#creIp
O dziwo, gdy wytłumaczyłam wszystkim, że mam taki i taki problem, nikomu to nie przeszkadzało. Aż pewnego dnia, gdy rozmawiałam z koleżanką, podbiegła do mnie Jowita, by z całej siły pociągnąć mnie za włosy. Nim zdążyłam zapytać co robi, ona zaczęła krzyczeć na cały korytarz: „Nie spada! Ona ma wszy!”. Byłam w szoku, bo wpierw nie wiedziałam o co jej chodzi. Gdy zrobiło się wokół nas małe zbiegowisko, zaczęła tłumaczyć, że jaja wesz wyglądają jak łupież i nie spadają z włosów. Zaczęłam się tłumaczyć, że na pewno nie mam wszy, ale koledzy zażądali dowodu. Kazali mi nachylić się nad czarną kartką papieru z bloku rysunkowego i „trzepać” łupież z włosów. W życiu nie czułam się tak upokorzona, tym bardziej że mój łupież nie należał do tych sypkich i rzadko coś z niego leciało na ramiona. Ale o dziwo na kartce pojawiła się całkiem spora ilość łupieżu. Myślałam, że to zakończy sprawę, ale myliłam się. Jowita dalej uważała, że jestem nosicielem tego paskudztwa, dlatego przyszła do szkoły z mamą. Gdy tylko zobaczyła mnie na korytarzu znów krzyczała na pół szkoły:
„Mamo! Mamo! To ona ma wszy!”.
Jej mama siłą zaciągnęła mnie do dyrektora, gdzie zażądała, by „odizolować” mnie od innych dzieci i sprawdzić sytuację w moim domu, ponieważ uważała, że jestem brudasem. Dyrektor zachował się bardzo w porządku, uspokoił mnie oraz sprowadził higienistkę, która potwierdziła, że nie mam żadnych wszy, tylko łupież. Nie wiem o czym dalej rozmawiał z mamą Jowity, bo kazał mi iść na lekcję. A kilka dni później po całej szkole chodziły jakieś panie, które badały włosy wszystkich uczniów. U Jowity wyjątkowo długo to trwało i nawet kilka pań oglądało jej głowę. Wtedy mnie olśniło, że ona nie chciała mi dokuczyć, tylko po prostu sama nabawiła się wszy i próbowała znaleźć winnego. Chciałam to zachować dla siebie, ale inne dzieci też się tego domyśliły, przez co jakiś czas sporo osób jej unikało, a cześć wołała na nią Wesz.
Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka.
Dermatolog ci nie powiedział(a), że to nie łupież tylko łuska, bo nabawiłaś się łojotokowego zapalenia skóry? To choroba przewlekła, może wrócić.
Może powiedział coś mamie, ale autorka nie pamięta, a dopóki nie wróciło, to wiadomo, że się nie przejmuje na zapas ;)
Czy jesteś tą samą dziewczynką, której rodzice nie pozwalali się zbyt często myć i tym samym marnować zbyt dużo wody?
Tak się właśnie kończy oszczędzanie na higienie. Mam nadzieję, że w dorosłym życiu nie weszło ci to w krew.
Naprawdę nie wiem, jak można się do takiego stanu zapuścić. Sam muszę nieco bardziej dbać o włosy ze względu na to, że są długie, a jakoś nigdy żadnych wszy czy innego łupieżu się nie dorobiłem. W dzisiejszych czasach to zwyczajny wstyd i oznaka bycia fleją. A jeszcze gdy dotyczy to kobiety, to już w ogóle...
Z tego co wiem to wszy idą do czystych włosów, a nie brudnych wbrew pozorom ;)
Wiesz z doświadczenia? Bo ja ze swojego stwierdzam, że wystarczy dbać o siebie nieco bardziej niż najtańszy szampon / mydło raz na tydzień, a problemu nie będzie. Ewidentnie zawinił tu brak higieny i wiedzy w zakresie podstawowej pielęgnacji, ale czego się w sumie spodziewać, jak wciąż pokutuje przekonanie, że wystarczy problem ukryć, zamiast z nim walczyć (zwłaszcza u kobiet, patrz: przykrywanie wypryszczonej twarzy makijażem, perfumy zamiast zmycia potu, suchy szampon zamiast umycia włosów itd.). Obrzydliwe.
@dertyp, "Wszawica niesłusznie kojarzy się z brakiem higieny, w rzeczywistości wszy równie chętnie wybierają czyste lub brudne włosy." - to nie ma znaczenia.
Twoje (ograniczone) doświadczenia nie mają żadnego znaczenia, masz dostęp do internetu, dokształć się zamiast pisać cokolwiek.
W internecie znajdziesz nawet strony, które ci powiedzą, że Ziemia jest płaska, a szczypawka na covid bezpieczna, a więc podziękuję, wolę używać mózgu i nadal bazować m.in. na doświadczeniu i na tym, co widzę.
Muszę cię zmartwić, jak dotąd słabo ci idzie to używanie mózgu :(
dertyp - nie, nigdy nie miałam
Czyli masz brudne włosy (według tego, co piszesz). 👍
To, że nigdy nie miałam, a napisałam, że wszy idą do czystych włosów nie znaczy, że się nie myje ;)
@dertyp, idź do dermatologa, aby wyjaśnił Ci na czym wszawica polega.
Ale chyba nawet to nie pomoże, skoro negujesz wszystko co się da, a siebie uważasz za najmądrzejszego i nieomylnego.
Jednak przy pewnych rzeczach lekarze są zgodni: skąd się coś bierze i jak należy leczyć. Wszawica wcale nowym wymysłem nie jest, więc raczej kilka pokoleń lekarzy wypracowało metody zwalczania wszy.