#egPrI
Dzisiaj nie mogę przestać sobie ich wyobrażać. Odruchowo w głowie słyszę ich głosy, nie panuję nad tym. Próbowałem parę razy już przestać ich słyszeć, ale to nic nie daje. Nic mi nie pomaga. Tak jakby mój mózg już był przyzwyczajony do tych moich przyjaciół i automatycznie, poza moją wolą, ich kreował. Nigdy ich nie „widziałem”, ale wiem jak wyglądają i bardzo często tak jakoś automatycznie sobie ich wyobrażam. To nie schizofrenia, przecież sam to sobie wmówiłem, więc co to jest? Męczy mnie to wszystko, ale jednocześnie nie mogę sobie wyobrazić bez nich życia. Nie mogę się przemóc, żeby pójść do psychologa, czuję się wtedy jakbym zdradzał własnych przyjaciół, a żyć z tym też nie mogę, bo odkąd wyszedłem do ludzi, zdałem sobie sprawę, że to nie jest zdrowe i mam wyrzuty sumienia.
Nawet teraz, gdy to piszę, to „słyszę”, jak gdzieś w tle ze sobą rozmawiają. Nie przeszkadza mi to, ale czasami w takich momentach czuję się jak opętany.
Też tak robiłam. Z doświadczenia mogę ci powiedzieć, że jeśli w twoim własnym życiu dzieje się sporo ciekawych rzeczy, to o tych przyjaciołach da się zapomnieć. Jeśli nie jest ci łatwo znaleźć nowych znajomych, to zaangażuj się w jakąś pasję, kurs, więcej nauki itp., przecież nawet prawdziwym przyjaciołom trzeba czasem powiedzieć "sorki, nie mam czasu". Chociaż ty już wyszedłeś do ludzi, więc możesz się z nimi jeszcze bardziej zaprzyjaźnić, albo nawet poszukać dziewczyny. Wyobrażaj sobie sytuacje z tymi nowo poznanymi ludźmi. Do psychologa iść możesz, nie martw się, nie zdradzisz wymyślonych kumpli, bo nie istnieją. Prawdopodobnie boisz się, że usłyszysz "koniec z tym" i nie dasz rady i będziesz miał do siebie tylko wyrzuty. Nie wiem, co na ciebie podziała. Możesz ich coraz bardziej olewać, możesz się odciąć raz a dobrze, a możesz się na nich śmiertelnie obrazić :D
Potwierdzam, że im więcej dzieje się w życiu tym mniej potrzebuje się tych wymyślonych znajomych.
Nie chcę Cię w żaden sposób straszyć ale niedawno zdiagnozowano u mnie schizofrenie i właśnie w taki sposób się zaczęło.
Od psychiatry dziecięcego usłyszałam kiedyś, że "wymyśleni" przyjaciele to podstawa do wizyty w jego gabinecie. Normalne to jest tylko w filmach amerykańskich, w rzeczywistości to może być schizofremia.
Wydaje mi się, że nie wytłumaczył Ci o co dokładnie chodzi. Wymyślonych przyjaciół możesz zawsze mieć, ale jeżeli zaczniesz traktować ich tak jak osoby z prawdziwego życia, czyli zaczniesz wierzyć, że mają wpływ na twoje otoczenie, do czegoś Cię zmuszają, zyskali własną świadomość porównywalną z istotami z prawdziwego życia, albo za bardzo uciekasz w wymyślone relacje kosztem prawdziwych, to należy udać się do specjalisty.
Jesli Twoi "przyjaciele" nie szkodza Tobie i otoczeniu, to moze po prostu pozwol im istniec? Albo moze znajdz sobie prawdziwa bratnia dusze, a wtedy te twory wyobrazni zejda na dalszy plan i poumieraja smiercia naturalna?
Dla mnie to początek schizofrenii, nie ważne czy sam sobie to wmówiles czy nie. Fakt jest taki, że to nie jest normalne i to że teraz sobie z tym radzisz nie znaczy że za 5/10 lat też tak będzie. A co jeśli to schorzenie się pogłębi? A co jeśli utrudni ci kontakty z innymi ludźmi? Nie wiem, może się nie znam ale co będzie jak się uzależnisz od tych swoich 'znajomych' i nie będziesz potrafił w przyszłości stworzyć szczęśliwego związku czy nie bedziesz miał prawdziwego przyjaciela? To tak zazwyczaj się zaczyna, na poczatku wydaje się niegroźne, z czasem może przerazić się w coś poważniejszego. Zastanów się nad tym i podejmij decyzję.
No jak to co? UROJENIA
"To nie schizofrenia, przecież sam to sobie wmówiłem"- sorry, stary. Ale to właśnie może być początek poważnej choroby.
Do lekarza biegusiem, zamiast pisać tutaj. Póki nie jest za późno...
Ja zaś ze swojej strony proponuję zacząć pisać. Znam przypadek, że kiedy osoba "przelała" na papier swoich przyjaciół, rzadziej ją odwiedzali.
Może stworzyłeś tulpę?
Też mi na to właśnie wygląda
Tulpa? Kto wam takich bzdur nawbijał do głowy. Czytacie jakieś gówno w internecie i stawiacie diagnozy. To zjawisko ma już swoją nazwę medyczna. To schizofrenia. Żadna Tulpa, Daruma, slenderman czy inne gowniany historyjki.
Od razu pomyślałam o tulpie jak to przeczytałam
Weźcie zajmijcie się nauką dzieciaki bo jeszcze autor uwierzy w te brednie i zamiast pójść do specjalisty to tak jak Wy będzie żywił jakimiś bzdurami internetowymi. To wasze gadanie jest najzwyczajniej w świecie szkodliwe.
Kiedyś oglądałam na yt video z dziewczyna, która ma takich przyjaciół jak Ty. Opowiadała, ze jej się to z traumy z dzieciństwa wzięło i choć teraz jest dorosła, to nadal ich „ma”. Nawet kiedyś widać było, jak się „zmieniła” z siebie w jedna z postaci.