#fuBlV
Nie pamiętam wiele z tego strasznego okresu, ale ostatnio przyjaciółka przypomniała mi pewną historię: miałyśmy w klasie bardzo bojaźliwą dziewczynkę. Mała pochodziła chyba z biednego domu, ze strachu przed odpowiedzią zdarzało jej się zsiusiać na lekcji. Kiedyś oskarżyłam ją o kradzież okładki na zeszyt, na dowód na oczach całej klasy wywaliłem jej wszystko z plecaka, podobno na schodach, tak, że całkowicie się rozsypały. Okładka tam była, co z resztą nie było dziwne, bo rzeczywiście należała do niej. Ja triumfowałam, klasa mi uwierzyła.
Tak strasznie się tego wstydzę, że nigdy nikomu tego nie opowiem (z wyjątkiem was), boję się pójść na spotkanie klasowe, po prostu się siebie brzydzę. Wiem, że ma męża, dzieci, życie jej się ułożyło. Kilka razy próbowałam napisać do niej wiadomość, ale strach jest silniejszy ode mnie.
Pewnie od powiedzmy 20 lat dziewczyna żyje i myśli tylko o tym, że chamsko się zachwalałaś na początku podstawówki.
Weź.
Człowiek honorowy, który zrozumiał swój błąd i pożałował tego jak się zachował powinien przeprosić nawet po takim czasie.
Mimo wszystko spróbuj do niej napisać. Zacznij np. od życzeń imieninowych lub świątecznych od dawnej klasy.