#dOp7y

Jestem świeżo po maturze, właśnie dostałam się na wymarzone studia. Zaraz po szkole znalazłam sobie pracę, w której za dużo nie robię, a zarabiam dobre pieniądze.
I naprawdę wszystko byłoby super, gdyby nie to, że za cholerę nie umiem sobie poradzić z tym, że boję się tych wszystkich zmian, które mnie teraz czekają. Nie umiem sobie poradzić z tym, że już nie jestem dzieckiem, które wróci po wakacjach do szkoły, a nauczycielka będzie nad nim stać i dyktować do zeszyciku zdanie za zdaniem, tak, żeby przypadkiem niczego w notatce nie zabrakło, bo a nuż pojawi się to na kartkówce, którą zapowie z tygodniowym wyprzedzeniem.

Bardzo brakuje mi szkoły, tych kilkudziesięciu godzin tygodniowo spędzonych z przyjaciółmi, ze znajomymi. Brakuje mi kontaktu z nimi, po prostu tęsknię. Mamy kontakt, to jasne, ale każdy ma już pracę, inne obowiązki, nie ma tyle czasu co dawniej.
Zostałam sama. Sama z pracą, odpowiedzialnością za wykonywaną pracę i lękiem przed studiami, znalezieniem mieszkania, z zaaklimatyzowaniem się w nowych miejscach, w nowej sytuacji. Nie wiem, czy sobie poradzę z tymi wszystkimi dorosłymi sprawami, a wiem, że będę zdana tylko na siebie. Nawet nie wiem, co chcę robić w życiu. Nie mam pojęcia, czy wybór studiów był trafny, czy nie zmarnuję czasu, idąc na nie.
Jest tyle niewiadomych w mojej obecnej sytuacji i przytłacza mnie to.
szarymysz Odpowiedz

"właśnie dostałam się na wymarzone studia. Zaraz po szkole znalazłam sobie pracę, w której za dużo nie robię, a zarabiam dobre pieniądze."
kontra
"Nawet nie wiem, co chcę robić w życiu. Nie mam pojęcia, czy wybór studiów był trafny, czy nie zmarnuję czasu, idąc na nie."

Jedno przeczy drugiemu. Skoro studia były "wymarzone", to chyba wiedziałaś, co chcesz robić w życiu.

"Nie wiem, czy sobie poradzę z tymi wszystkimi dorosłymi sprawami, a wiem, że będę zdana tylko na siebie."
Rodzice? Rodzina?

anonimowe6692

Studia mogą być wymarzone i można dalej nie wiedzieć co się chce po nich robić.

szarymysz

Według mnie tak może być z wyborem ogólniaka ("poszłam do tego LO, bo jest podobno jest najlepszy w naszym mieście, a nie dlatego, że któryś z profili klasy mi odpowiadał"), ale nie ze studiami. Idziesz na prawo wiedząc, że po tym będziesz prawnikiem, idziesz na medycynę wiedząc, że potem będziesz leczyć ludzi, itd.

Gorzej, jeżeli poszedłeś/poszłaś na jakiekolwiek studia tylko dlatego, że rodzice powiedzieli, że po studiach dobrze się zarabia.

anonimowe6692

Widzisz, ja poszłam na mat-fiz bo miałam zdolności w stronę matmy i polskiego i ktoś mi słusznie powiedział, że pisanie przychodzi mi tak łatwo, że human byłby nie rozwijający. Dodatkowo, była opinia że po humanie trudniej o pracę. Co do studiów wiedziałam, że chcę iść na inżynierskie i wybrałam energetykę, bo lubiłam termodynamikę. Na etapie rekrutacji to właściwie były wymarzone studia, ale prawda jest taka, że nie miałam pojęcia co chcę po tym robić i jakie w ogóle są możliwości. Tak naprawdę dopiero na 3-4 roku ogarnęłam w jaką iść specjalizacje i to mnie nakierunkowalo na konkretny zawód, aczkolwiek ten zawód można wykonywać w różnych branżach (automotive, medyczna, aerospace, oil&gas) i dopiero doświadczenia zawodowe nakierunkowaly mnie na właściwą drogę i teraz rozwijam się w konkretnej branży, która w sumie jest bezpośrednio związana ze studiami. Ale przez długi czas na tych studiach naprawdę nie wiedziałam co w ogóle mogę po nich robic (poza pracą w elektrowni), mimo że sam kierunek mnie interesował.

