#ea34L
Kiedy próbuję nazwać, że coś mnie w tym boli, słyszę: „Możesz odejść, jeśli chcesz”, „Wiesz, co masz robić”, „Nie ma dalszej potrzeby o tym rozmawiać”, „Znów robisz problem”. Nigdy krzyku, nigdy wprost oskarżenia, tylko takie zdania, które sprawiają, że boję się w ogóle odezwać, bo wiem, że odpowiedzią będzie ultimatum, a nie próba zrozumienia.
Ciągle łapię się na tym, że pytam samą siebie, co zrobiłam źle, zanim w ogóle zastanowię się, czy to on coś zrobił źle. Nie wiem, kiedy to się we mnie utrwaliło, może już wcześniej, z przyjaciółmi, gdy czułam, że cokolwiek powiem, zostanę za to ukarana. Kocham go i chcę, żeby to działało. Ale nie wiem, czy nie jestem „za bardzo”...
Jak ty wytrzymalas tak 4 lata???
Trochę trudno określić czy jego reakcja nie jest przesadzona nie wiedząc co dokładnie mu powiedziałaś.
Jeśli była to rzecz typu: mógłbyś wstawiać naczynia do zmywarki - wtedy przesadza.
Jeśli jednak to była rzecz typu: przed Tobą miałam 20 partnerów i epizod z twardymi narkotykami - to nie przesadza.
Dobrze, że komunikujesz co się w Tobie dzieje, ale to nie daje Ci gwarancji, że partner zawsze to przyjmie. Niektóre rzeczy można łatwo zaakceptować, inne dopiero po pewnym czasie, a niektórych po prostu nigdy i tyle. Każdy człowiek ma w sobie pewien zakres rzeczy akceptowalnych i nieakceptowalnych, to nie tyle kwestia dojrzałości, co wewnętrznego kompasu, zasad i granic.
Jak jest u Ciebie - nie wiemy, bo w Twoim wyznaniu brakuje 70% treści.
W punkt
Lepiej teraz skreślić 4 lata niż za 20 lat musieć skreślać 24 bo już nie będzie dało się wytrzymać.
Niezależnie od tego czy przesadzasz czy nie widać, że relacja nie działa.
Pasywna agresja i dominacja.
Jako facet myślałem, że to tylko kobiety odstawiają takie psychiczne tortury, a jednak...
Jak wszyscy radzę poważnie zastanowić się nad odejściem.
Stracilaś już 4 lata swojego życia , nie trać więcej.
Uciekaj.
Chyba Cię rozumiem. Też jestem z moim chłopakiem od 4 lat i mam wrażenie, że od jakiegoś czasu to ja stałam się głównym trybkiem napędowym tego związku... Czasami zastanawiam się czy może nie przesadzam, bo najwidoczniej ma inny sposób przekazywania miłości niż ja, więc staram się go zrozumieć, myśleć jak on... Też go kocham i nie umiem sobie wyobrazić życia bez niego:((