#fuDlb
Nie wiem jak on to robi, ale laski do niego lgną jak zaczarowane. Bezproblemowo wyrywa około 20-letnie laski, i to takie 9-10/10. On, facio 30+ z brzuszkiem, w okularach. Wychodzi z klubu z zapatrzoną w niego laską o wyglądzie modelki. Idą do niego. I o dziwo on im prosto z mostu mówi, że on się przyszedł tylko pobawić i nie szuka nikogo na stałe. A one nie robią z tego żadnych problemów. Z kilkoma się przyjaźni i czasem go "odwiedzają". Raz jak z nim byłem, to wrócił do domu z dwiema naraz.
To jest jakaś pierdzielona magia. Słyszałem czasem ich rozmowy - nie wciska im żadnych kitów, że jest księciem incognito. Żadnych ściem. A i tak ma branie jak rasowy donżuan. Nie mam bladego pojęcia, jak on to robi. Fajnie jest czasem zobaczyć miny tych super samców alfa, ziomków w markowych ubraniach z rolexami na rękach, których jakaś laska zbywa i poświęca czas okularnikowi z brzuszkiem.
Najśmieszniejsze jest to, że w pracy czasami go żartobliwie pytają: "kiedy sobie znajdziesz dziewczynę?", z takim lekceważącym uśmieszkiem pod tytułem "nie masz na to szans". Nikt nie wie.... a ja ich nie oświecę. Za dobrze się bawię widząc to.
To nie magia. Dziewczyny po prostu lubią normalnych gości, od których nie bije napompowane ego czy desperacja.
Jakie dziewczyny, na cuda liczysz
tiaa... tylko żeby one wiedziała, że jakiś koleś ma ego. Ale przeciętna laska, jak przeciętny człowiek, nie zbyt ogarnia te sprawy...
Nie widzę w tym nic dziwnego. Gdyby do mnie w klubie podszedł wymuskany adonis i zaczął pytać czy bolało jak spadłam z nieba czy działał innym tekstem na podryw to już by mnie nie było. Normalny, zadbany facet od którego nie czuć desperacji, który nie próbuje kobiety wykorzystać ani zmanipulować tylko od razu jasno mówi o co chodzi - to zdecydowanie lepszy typ. Z historii wynika też, że gość nie traktuje dziewczyn jako "towaru", zwierzyny do złowienia, naiwniaczek do wykorzystania, tylko jako ludzi, którzy mogą chcieć spędzić miło czas tak jak on. A to, o dziwo, rzadkość.
O tym samym pomyślałam
kobiety wola zwykłych facetów. tutaj piszesz też o jasnym układzie-on przyszedł po bzykac-ona też przyszła po bzykac.
Poznałam kiedyś podobnego mężczyznę wiele lat temu. Znajoma zaprosiła go na swoje urodziny. Mówi sie, ze najważniejsze sa pierwsze 3 sekundy. I ja w tych 3 sekundach w myślach oceniłam go jako brzydala, który dla mnie był odpychający. Ale po kilku minutach rozmowy wszystkie laski były jego. Był tak niesamowicie inteligentny, zabawny i wcale sie nie wysilał. Nie podrywał, nie próbował robić na nas wrażenia. Po prostu z nami rozmawiał na rożne tematy. Pozostali Panowie zerkali z niepokojem, może z zazdrością. Całą imprezę przegadałam właśnie z nim. Rozmowa była niesamowicie przyjemna. Kilka tygodni później związał sie z jedna z dziewczyn które go wtedy otaczały. Mógł dosłownie przebierać w kobietach. Ale był też miły i kulturalny. Wtedy sie przekonałam, że nie zawsze wygląd ma znaczenie. To było bardzo ciekawe doświadczenie.
Może ma potężne prącie i potrafi powstrzymać wytrysk dopóki kobieta nie osiągnie orgazmu - przecież nie będzie ci o takich rzeczach opowiadał.
Albo równie dobrze jest dokładnie odwrotnie i nadrabia to starając się bardziej - czego żaden "samiec alfa z dużym kutasem" jeszcze im bez zobowiązań nie zaoferował - czy tak, czy tak, zgaduję, że stara się w łóżku dużo bardziej niż ci "alfa" i stałe bywalczynie dokładnie to wiedzą.
Ale zapomnieliście o 1 szczególe: laski tego nie wiedzą zanim z nim nie wyjdą...
A może po prostu nie owija w bawełnę i nie traktuje ich jak zdobyczy, tylko partnerek dobrej zabawy? Osobiście lubię flirtować z kimś na równym poziomie flirtu. Nie czuję się zdobyta, tylko oczarnowana. :)
Jest normalny, może ma dobrą gadkę w zanadrzu, nie kłamie o stałych związkach. Po prostu jest zwyczajnym gościem.
To nie są laski, w sensie takie do podpierania się, co? Jeśli nie, to nie ocenia się skalarnie ich jakości.
Po prostu ma to COŚ :)
Odpowiedź jest jedna. To on zdobywa dziewczyny, a nie one muszą zdobywać jego.
A ja bym powiedziała, ze jest kompletnie inaczej. Z historii wynika że gość nie "zdobywa" kobiet - traktuje je jak równorzędne partnerki w potencjalnym akcie płciowym.