#flZ36

Od jakiegoś miesiąca mieszkam w nowym mieszkaniu. Mieszkanie znajduje się na czwartym piętrze kamienicy, bardzo ładnej, zadbanej, odrestaurowanej. Jestem zadowolona ze swojego mieszkania, jak i z widoków, mimo że naprzeciwko mam kolejną kamienicę, trochę "okno w okno", ale zawsze mogę pooglądać większe budowle, które znajdują się w pobliżu.

Niedawno odwiedziła mnie stara znajoma z którą mieszkałam w poprzednim lokalu. Gadałyśmy, wspominałyśmy perypetie związane z mieszkaniem, gadka szmatka. Nagle mnie i koleżankę zainteresował mężczyzna z kamienicy naprzeciwko. Siedział oparty, tak przynajmniej się wydawało, o jakiś stół lub biurko. Wyglądał na przygnębionego, jego ręce znajdowały się na głowie. Był to dość smutny widok, trochę nieładnie się zachowałyśmy, że w ogóle podglądałyśmy kogoś przez okno. 

Dyskutowałyśmy na jego temat, zastanawiałyśmy się dlaczego on tak siedzi. Nagle naszą zadumę nad nim przerwał moment, w którym wstał, sięgnął po papier toaletowy i wytarł swoje cztery litery. Wpadłyśmy w niezły szok połączony ze śmiechem. Widziałam to po raz pierwszy. Nie wiedziałam, że to okno od toalety, a przy oknie sedes.

Mam trochę wyrzutów sumienia, że go obserwowałyśmy, ale zastanawia mnie fakt dlaczego okno sąsiada nie jest zasłonięte. Sama teraz obawiam się o swoją prywatność i ciągle mam zasłoniętą roletę...
Nicniepowiedziala Odpowiedz

Bardzo cenię sobie prywatność domowa. Jak tylko włączam wieczorem światło obowiązkowo opuszczam rolety. Za dnia chroni firanka. Za dzieciaka wyszłam z psem wieczorem na pole, zostawiłam włączone światło u siebie, miałam firankę. Jak zobaczyłam, że widać cały pokój to od tamtej pory mocno chronię swoją prywatność. I tak anonimowo dodam, że mam czelność gapić się w czyjeś mieszkanie, jeśli ktoś nie zasłania okien. To tak, jakby sam nie szanował swojej prywatności.

Dodaj anonimowe wyznanie