#dtZhP
W "mojej" parafii był pewien proboszcz. Jednym słowem, ksenofob. Nienawidził mnie i mojej rodziny, choć nigdy nie wymienił ze mną ani jednego słowa, a gdy mnie widział i nikogo nie było wokół, przyśpieszał kroku, aby uniknąć konfrontacji. Ale do rzeczy.
Na większości nabożeństw zawsze wspomniał o tym, że jestem satanistą, że czytam Koran, żeby ze mną nie gadać, bo opęta szatan, a swoim dzieciom zabronić się zadawać z moimi. Był jakiś wypadek w gminie? Wina Kowalskich (nazwisko zmienione). Powodzie, wichury, grady, częste deszcze? Bóg się mści na mieszkańcach za to, że kociarzy (tak nas nazywają) mają we wsi. Nie ma tygodnia bez wyzwisk w moją lub w żony stronę od właśnie kociarzy, islamistów i wiele innych.
Był taki okres, kiedy ktoś nagminnie wywalał nam śmieci na posesję. Pomyślicie, może policja? Udawali jedynie, że im zależy. Jesteśmy przyzwyczajeni do takiego traktowania, początkowo dzieci przychodziły z płaczem ze szkoły, bo inne dzieci im dokuczały. Chodziliśmy z żoną do dyrektora na skargę. Ale przecież on się nie przeciwstawi księdzu. Zostało nam jedynie przyzwyczaić dzieci i nauczyć radzić sobie z takimi sytuacjami. Myślałem nad przeprowadzką, ale nie zarabiam dużo, a dom nie jest usytuowany w jakimś na tyle atrakcyjnym miejscu, żeby go sprzedać.
No ale nie wszyscy ludzie we wsi są tacy. Mamy także przyjaciół, od których dowiaduję się co ksiądz tym razem nagadał.
Proboszczowi się nagle zmarło. Zawał miał czy coś takiego. Oczywiście zmiana proboszcza, bo co to za parafia bez kapłana. Nie wgłębiałem się w to. Pewnego razu w okresie świąt Bożego Narodzenia, po kolędzie zapukał w moje drzwi ów nowy proboszcz. Wypytywał mnie jak wygląda moja wiara w Boga, na czym to polega itd. Opowiedziałem mu także o moich relacjach z mieszkańcami i zachowaniu poprzedniego księdza. Stwierdził, że to niedopuszczalne i okropne jaki przykład dawał kapłan, naśladowca Chrystusa. Wizyta dobiegła końca.
Minął może miesiąc, a ludzie we wsi zaczęli zachowywać się jak zaczarowani. Zdejmowali czapki mówiąc głośno "dzień dobry", mężczyźni w moim wieku zatrzymywali się i rozmawiali, jakbyśmy się kolegowali od lat. Córki przychodziły co raz to z innymi koleżankami. Znajomi poinformowali nas o tym, że ksiądz na kazaniach mówi, że jesteśmy ich bliźnimi i że należy nam się szacunek.
Oczywiście, że jest lepiej, milej i bez złości. Tylko przykre jest to, że ludzie nie mają swojego rozumu. Idą ślepo za przywódcą nie patrząc na to, że robią komuś krzywdę.
Jak już gdzieś pisałam, ja jestem Świadkiem Jehowy, ale nigdy mnie żaden ksiądz tak nie potraktował. Mieszkam w małej miejscowosci, wszyscy się znamy, ksiądz pierwszy na ulicy mi "dzień dobry" mówi. Przykro mi, że trafiłeś z rodziną na takiego, ale dobrze, że to się zmieniło
Jak można się dać tak zdominować księdzu... Ale zapewne w większości to były mohery.
Jak widać nie, młodzi ludzie też, skoro dzieci miały problemy z rówieśnikami.
Tragedia. Ostatnie zdanie bardzo trafne. Sama prawda. To jest najgorsze, coś czego zupełnie nie rozumiem...jak można tak pusto i ślepo iść za pseudo 'przywódcą' - wręcz jest to przerażające, że sami nie umieją myśleć.
Poza tym...ode mnie taki ksiądz dostałby zawiadomienie do sądu. To wręcz publiczny lincz, oczernianie...skandal.
Przykre, że ludzie sami nie wiedzą, że trzeba być uprzejmym dla innych.
Prawosławie ?
U nas w okolicy Świadków Jehowy nazywa się "kociorzami".
Może jest po prostu protestantem.
Hmmm mieszkam w miasteczku gdzie jest trochę prawosławnych i nigdy nie spotkałam się, żeby ktoś uważał to wyznanie za gorsze. Raczej Katolicy uważają, że "to prawie to samo co my".
Gdzie ty żyjesz?!
ale że niby ksiądz w kościele na kazaniach wymieniał was z nazwiska i obrażał na ambonie? różne rzeczy widziałam, religijna nie jestem ale dawno temu byłam, pochodzę z małej wsi, gdzie też żyją osoby innych wyznań, czy nawet jehowi, ale w coś takiego nie uwierzę, choćby dlatego, że mógłbyś pójść z tym do pierwszego lepszego prawnika i wygrałbyś sprawę o zniesławienie, a nie wierzę, że dorosły, inteligenty człowiek, tak po prostu pozwoliłby żeby jakiś koleś obrażał publicznie jego rodzinę
Nie każdy może sobie pozwolić na prawnika. Poza tym, w niektórych miejscach takie rzeczy się zdarzają i nie ma co się dziwić. Ot, rzeczywistość!
W wsiach normalnei ksiadz na koncu lubi mowic o innych ludziach
Widocznie nie mieszkasz na wsi
Znam wieś, gdzie jest wymianianie z nazwiska lub jednoznaczna sugestia o kogo chodzi.
Pierwszy raz usylaszlam rzucanie nazwiskami dzieci po komuni. Kto nie zaplacil za zdjecia i kto przestal chodzic do kosciola. Tez bylam zdziwiona, jak tak mozna. Ale ludzie z tamtejszej parafii przyzwyczajeni i uznaja to za normalne.
Tak? Moją matkę wyczytano kiedyś, bo nie dała na kolędę. To, że u ciebie jest spokojnie nie znaczy, że nigdzie indziej nie dzieją się cyrki.
Mnie sąsiadki do tej pory od śmiecia nazywają :D
Uroki życia w małej wsi :)
Wyznajesz jakas inna religię? Czy po prostu nie chodzisz do kościoła?
Jestem ochrzczonym ateistą.
Mądre sąsiadki twierdzą, że jak ktoś nie chodzi do kościoła to jest Śmieciem...
Głęboka wiara z natury jest przeciwstawna do samodzielnego myślenia.
Minusujcie :D
Hipokryzja (a może podatność na cudze słowa, owczy pęd?) pełną gębą. :)