#eza6m
Zacznę od tego, że ojciec jest alkoholikiem. Z mamą próbowałyśmy zapobiec jego piciu, ale na niego nic nie działa, ani groźby, ani prośby. Każda rozmowa kończyła się agresją z jego strony. A wspominając o leczeniu ewidentnie pchałam się w gips. Jego picie miało trzy etapy, śmiech - płacz - agresja. Po każdej jego libacji musiała interweniować policja. Groził mamie, wyzywał nas i szarpał. A gdy byliśmy sami, obłapiał mnie.
Moja mama nie jest bez winy, cały czas go niańczyła, a on nie omieszkał tego wykorzystywać. Wiedział, na ile może sobie pozwolić i pił dalej. Po każdej takiej akcji udawaliśmy, że nic się nie stało i zgrywaliśmy normalną rodzinę.
Ten rok był jeden z gorszych.
Pierwszy raz wsiadł po pijaku do samochodu, miał gdzieś, że mógł zabić siebie albo niewinnego człowieka. Za drugim razem znów musiała interweniować policja, gdy go zgarnęli, urządził na ulicy MMA na oczach sąsiadów i przerażonych przechodniów. Kiedy napluł policjantowi w twarz, został spacyfikowany przez przemiłych panów mundurowych i trafił do szpitala z obitą twarzą i podejrzeniem popękanych żeber. Na szczęście nic mu nie było, szybko wypuścili go do domu. Myślałam, że po tej akcji się opamięta i przestanie pić. Ale on dalej szukał wrażeń. Następnym razem mama załatwiła mu zakaz zbliżania się, ale trwało to ok. trzy dni, później mu wybaczyła i liczyła na zmiany.
Oczywiście było jeszcze parę takich wybryków, ale jedna historia przelała czarę goryczy.
Słysząc, jak nieudolnie wchodzi po schodach, szykowałam się na najgorsze, ale ku mojemu zdziwieniu otworzył drzwi i padł na ziemie. Myślę sobie, że spoko, obędzie się bez awantury. Następnego dnia od rana było słychać jego wrzaski, zwymyślał nas niesamowicie, rzucał się do mnie z łapami, aż w końcu moja mama wywaliła go z domu. Oczywiście bardzo mu się to nie spodobało, po godzinie jeszcze bardziej pijany zaczął się dobijać do głównych drzwi osiedla, dzwonił i krzyczał, aż w końcu jakiś niczego nieświadomy sąsiad go wpuścił. Żeby dostać się na klatkę, musiał przedrzeć się przez szklane drzwi, myślałam, że podzwoni sobie trochę i odpuści, ale on tak łatwo się nie poddaje, rozbił szkło mocnym kopnięciem. Słysząc to mama zadzwoniła na policję. Szybko przyjechali. Widząc trzy radiowozy nawet nie próbował się rzucać, szybko go zgarnęli. Ma zakaz zbliżania się, mama w końcu złożyła zeznania. Dzień później jego znajomy przyszedł po jego rzeczy. Byłam pewna, że zatrzyma się u kolegi, ale on wolał pić. Nie chodzi do pracy, strasznie się zapuścił. Ostatnio mijałam go na ulicy, szedł chwiejnym krokiem z wielkimi siatami, nie zwrócił na mnie uwagi, jakbym była dla niego nikim.
Mam ogromne wyrzuty sumienia, chcę mu pomóc, ale boję się go wpuścić do domu. Wiem, że się nie zmieni. Chciałabym przestać go kochać.
Twoja mama jest osobą współuzależnioną, stąd niańczenie i wybaczanie Twojemu ojcu, dokąd nie zda sobie z tego sprawy - nic się nie zmieni.
Cieszę się, że masz świadomość, że ojciec się nie zmieni, dlatego też walcz ze swoimi wyrzutami sumienia. Poczucie winy jest tutaj niepotrzebne - jest to dorosły człowiek i NIE WOLNO Ci przejmować wobec niego roli rodzica. Nie wiem ile masz lat, ale ratuj siebie i jak tylko będziesz mogła, wyprowadź się. Na swoje życie masz wpływ, na ojca - nie bardzo.
Kochasz ojca (jako tego konkretnego czlowieka) czy wyobrażenie, że mógłby być fajnym tatą i to wyobrażenie właśnie kochasz. Zastanów się.
To nie jest takie proste. Ludzie nie są tylko dobrzy albo tylko źli. Często kochamy i nienawidzimy jednocześnie naszych rodziców, nawet jeśli zrobili nam krzywdę. Szczególnie alkoholików, którzy są niczym Dr Jekcyll (trzeżwy) i Mr Hyde (pijany).
Pomóc może sobie sam, nikt za niego tego nie zrobi. Ty możesz mu tylko kupić flaszkę, będzie ci wdzięczny. A tak serio, to twoja mama próbowała mu pomagać i co? Pomogło? Poszukaj pomocy dla siebie, bez tego będzie ci bardzo trudno.
Obawiam się, że po tylu latach picia on już nie istnieje. Alkohol wyżarł mu mózg. Bardzo Ci współczuję, ale jedynym rozwiązaniem w tym przypadku jest się z tym niestety pogodzić. Naprawdę nie jesteś w stanie nic zrobić. To jest tylko i wyłącznie jego wina, że ma taki los. To nie jest kara za jego zachowanie, to jest ratunek dla Ciebie i mamy. Trzymaj się, Autorko.
Nie zmienisz tego, jakim jest człowiekiem, tylko on może to zmienić. Sam się do tego doprowadził, więc nie miej wyrzutów sumienia.
Nie pomagaj mu, zrobi Ci krzywdę. Pójdź z nim w jakieś miejsce publiczne jak nie będzie bardzo pijany, i tam z nim porozmawiaj. Powiedz, że jest takie coś jak AA (oczywiście nie wal prosto z mostu) może pójdzie :)
i bardzo dobrze gnojowi moim zdaniem
wy macie od niego spokoj, a on jest dorosly i to jego zycie, jego wybory i JEGO ODPOWIEDZIALNOSC
przeciez nie pomozesz mu na sile
polecam terapie dla DDA
z tego co piszesz to nie masz za co mieć wyrzutów sumienia
Podobne rzeczy miałam ja z moim byłym, tylko on nie był agresywny, ale zamiast ogarnąć swoje życie i być ze mną pchał się w krzaki do żuli i alkoholizm. Ciężka sprawa. Mój były w rezultacie się powiesił, nikt nie mógł temu zapobiec.
Moja matka też wiecznie wybaczała "ojcu". Gdy na terapii zeszłam na ten temat poprosiłam terapeutę, żeby nawet mi tego nie tłumaczył, bo ja nie chcę i nie zamierzam tego nigdy zrozumieć.