#ffAZO

Parę lat temu w polskich gazetach głośno było o mężczyźnie, który w wyniku wypadku stracił przyrodzenie. Na szczęście nasi znakomici chirurdzy w pocie czoła przyszyli członka na swoje miejsce i facet może normalnie funkcjonować.
Sprawa ta jest mi szczególnie bliska, bo… No, cóż – ja właśnie jestem tym nieszczęśnikiem. Dziś opowiem wam, co tak naprawdę się mi przytrafiło.

Miałem wtedy dziewczynę - Marysię. Może nie była ona jakoś wybitnie bystra, ale intelektualne braki rekompensowała urodą i niespożytą wręcz energią seksualną. Cóż, każdy ma taki moment w życiu, że chce wygrzmocić się za wszystkie czasy bez potrzeby tworzenia długoletniego, zaangażowanego związku.

Jechaliśmy wtedy nad morze. Manele wrzuciliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Podróż trwa długo, chwilami mocno się dłużyła, więc najwyraźniej Marysia postanowiła przegonić nieco nudę i nagle, bez zapowiedzi, chwyciła mnie za drążek. Ani się obejrzałem, jak dziewczę już radośnie dławiło się moim przyrodzeniem. Trudno się prowadzi w sytuacji, gdy ktoś jest przyssany do twojego sprzętu niczym wygłodniały glonojad, ale jakoś idzie się przyzwyczaić.

Gąsior. Dorodny, tłusty przedstawiciel udomowionej formy gęsi gęgawy (łac. Anser anser). Nie mam zielonego pojęcia, co to głupie ptaszysko robiło pośrodku drogi, ale zanim zorientowałem się, że zaraz zderzę się z dziobem jakiegoś drobiu, wcisnąłem hamulec w podłogę i odruchowo skręciłem kierownicę. Pisk opon, samochód gwałtownie obrócił się, skosił słupek, wjechał do rowu i wylądował na drzewie. W uszach mi dzwoniło, kiedy usiłowałem wydostać się z otulającej mnie poduszki powietrznej. Gdzieś z dołu doszedł mnie jęk. Zupełnie zapomniałem o Marysi. Ta podniosła właśnie głowę z mojego krocza.
- Wszystko OK? - zapytałem.
Pokiwała głową i uśmiechnęła się pokazując zakrwawione usta i czerwone zęby. Wtedy dopiero do mnie dotarło. Spojrzałem w dół i zobaczyłem jedną wielką rzeźnię. Całe jeansy w krwi, a z rozporka wystawał jakiś pokiereszowany strzęp mięsa.
Ból przyszedł dopiero po chwili, gdy już karetka zabierała mnie i mojego fiuta, wiszącego na skrawku skóry, do szpitala. Dostałem zastrzyk, zasnąłem. Obudziłem się kilkanaście godzin później, już po operacji. Lekarz powiedział, że jak nie będzie komplikacji, to mój członek wróci do formy.

Frankenpenis – taką teraz mam ksywkę wśród znajomych. Z Marysią już się nie spotykam. Po tym wypadku zerwała ze mną kontakt. I w sumie dobrze – mój członek nie tylko wrócił do gry, ale i pomógł mi spłodzić syna z prawdziwą miłością mojego życia!
KarolinaPoludniowa Odpowiedz

Stara bajeczka, w której zamiast latających smoków była prawdziwa Krwawa Mary:)

Frog

Ale przyznasz, że ładnie rozwinięta, ze szczegółami 😉

HansVanDanz

KP
Nawet nie chce mi się wymieniać powodów, dla których ta historia nie wydarzyła się. Zbyt głupie to wszystko.

Dragomir Odpowiedz

Bzyknąłeś wybolcowaną?

agawaana

raczej Bolec jest autorem tych wypocin

upadlygzyms Odpowiedz

Kiepski to kierowca, który wjeżdża w drzewo ze względu na gąsiora.
Zwierząt na drodze nie wymija się i już.

Dodaj anonimowe wyznanie