#dHbsP
Swoje teorie tłumaczyła tym, iż została obdarzona nadludzkimi pokładami empatii, o której uwielbiała opowiadać niezależnie od tego, czy ktoś chciał jej słuchać, czy nie.
Niedawno okazało się, że jej mąż miał krótki, aczkolwiek bardzo intensywny romans (na obronę „kochanki” muszę dodać, że dziewczyna nie miała bladego pojęcia o istnieniu żony, serio). Jak to w życiu bywa, koleżanka dowiedziała się o wszystkim bardzo szybko. Wiecie, co podziało się z jej empatią? Z mężem pogodziła się błyskawicznie „bo to tylko facet i jest głupi”. Ale to, co zrobiła dziewczynie, przeszło ludzkie pojęcie. Otóż znalazła ją na fb, napisała do jej wszystkich znajomych, jaką to dziewczyna nie jest dziwką, ale było jej mało, więc nawiedziła jej rodziców, zrobiła awanturę, jej matce nawrzucała, że jak w ogóle może patrzeć na siebie w lustrze, skoro taki czarci pomiot wydała na świat. A samą dziewczynę na koniec poszarpała.
Teraz będzie miała sprawę o napaść, ale o swojej nadprzyrodzonej empatii nie chce już mówić.
Trochę jak wybolcowanaa 😁
włąsnie czekam na wyzwoloną która powie, ze sama sypia z żonatymi
No sypiam i co z tego? To oni są winni, że zdradzają swoje żony
wyzwolona A z menelami? W sumie bolec to bolec, a ty wybredna nie jesteś.
Że usprawiedliwia męża, to w pewnym stopniu rozumiem: Tak bywa, poglądy poglądami, a jak przyjdzie co do czego, nie chce sobie wywracać całego życia do góry nogami z powodu takiej sprawy.
Ale co zrobiła tej dziewczynie, to już hipokryzja najwyższego stopnia.
Ma dziewczyna racje z tym, ze kochanka nie jrst winna.
Moze nie postepuje moralnie ale on nic mi nie przyrzekala, maz juz tak wiec niech trzyma swojego w spodniach chocby nawet inna paradowala przed nim nago.
No ale z tymi jej deklamowanymi poglądami bym się zgodziła. Jeśli współmałżonek lub małżonka przysięgali, to od nich należy nam się wierność. Obca osoba, która weszła z nimi w romans nie jest nam nic winna, więc pretensje można mieć tylko do niewiernego małżonka/małżonki.
Winny jest oczywiście zawsze zdradzający, ale jeśli kochanka doskonale wie, że facet ma żonę, a mimo to i tak brnie w romans, to nie jest taka całkiem niewinna.
Nie no, jasne, moralnie jest to do potępienia, ale sama zdradzana osoba może mieć pretensje tylko do niewiernego małżonka/małżonki :)