#csWdE
Jakieś dwa dni temu poszliśmy do restauracji na obiad. Młoda zadowolona pałaszuje, aż uszy się jej trzęsą. Na jednej z zamówionych sałatek znajdowały się chipsy. Ponieważ to z czego powstały nie było oczywiste i zastanawiałyśmy się, z czego są zrobione, postanowiłam dopytać kelnera. Gdy młoda udała się do toalety, a kelner zjawił się, pytając, czy wszystko w porządku, zapytałam, z czego one są. Po uzyskaniu odpowiedzi postanowiłam z młodej zażartować...
Młoda wróciła, przyszło do płacenia rachunku. Kelner przyszedł, a młoda zadała mu pytanie, z czego były te chipsy. Gdy usłyszała odpowiedź, trochę zrzedła jej mina, ale jadła dalej, bo dobre było.
I nigdy, ale to nigdy się nie dowie, że chipsy z sałatki to nie opalana świńska skóra, a jedynie uprażony chlebek pita. :D
PS Kelner miał ubaw po pachy, ale ukłony w jego stronę za poczucie humoru. ;)
Akcja niczym że Śmiechu Warte. Pan Drozda byłby dumny 😜
Ja kiedyś byłam na randce, gdzie gościu dogadał się z kelnerem, że na hasło "najdroższe wino" przyniesie mu najtańsze. Przypadkiem usłyszałam ich rozmowę pod kiblem. Oczywiście nigdy więcej się nie spotkaliśmy