnę że ktos się myli. A przyjdzie taki janusz z grażyną ,bo 500+ dostali i myślą że mogą ubliżać ludzią. Współczuję obsłudzę w takich sytuacjach i tym podobnych.

TumpTumpTump

@HarryPortier przez to 500+ to wogule się niektórym w głowach poprzestawiało
Na FB jakaś madka oponowała o dodatkowy 1000 żeby swojemu bombelkowi prezenty kupić - brak słów ...

Uzytkownik404

Tump
Oponowała a więc odmawiała dodatkowego tysiąca? Toż to wyjątkowo skromna i szlachetna postawa! Ja tam bym dodatkowym tysiącem nie pogardziła, z dowolnej okazji, a nawet nie mam bombelka...

TumpTumpTump

@Użytkownik404
Przepraszam literówka - chodziło mi o "żądała "
Też nie mam bombelka i też bym nie pogardzila tysiącem ,ale co taka bezdzietna lambadziara jak ja ,to może sobie pomarzyć;)

Qerxzq Odpowiedz

No cóż.. mi jakiś typ w Macu powiedział, ze wyglądam jak prostytutka i zapytał czy nie chcę z nim wyjść na zewnątrz.. Myślę, ze tam się zbiera taka patologia społeczna, bo nieraz spotkałam się z chamstwem klientów względem pracowników.
Ps. Ten facet dostał z liścia :).

bazienka Odpowiedz

nie rozumiem tych wiesniakow traktujacych z gory ludzi pracujacych w uslugach- niewazne, cyz kelnerow, pracownikow "restauracji" typu mak i kfc, kasjerki czy sprzataczki
zawsze zastanawiam sie, jakie kompleksy musza tym leczyc
staram sie byc grzeczna szczegolnie dla tych ludzi, pracowalam tak kiedys i wiem, jak im czasem ciezko...

vrawo za bronienie swoich pracownikow a nie bucow bo "klient nasz pan" :)

Underworld765 Odpowiedz

Pracowalam tez w Mc'u kiedys. Podpisuję się pod tym.

Baaba Odpowiedz

Złota zasada: szanuj człowieka, który cie karmi, niezależnie od jadłodajni. Nigdy nie wiesz kiedy twoje chamstwo wróci i pierdylnie cie w pusty łeb. Ja tam zawsze staram się być uprzejma, tak ugra się o wiele wiecej niż chamstwem.

hanabi Odpowiedz

Mając 18 lat pracowałam trochę w mc i to niestety smutna prawda. Bardzo duża rotacja pracownikow, 10h zmiany i towarzystwo gości buraków.
Poznałam tam super ludzi i dziś wspominam to z sentymentem ale wtedy nienawidziłam tej pracy.

Zobacz więcej komentarzy (26)
Dodaj anonimowe wyznanie