#dUmbj
Kiedy przeczytano mój numerek i dowiedziałem się, że wygrałem kozę, po prostu mnie zamurowało! Od razu myślałem co mam z nią zrobić - wracać do domu z kozą i trzymać ją na balkonie? No raczej kiepski pomysł. Koniec końców nie zgłosiłem się po nagrodę.
Bo nie powinno być takich nagród. Na wsi też mało kto chciałby kozę.
No zwierzęta nie powinny być nagrodą w jakichkolwiek konkursach.
No, nikt bym kozy nie chciał we wsi.. Sąsiedzi u mnie wzięli by taką od razu 😄
Ja bym chciała i kilka innych osób też by się znalazło (była u nas rodzina, która miała kozę, potem to była koza "wioskowa" czyli chodząca gdzie chce), ale sam fakt wystawiania na loterii kozę. jprdl. co za żenua...
Śmiechłem ;D
Jesteś pewien, że to nie był piękny, żeliwny piecyk? :-D
W sumie ciekawe ile kosztuje koza xD Może bym odebrała, ale tylko po to żeby od razu, jeszcze tam na miejscu, zrobić na nią licytację xD Btw, sam pomysł wystawiania zwierząt jako nagrody jest dosyć głupi - przecież na wsiach mieszka mnóstwo ludzi bez własnego gospodarstwa czy jakiegokolwiek miejsca gdzie mogliby je trzymać.
W Warszawie na Targówku mieszka facet który hoduje kozy. Mieszka w bloku ale trzyma je w ogródku działkowym tuż obok. Wychodzi z nimi na podwórko jak z psami a dzieci przybiegają je głaskać więc jak widać można 🙂
Cytując Hadziuka z Rancza: "[Koza] Zwierzę bez kultury osobistej. Wszystko zeżre".
Także wcale się nie dziwię, że nie odebrałeś nagrody.
Kiedyś ściągnęła mi z tyłka spodenki i zjadła kilka petów, więc w sumie sama prawda :)
KrulWafel - na miłość boską, dlaczego miałeś pety w tyłku?!
co za kretyni rozdają żywe zwierzęta na loteriach?!
O tak :D Ja wygrałam kaczkę, kurę i gołębia kiedyś :D Gołębia wypuściliśmy, z reszty był rosół :D
Ja nie mógłbym zabić kaczki, kury czy gołębia. Kiedyś oddałem sąsiadowi 2 kaczki to on po prostu poszedł do szopy, minuta i wychodzi z dwiema kaczkami bez głów jakby nigdy nic. Dla mnie to był szok jak dla kogoś to może być takie nic. No ale cóż... jednak wychowanie na wsi pewnie zabiera wrażliwość.
Ja całe życie mieszkałam w mieście a bez problemu zabiłabym kure. Przecież to moje jedzenie, co za różnica czy kupię w markecie trupa czy sama zabije
krul, ale miesko jesz?
bazienka
Jem, ale gdybym sam miał zabijać to może bym się zmusił do zabicia kury, ale z innego mięsa bym zrezygnował. To czy jem mięso czy nie nie powinno Cię interesować. Sama byś świni czy krowy pewnie nie zabiła jak i większość ludzi, a mięso większość ludzi je.
Redhair
Dopóki nie musisz tego zrobić to możesz sobie mówić. W życiu musiałem zabić kilka kur bo zdychały i śmierć była dla nich szybsza, i to zrobiłem. A kaczki tym bardziej nie zabiję. Zaczyna się trząść i patrzeć na ciebie, wie co się stanie. Jak zabijesz to powiedz. To tak jakbym powiedział, że zdobyłbym np. Mount Everest lhb szczyt średniej wielkości choć nigdy nie byłem w górach.
6 lat bylam wege bo zwierzatki
potem milosc do kurczakow z kfc wygrala i w mysl zasady harmonii jem to, co bylabym w stanie sama zabic- drob oraz ryby
a nie zabijanie zwierzatka to ble nie zrobilbym tego, ale kotlecik z polki w markecie juz ok i smaczny :)
zeby nie bylo, na kolku biologicznym trzeba bylo wypreparowac serce karpia zaraz po zabiciu, tak, by obserwowac posmiertne skurcze samoistne a potem wywolywane dzgnieciem narzedzia
i ja tego karpia zabilam. i wybebeszylam, bo reszta sie brzydzila
Jako dziecko lubiłam moment zabijania karpia. Zawsze siedziałam z dziadkiem w łazience i patrzyłam jak najpierw odcina rybom głowy, a później obiera z łusek. Nie raz widziałam filmiki z rzeźni i to nie wywołuje u mnie żadnych emocji. Zabijanie dla pożywienia jest naturalne
W krajach arabskich to była by główna nagroda.
Też brałam udział w takiej loterii. :D Oprócz tego były jeszcze gołębie do wygrania. Nie wiem, co ludźmi kierowało dając takie nagrody, ale się cieszę, że wróciłam z wielką fioletową ropuchą, proszkiem do prania i zupkami chińskimi.