#cTlop
Okres świąteczny. Jak to wszędzie bywa, księża chodzą po kolędzie, do nas też przyszedł. Mama starała się, jak mogła – wysprzątała dom, przygotowała kopertę, nawet tata tego dnia nie wypił ani jednego piwa!
Ksiądz przyszedł, po modlitwie usiadł, rodzice gotowi do rozmowy, a ten co? Ano zaczął wrzeszczeć (dosłownie), że nie widuje ich w kościele! Jak tak można? Być katolikiem i do kościoła nie chodzić? Że pogrzebu im nie zrobi, że córkom nie udzieli sakramentu małżeństwa, że tak być nie może, że nie jesteśmy normalną rodziną... Wyszedł. Obrażony, nawet koperty nie przyjął.
Może to ich nieco wyleczy z przyjmowania księdza. Jak to JPII kiedyś powiedział: nie znam nikogo kto odszedł z kościoła z powodu komunistów ale wielu których zniechęcił do tego proboszcz.
Jak może odejść z kościoła ktoś kto do niego w ogóle nie chodzi? Niech staną w prawdę że żadnymi katolikami nie są. I ksiądz ma rację. Albo w lewo albo w prawo. Albo że są wierzący, spowiadają się, chodzą na msze i przyjmują komunie albo niech staną w prawdzie że z kościołem im nie po drodze i niech nie udają jakiś katolików.
Katolik, któremu nie po drodze do kościoła. Jakież to oczywiste. Uczestnictwo we mszy, to chyba jedna z głównych zasad kościoła.
Wielkie mi halo, nie każdy ma siłę po całym tygodniu pracy i obowiązków domowych jeszcze do kościoła chodzić. Ludzie też potrzebują odpocząć, ewentualnie mogą w radiu czy tv mszy wysłuchać. Czy to się nie liczy?
@paulinahrabina Uwielbiam te argumenty o zapracowaniu. Normalnie jakby wszyscy niewolniczo w kamieniołomach pracowali. No taki nawał pracy że nie da rady ręki podnieść a co dopiero na msze iść. I to nie że komuś raz się zdarzyło nie pójść tylko że cały rok. I ani w dzień robczy ani w weekend. No nigdy.
A ksiądz cham, ale powiedział słusznie. Chcą być wierzący to niech się ZAANGAŻUJĄ i chodzą. A jak chcą mieć cały rok wyjebongo to po cholerę się na kolędę zapisywać. Niech się pogodzą z myślą że żadnymi wierzącymi nie są i spokój.
@Ciomak: Właśnie o to chodzi, że cham. Gdyby z nimi porozmawiał jak człowiek, to może by ich namówił na to chodzenie (skoro księdza przyjęli to czują się tymi katolikami), a traktując ich z góry i wrzeszcząc jedyne co osiągnął to niechęć do kościoła. Ludzie się pogubili i należałoby im pomóc przemóc to zagubienie, a nie traktować ich jak gówniarzy.
A co do udzielania ślub- teraz i tak skłonność do ślubu - nawet cywilnego, znacznie spadła, a jeśli dziewczyny sma za granicą to może albo wcale, albo tam sobie wezmą ślub i księżulo nie będzie miał nic do gadania.