LubieBzy

Mało które studia dają określony zawód po ich skończeniu. Spójrz na taką matematykę, po jej skończeniu możesz zostać nauczycielem, ale i pracować w banku, w korpo jako analityk danych, programista (a zwłaszcza w gamedevie, bo tam matma jest mega przydatna) i wiele innych opcji. Nawet po takim lekarskim czy farmacji nie musisz być lekarzem czy farmaceutą. Po prawie możesz iść w typowo prawniczą ścieżkę jak adwokat czy prokurator, a możesz iść do korpo, zarówno do działu prawnego, jak i innych, np. ds. AML.

zimoidzjuzstad

Czasem idzie się na jakiś kierunek studiów, bo wydaje nam się, że to właśnie to, co chcemy robić, może też rodzina powtarzała, że to będzie idealny kierunek dla nas i utwierdzała w tym przekonaniu. Ale potem czas studiów weryfikuje, że to jednak nie to, nie nadajemy się do tego, nie nasza bajka.

anonimowe6692 Odpowiedz

To jest taki moment w życiu deozrientacji i zagubienia. Drugi, znacznie gorszy przychodzi najczęściej zaraz po studiach. A potem się jakoś odnajdujesz, układasz sobie życie i dochodzisz do wniosku, że jest fajnie i nie było się czego bać. To taki naturalny lęk przed istotnymi zmianami życiowymi, zawsze towarzyszy temu niepewność dotycząca tego czy sobie poradzisz, itd. Mnóstwo mniej ogarniętych osób od Ciebie sobie poradzilo i Ty na pewno też sobie poradzisz ;)

HansVanDanz Odpowiedz

Na tym polega dorosłość, na podejmowaniu decyzji. Samemu, bądź z partnerem/partnerką. Nie rodzice, nauczyciel czy ktoś tam, tylko ty.
Nie zawsze są trafne, wielu możesz żałować, ale to też część dorosłości.
Nikt nie przeżyje życia za ciebie.

LubieBzy Odpowiedz

Nie martw się, Twój lęk jest w pełni normalny i zrozumiały. Jeżeli mogę poradzić, postaraj się jak najwięcej wyciągnąć z tych studiów, jeżeli znajdziesz szczególnie interesujący Cię temat, poświęć mu czas. Spróbuj swoich sił w organizacjach studenckich, to fajny sposób na poznanie ludzi. Warto też integrować się z grupą, często pierwszą "poważną" pracę dostaniesz nie dzięki własnym umiejętnościom, a z polecenia lub po znajomości. Studiowanie to naprawdę świetny okres w życiu, bardzo rozwija, wprowadza też w dorosłe życie. Na początku jest ciężko, dla mnie najciężej było przerzucić się na to, że zajęcia trwają 1.5 h zamiast 45 min, zwłaszcza lektorat z angielskiego. Jeżeli będziesz miała taką możliwość, zgadaj się ze studentami wyższych roczników, potrafią być świetną kopalnią wiedzy o wykładowcach i egzaminach, mi takie rady bardzo ułatwiło pierwszą sesję.

Powodzenia!

Dragomir Odpowiedz

Każdy chyba na jakimś etapie życia czuł to co Ty teraz. Kim chce być, co chce robić, jaki powinien być, czy to dobry wybór... Ale życie nie pyta czy chcesz czy nie, to jak pociąg który mija kolejne stacje z których żadna nigdy się nie powtórzy. Po prostu żyj najlepiej jak umiesz.

Dodaj anonimowe wyznanie