#diG7W
Jednak zawsze miałam pasję, by się uczyć, na lekcjach zawsze uważałam, słuchałam, rodzice nie kupowali mi książek, więc przerwy spędzałam w bibliotece czytając w nieskończoność. Była tam starsza pani, zawsze siedziała za biurkiem, czasem rozmawiałyśmy ze sobą. Pamiętam jak pewnego dnia przyszłam z płaczem, ta pani wstała i przytuliła mnie. Pierwszy raz poczułam taką miłość... Powiedziała mi, i to pamiętam do dziś ''kochanie, nie wiń siebie za nic, jeszcze przyjdzie czas, ze będziesz szczęśliwa, ucz się i doceniaj życie, nieważne jakie teraz jest'', i tym się kierowałam przez całe moje dorastanie.
Pilnie się uczyłam, robiłam dodatkowe zadania po szkole, zawsze miałam 6 i 5 w dzienniku, zawsze miałam ambicje by studiować medycynę, każdy się naśmiewał, że taka wieśniaczka nic nie zdziała, a tu dostałam się do klasy bio-chem, starałam się z całych sił. Mając 16 lat, mój ojciec upił się na śmierć, ale nie chcę o tym pisać, skończyło się tak, że moja mama popełniła samobójstwo z tego powodu. Jako młoda osoba, nie mogłam sobie poradzić z tym wszystkim, więc sama próbowałam siebie zranić, trafiłam do domu dziecka, gdzie przeżyłam istne piekło, nie będę o tym pisać również, i tak zostałam tam do 18 roku życia.
Przez ten czas moje oceny z 5 i 6 spadły na 3. Wtedy przypomniała mi się pani z biblioteki ''kochanie, nie wiń siebie za nic, jeszcze przyjdzie czas, że będziesz szczęśliwa, ucz się i doceniaj życie, nieważne jakie teraz jest''. Po kilku godzinach płaczu, uświadomiłam sobie, że muszę zmienić swoje życie, poprawiłam oceny do jakich miałam, w wieku 18 lat znalazłam dorywczą pracę, wynajęłam mieszkanie, zdałam świetnie maturę, po roku dostałam się na studia medyczne, wybrałam specjalizację medyczną, i wiecie co? Poznałam kogoś, przy kim czuję się kochana, pewna siebie i szczęśliwa. Odwiedziłam trochę świata, co dodało mi odwagi, kto by się spodziewał :)
Kilka tygodni temu odwiedziłam moją starą szkołę, by odwiedzić panią z biblioteki, nie byłam tam kilkanaście lat, jednak kobieta umarła 3 lata temu, jedynie czego w życiu żałuję to, że jej nigdy nie podziękowałam, za to wszystko.
Starsza pani na pewno byłaby z Ciebie dumna :)
Czytając Starsza Pani przypomniało mi się o babci Milagros ze "Zbuntowanego Anioła" 😍 Ach, co to czasy były 😉😌
Tam była Pani Starsza :)
A teraz wyobraź sobie 23 latka, który czyta to wyznanie i ryczy. I chociaż Cię nie znam to jestem z Ciebie cholernie dumny! Zostań sobą :)
Także się popłakałam, ale ja w ciąży..
A ja się jeszcze bardziej wzruszyłam czytając twój komentarz kluskatoja :')
Azorr czemu uważasz, że zmyślona ? Nigdy nie wiadomo co dzieje sie w rodzinach za zamkniętymi drzwiami. Ta dziewczyna ma w sobie odwagi jakiej brakuje wielu z nas. Tak trzymaj autorko! :)
Panie bananie, azorr to sławny troll na anonimowych, nie bierz go na poważnie.
A co ma powiedzieć 27 latek, twardy jak skała, któremu to wyznanie do tego stopnia zmiękczyło serce że się posrał?
Ciesze sie,ze potrafie poryczec sie ze wzruszenia czy zalu nad kims innym bo sobie mysle,ze to dowod na czlowieczenstwo w nas...i fajnie,ze inni tez tak maja.A niektorzy nawet nie bedac w ciazy..:)
A mi jest przykro, bo w gimbie miałam taką dziewczynę w klasie. 4 bluzki na krzyż, jedne dżinsy, stare adidasy. Nie byłam w paczce popularnych dzieciaków, ze mnie też się nabijali, ale jednak byłam zbyt głupia, by wyciągnąć do niej rękę. A może gdybym zamiast być neutralna, bym była dla niej miła, może by dla niej taki drobiazg znaczył też tak dużo. Widać było że lekko jej w życiu nie jest.
To samo sobie mysle gdy czytam tego typu wyznanie
Piękna historia. Może Ty kiedyś powiesz jakiemuś dziecku, żeby docenialo życie jakim jest.
Piękna historia, tylko mam nadzieję że będziesz lekarzem ratujacym życie, a nie sprzedawcą produktów firm farmaceutycznych - bo do tego sprowadza się dziś w wielu przypadkach bycie lekarzem.
Wzruszyłam się czytając to wyznanie.Naprawdę.Trzymaj się autorko.
A ja akurat, ze względu na sposób pisania, charakterystyczny dla nastolatków, nie wierze, ze miało to miejsce. Sama historia spoko :)
Jest mi wstyd! Dzięki tobie zrozumiałam ze narzekamy na błachostki, robimy ogromne problemy z rzeczy które nie są takimi wielkimi problemami, osobiście przeżyłam dużo bólu i cierpienia i często czuje że moja przeszłość mnie powstrzymuje od szczęśliwszej przyszłości i często jest wymówką żeby pozostać w mojej strefie komfortu. Jesteś wialką motywacją. Powodzenia i dziękuję.
Wspaniała historia. Skojarzyła mi się z powieścią Roald'a Dahl'a pod tytułem "Matylda". Może to książka dla dzieci ale ma wielki przekaz.
Smutna, ale zarazem piękna historia.