#creIp

W podstawówce zaczęłam borykać się z problemem łupieżu i to naprawdę paskudnego. Przede wszystkim pojawiał się jako takie duże zbite kulki (nie wiem jak to inaczej nazwać) przyklejone do skóry głowy. Było to do tego nieznośne, ponieważ dość mocno swędziało. Mama wpierw próbowała pozbyć się problemu sama, ale środki dostępne w sklepach nie przynosiły żadnych efektów, w końcu zabrała mnie do dermatologa. Dopiero tam przepisano mi preparaty, które wreszcie pomogły zwalczyć łupież. Niestety nie zrobiły tego od razu i kilka osób z klasy zauważyło, że od czasu o czasu mam białe rękawy lub te duże płaty łupieżu było zwyczajnie widać na włosach. Co prawda mama zawsze starała się czesać mnie tak, by nie było tego widać, a ja pilnowałam żeby się nie drapać, nie zawsze to jednak wychodziło.
O dziwo, gdy wytłumaczyłam wszystkim, że mam taki i taki problem, nikomu to nie przeszkadzało. Aż pewnego dnia, gdy rozmawiałam z koleżanką, podbiegła do mnie Jowita, by z całej siły pociągnąć mnie za włosy. Nim zdążyłam zapytać co robi, ona zaczęła krzyczeć na cały korytarz: „Nie spada! Ona ma wszy!”. Byłam w szoku, bo wpierw nie wiedziałam o co jej chodzi. Gdy zrobiło się wokół nas małe zbiegowisko, zaczęła tłumaczyć, że jaja wesz wyglądają jak łupież i nie spadają z włosów. Zaczęłam się tłumaczyć, że na pewno nie mam wszy, ale koledzy zażądali dowodu. Kazali mi nachylić się nad czarną kartką papieru z bloku rysunkowego i „trzepać” łupież z włosów. W życiu nie czułam się tak upokorzona, tym bardziej że mój łupież nie należał do tych sypkich i rzadko coś z niego leciało na ramiona. Ale o dziwo na kartce pojawiła się całkiem spora ilość łupieżu. Myślałam, że to zakończy sprawę, ale myliłam się. Jowita dalej uważała, że jestem nosicielem tego paskudztwa, dlatego przyszła do szkoły z mamą. Gdy tylko zobaczyła mnie na korytarzu znów krzyczała na pół szkoły:
„Mamo! Mamo! To ona ma wszy!”.

Jej mama siłą zaciągnęła mnie do dyrektora, gdzie zażądała, by „odizolować” mnie od innych dzieci i sprawdzić sytuację w moim domu, ponieważ uważała, że jestem brudasem. Dyrektor zachował się bardzo w porządku, uspokoił mnie oraz sprowadził higienistkę, która potwierdziła, że nie mam żadnych wszy, tylko łupież. Nie wiem o czym dalej rozmawiał z mamą Jowity, bo kazał mi iść na lekcję. A kilka dni później po całej szkole chodziły jakieś panie, które badały włosy wszystkich uczniów. U Jowity wyjątkowo długo to trwało i nawet kilka pań oglądało jej głowę. Wtedy mnie olśniło, że ona nie chciała mi dokuczyć, tylko po prostu sama nabawiła się wszy i próbowała znaleźć winnego. Chciałam to zachować dla siebie, ale inne dzieci też się tego domyśliły, przez co jakiś czas sporo osób jej unikało, a cześć wołała na nią Wesz.

Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka.
Rokusana Odpowiedz

Dermatolog ci nie powiedział(a), że to nie łupież tylko łuska, bo nabawiłaś się łojotokowego zapalenia skóry? To choroba przewlekła, może wrócić.

ohlala

Może powiedział coś mamie, ale autorka nie pamięta, a dopóki nie wróciło, to wiadomo, że się nie przejmuje na zapas ;)

dertyp Odpowiedz

Czy jesteś tą samą dziewczynką, której rodzice nie pozwalali się zbyt często myć i tym samym marnować zbyt dużo wody?
Tak się właśnie kończy oszczędzanie na higienie. Mam nadzieję, że w dorosłym życiu nie weszło ci to w krew.
Naprawdę nie wiem, jak można się do takiego stanu zapuścić. Sam muszę nieco bardziej dbać o włosy ze względu na to, że są długie, a jakoś nigdy żadnych wszy czy innego łupieżu się nie dorobiłem. W dzisiejszych czasach to zwyczajny wstyd i oznaka bycia fleją. A jeszcze gdy dotyczy to kobiety, to już w ogóle...

Madz2023

Z tego co wiem to wszy idą do czystych włosów, a nie brudnych wbrew pozorom ;)

dertyp

Wiesz z doświadczenia? Bo ja ze swojego stwierdzam, że wystarczy dbać o siebie nieco bardziej niż najtańszy szampon / mydło raz na tydzień, a problemu nie będzie. Ewidentnie zawinił tu brak higieny i wiedzy w zakresie podstawowej pielęgnacji, ale czego się w sumie spodziewać, jak wciąż pokutuje przekonanie, że wystarczy problem ukryć, zamiast z nim walczyć (zwłaszcza u kobiet, patrz: przykrywanie wypryszczonej twarzy makijażem, perfumy zamiast zmycia potu, suchy szampon zamiast umycia włosów itd.). Obrzydliwe.

Marquise

@dertyp, "Wszawica niesłusznie kojarzy się z brakiem higieny, w rzeczywistości wszy równie chętnie wybierają czyste lub brudne włosy." - to nie ma znaczenia.

ohlala

Twoje (ograniczone) doświadczenia nie mają żadnego znaczenia, masz dostęp do internetu, dokształć się zamiast pisać cokolwiek.

dertyp

W internecie znajdziesz nawet strony, które ci powiedzą, że Ziemia jest płaska, a szczypawka na covid bezpieczna, a więc podziękuję, wolę używać mózgu i nadal bazować m.in. na doświadczeniu i na tym, co widzę.

Koniczynka368

Muszę cię zmartwić, jak dotąd słabo ci idzie to używanie mózgu :(

Madz2023

dertyp - nie, nigdy nie miałam

dertyp

Czyli masz brudne włosy (według tego, co piszesz). 👍

Madz2023

To, że nigdy nie miałam, a napisałam, że wszy idą do czystych włosów nie znaczy, że się nie myje ;)

Marquise

@dertyp, idź do dermatologa, aby wyjaśnił Ci na czym wszawica polega.
Ale chyba nawet to nie pomoże, skoro negujesz wszystko co się da, a siebie uważasz za najmądrzejszego i nieomylnego.

Jednak przy pewnych rzeczach lekarze są zgodni: skąd się coś bierze i jak należy leczyć. Wszawica wcale nowym wymysłem nie jest, więc raczej kilka pokoleń lekarzy wypracowało metody zwalczania wszy.

Zobacz więcej odpowiedzi (2)
Dodaj anonimowe wyznanie