#fetyQ
Rzecz działa się pierwszego kwietnia, kiedy miałam około 5 lat. Razem z babcią pojechałyśmy do cioci. Spaceruję z babcią po podwórku i nagle poczułam, że coś mnie swędzi w nosie. Nie zwracałam na to uwagi, bo wtedy miałam katar i myślałam, że chce mi się kichać. Za parę minut informuję babcię, że chyba wyczułam muchę w nosie! Nawet bzyczała. Babcia to zignorowała, myślała, że chciałam ją nabrać z okazji prima aprilis.
Przyjeżdżamy do domu, mówię znowu babci, że dalej mnie w tym nosie swędzi i że nie żartuję. Babcia podała mi chusteczkę i wydmuchałam z nosa największą muchę, jaką kiedykolwiek widziałam :D Była wielkości paznokcia. A najśmieszniejsze, że wciąż żyła i nawet odleciała.
Zastanawiam się tylko, jak taka duża mucha zmieściła się w moim małym nosie :D
Historia, że mucha nie siada:)
Teraz już wiesz, że noc wcale mały nie jest, a żeby nie kusiło, to ma przegrodę...