#dqvDi
Naprawdę. Mogłabym uprawiać go codziennie, 3 x dziennie i nadal byłoby mi mało. Może jestem uzależniona? Nie wiem. Według mnie chyba nie, skoro moje potrzeby skupiają się tylko na moim mężu. Nigdy nie chciałam go zdradzić ani tego nie zrobiłam, nie fantazjowałam o przygodnych igraszkach, nie jest mi też wszystko jedno z kim/kiedy/jak/gdzie.
Ale według mojego faceta moje wysokie libido to:
a) niezdrowa fascynacja (powinnam się zbadać, bo być może jestem nimfomanką).
b) przekleństwo, bo ile on może.
Uważa również, że powinnam się opanować, zamiast ciągle myśleć tylko o jednym.
Ja rozumiem, że może nie mieć ochoty, nikt nie lubi być zmuszany do zbliżeń, dlatego ja nie namawiam, grzecznie czekam, aż to on wykaże inicjatywę, jak już nie będzie zmęczony, smutny, dobity czy akurat najedzony (tak, wiem, dziwne wytłumaczenie, ale okej).
Problem jest taki, że przez te niespełnione potrzeby nie mogę normalnie funkcjonować, nieraz 3/4 czasu w pracy zajmuje mi fantazjowanie o tym, jak kochamy się po moim powrocie do domu, ale najczęściej to niestety nie następuje.
Kiedyś taka nie byłam, dzieje się tak mniej-więcej od 2 lat, a po ślubie jesteśmy już 4, tak że na pewno nie jest to żadna odwleczona faza miesiąca miodowego.
Nie odejdę od męża, kocham go, ale zaczynam się czuć jak jakaś poczwara. Może już go po prostu nie pociągam tak jak kiedyś.
Anonimowa część?
Będąc szczęśliwą mężatką od 4 lat, niebrzydką 28-latką, muszę codziennie zaspokajać się masturbacją, czasami nawet w pracy.
Przysięga mówi „w zdrowiu i w chorobie, w bogactwie i w biedzie”, ale o seksie niestety nic. Takie życie.
To brzmi jak uzależnienie, skoro ciągle Ci mało. I to jak takie powstałe 2 lata temu. Co się wtedy zmieniło?
"Mężczyzna pragnie częstego seksu do momentu kiedy spotka kobietę, która pragnie częstego seksu" :)
A poważniej: Skoro "Kiedyś taka nie byłam, dzieje się tak mniej-więcej od 2 lat", to co się stało czy zmieniło w waszym życiu te 2 lata temu? Nie piszesz też czy macie dzieci. A chciałabyś mieć?
Nimfomanka nie zastanawia się z kim, jak i gdzie. To bym odrzucił.
Jeżeli to utrudnia relacje z mężem, może warto poradzić się seksuologa?
Wbrew stereotypom, większość mężczyzn nie fantazjuje całymi dniami o seksie i nie zawsze mamy ochotę, mimo że lubimy to.
I do tego warto przy współpracy lekarza sprawdzić czy nic się w ciele nie dzieje.
Jeśli musisz się zaspokajać w pracy to jest sygnał, że coś zdecydowanie jest nie tak.
Trochę to brzmi jak uzależnienie, szczególnie ze zaspokajasz się też w pracy, czyli nie możesz powstrzymać się przed tą potrzebą.
I pytanie, które już Ci zadawano, co stało się dwa lata temu
U mnie odwrotnie, ja chciałbym kilka razy dziennie, żona burczy i wyzywa mnie od "seksoholików", ostatnio odpuściłem i już jej nawet nie dotykam
ogólnie nie polecam idei małżeństwa xD
jak ktoś jest szczęśliwy, to nie potrzebuje, jak nie jest, to tylko jest uwiązany bez sensu
A nie zaczęłaś może stosować antykoncepcji hormonalnej? Źle dobrane hormony mają niebagatelny wpływ na libido - u niektórych kobiet zmniejszają chęć na zbliżenia, u innych mogą zwiększać. Pogadaj z lekarzem ;)
Albo właśnie przestała
Jestem po ślubie mniej więcej tyle co Ty, choć jestem kilka lat starsza. Od kilku miesięcy przeżywam podobną rzecz. Jak to tłumaczyłam koleżance "wszystko mi się z s*Ksem kojarzy, nawet własny mąż"😂 a dzieje się to dlatego że oboje mocno schudliśmy. Czuję się w swoim ciele wspaniale, mam więcej energii i chcę jeszcze bardziej smakować życie. A że mój mąż również wygląda teraz wspaniale, to wiadomo że mnie do niego ciągnie...kilka razy dziennie. Odgonić się ode mnie nie może. Czy u Ciebie nie zaszło coś podobnego? Może schudłaś, zmieniłaś tryb życia, przyjmujesz hormony?
Najedzenie jest przeszkodą, szczególnie jak się już bęben wyhodowało.
daj kontakt, pomogę