#fyqjP
Mam wrażenie, że tylko ja ich nienawidzę. Bo nikt inny nie wie, że na wsi oddalonej o 100 km zabił się brat mojej mamy.
Damian urodził się, gdy mama miała 17 lat. Wszystko było okej, ich kontakt był słaby i to ja złapałam z nim lepszy – potrafiłam gadać z Damianem godzinami! I to mi pierwszej wyznał tajemnicę – był gejem.
Damian pomagał babci i dziadkowi (swoim rodzicom) w prowadzeniu gospodarstwa rolnego. I pewnego razu dziadek przyłapał go w stodole z Mateuszem... Wybuchła wojna i chociaż rodzice Mateusza go zaakceptowali, chłopak zerwał z moim wujkiem. A wujka wyrzekli się wszyscy oprócz mnie – tak mi mówił, to były nasze ostatnie rozmowy. Wuja zamieszkał w jakimś schronisku, próbował żyć, ale nie potrafił. Stracił wszystko i nie mógł sobie z tym poradzić, a ja miałam tylko 15 lat, nic nie mogłam... Strasznie żałuję, że nie zrobiłam nic więcej. Że moje rozmowy z rodzicami nic nie dawały...
Pewnego weekendu zadzwoniła babcia i z jadem wysyczała, że ten bezbożnik się jeszcze zabił. Popełnił kolejny grzech, przyniósł wstyd.
A moi rodzice to wszystko popierają.
A ja? Jestem 17-letnią lesbijką.
Czekaj, babcia wkurzyła się na syna, bo się zabił, a to grzech i tak nie wolno? Zajebista matka
To jedyne dziwne zachowanie jakie zauwazyles?
@realista Możesz rozwinąć? Zawsze wydawało mi się, że samobójstwo jest jednym z grzechów przeciwko duchowi św (to takie grzechy ciężkie do kwadratu), nie słyszałem o wyjątkach
@realista zacuekawiłeś mnie tym i się zastanawiam od czego to zależy czy jest grzechem czy nie (osobiście zawsze myślałam że jest grzechem bez żadnych wyjątków)
Chodzi o to, że jeśli ktoś np. ma długi i się zabije to grzech ale jeśli komuś jest odebrany jest sens życia przez osoby trzecie to nie jest.
Ale nie rozumiem w czym problem. Samobójstwo to jeden z najcięższych grzechów (istne złamanie "nie zabijaj", bo w końcu zabijasz i to sam siebie, takie combo x2)
jeśli ktoś odbierze ci sens życia to nie masz grzechu bo nie jesteś psychicznie zdrowy tylko już w depresji a to choroba. Trzeba być po prostu świadomym swoich działań a ludzie dotknięci depresja pozbawieni sensu życia nie mysla juz przeciez o Bogu czy o tym czy maja grzech tylko o tym jak ulżyć sobie w cierpieniu i jak uciec od problemu jesli rozwiązania nie ma.
Ale bredzicie od rzeczy.
Każde samobójstwo jest przełamaniem instynktu samozachowawczego - najsilniejszego instynktu w psychice.
W związku z tym każda próba samobójcza "na serio" - jest traktowana jak dowód zaburzeń psychicznych.
Jprdl, nie ma czegoś takiego jak grzech.
Jeżeli ktoś jest chory psychicznie,gnębiony lub jakakolwiek inna przyczyna nie będąca zachcianką samobójcy (mówię tu o tym kiedy ktoś chciał być "kozakiem" i np. stwierdził że skoczy z 3 piętra i przeżyje a umarł) wtedy samobójstwo nie jest grzechem ponieważ nie było ono całkowitą od niczego niezależną wolą osoby. Aby był grzech ciężki musi być: wola,pełna świadomość i musi być ciężkiej materii. Wszystkie te warunki muszą być spełnione alby czyn zakwalifikować jako grzech ciężki. (Tak tłumaczył nam to ksiądz na religii,pytaliśmy go też wtedy o takowy przypadek z samobójcą)
Patrze, ze na anonimowych tworzy sie jakas nowa religia, ze ustalacie wedlug swoich wlasnych zasad co jest grzechem a co nie...
od takich ludzi jak najdalej...
naprawdę lepszy jest suchy chleb w wynajętej klitce w której jest miłość i tolerancja
niż szynka i złote krany w domu pełnym toksyczności i pasywnej agresji
A lepsza toksyczność i pasywna agresja niż aktywna agresja.
GeddyLee, a żebyś się nie zdziwił/a. Aktywna agresja przynajmniej zostawia ślady, można ją łatwo udowodnić i za to ukarać. A pasywna? Udowodnić cholernie trudno, a nie każdy jej rodzaj, choć nawet bardzo wyniszczający, jest karalny.
Co wy tak z tą tolerancją cały czas, jak ktoś kogoś nie toleruje to macie to tolerować bo będziecie nietolerancyjni i w ogóle głupi i tak.
A w niedzielę ślicznie do kościółka i komunii. No ale tak jest niestety na wioskach. Ksiądz jest traktowany co najmniej na równi z Bogiem i co powie to tak ma być (szczególnie starsi ludzie tak to postrzegają). Co za tym idzie bycie gejem i do tego samobójstwo to combo nie do przebicia według nich.
przeraża mnie ta obłuda, czy jest tam jeszcze Bóg, dobro, zrozumienie, wyrozumiałość? Chyba już nie...
Miłość bliźniego jak ch*j. Prędzej to oni trafią do piekła, niż taki człowiek, którego wyklęto i zaszczuto, zamiast pomóc.
Ludzie zaślepieni fanatyzmem, brzydzę się
Być może że twoja rodzina nie jest taka idealna- brakuje jej bardzo ważnej cechy - tolerancji. Nie objawia się to w innych sytuacjach?
Przynajmniej nie cierpiał dłużej. Katolska rodzina w połączeniu z homoseksualizmem jednego z jej członków to zrozumiałe powody do samobójstwa.
Nigdy nie zrozumiem jak można dać się aż tak zmanipulować, żeby jakieś wymyślone konsekwencje przesłoniły tragedię... Co ta religia robi z głową...
To bardzo smutna historia, pokazująca jak bardzo problem nietolerancji krzywdzi innych. To nie powinno się zdarzyć… Wykorzystaj ją jednak do tego jak Ty powinnaś się zachować w tej sytuacji, wyciągnij wnioski i dobrze zaplanuj czy chcesz, kiedy chcesz i na jakich warunkach się ujawnić…
Jeny, przecież twoi dziadkowie nie mają ani krzty empatii w sobie!