Mam 26 lat. Od zawsze wiodłam smutne życie. Rodzice pili, kłócili się, nie zajmowali się mną, bili, byliśmy biedni, i mogę podkreślić – bardzo biedni. Często chodziłam w tych samych, brudnych ubraniach, rozwalających się butach. Wiadomo, dzieciaki naśmiewały się ze mnie, co sprawiało, że zamykałam się w szkolnych toaletach i płakałam. Wiecznie przychodziła policja, nauczyciele zawiadomili opiekę społeczną, iż miałam ślady po uderzeniach, i ubrania, które nie nadawały się do noszenia. Nigdy nie miałam przyjaciółki ani nikogo, by pogadać, rówieśnicy omijali mnie przez cały czas. W domu nie miałam warunków do nauki i odrabiania lekcji – nie miałam biurka, do tego krzyki rodziców. Jednak zawsze miałam pasję, by się uczyć, na lekcjach zawsze uważałam, słuchałam, rodzice nie kupowali mi książek, więc przerwy spędzałam w bibliotece, czytając w nieskończoność. Była tam starsza pani, zawsze siedziała za biurkiem, czasem rozmawiałyśmy ze sobą. Pamiętam, jak pewnego dnia przyszłam z płaczem, ta pani wstała i przytuliła mnie. Pierwszy raz poczułam taką miłość... Powiedziała mi, i to pamiętam do dziś: „Kochanie, nie wiń siebie za nic, jeszcze przyjdzie czas, że będziesz szczęśliwa, ucz się i doceniaj życie, nieważne, jakie teraz jest” – i tym się kierowałam przez całe moje dorastanie. Pilnie się uczyłam, robiłam dodatkowe zadania po szkole, zawsze miałam 6 i 5 w dzienniku, zawsze miałam ambicje, by studiować medycynę, każdy się naśmiewał, że taka wieśniaczka nic nie zdziała, a tu dostałam się do klasy bio-chem, starałam się z całych sił. Gdy miałam 16 lat, mój ojciec upił się na śmierć, ale nie chcę o tym pisać, skończyło się tak, że moja mama popełniła samobójstwo z tego powodu. Jako młoda osoba nie mogłam sobie poradzić z tym wszystkim, więc sama próbowałam siebie zranić, trafiłam do domu dziecka, gdzie przeżyłam istne piekło, nie będę o tym pisać również, i tak zostałam tam do 18 roku życia.
Przez ten czas moje oceny z 5 i 6 spadły na 3. Wtedy przypomniała mi się pani z biblioteki. Po kilku godzinach płaczu uświadomiłam sobie, że muszę zmienić swoje życie, poprawiłam oceny, w wieku 18 lat znalazłam dorywczą pracę, wynajęłam mieszkanie, zdałam świetnie maturę, po roku dostałam się na studia medyczne, wybrałam specjalizację medyczną, i wiecie co? Poznałam kogoś, przy kim czuję się kochana, pewna siebie i szczęśliwa. Odwiedziłam trochę świata, co dodało mi odwagi, kto by się spodziewał :)
Kilka tygodni temu odwiedziłam moją starą szkołę, by odwiedzić panią z biblioteki, nie byłam tam kilkanaście lat, jednak kobieta umarła 3 lata temu. Jedyne czego w życiu żałuję, to że jej nigdy nie podziękowałam za to wszystko.
Dodaj anonimowe wyznanie
To piękny przykład tego, że możesz wpłynąć na czyjeś całe życie nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
Na pewno było by jej miło, że te słowa dodały jej otuchy, ale podziękuj sobie, bo to Ty odwaliłaś całą tą robotę. Ona tylko okazała Ci trochę empatii, wydaje się wiele, bo świat w którym żyłaś był straszny. To Ty jesteś tu bohaterem.