Jestem właśnie na wycieczce szkolnej w okolicach Sandomierza. Mój autobus odjechał 15 minut temu. Siedzę z właścicielem hotelu i próbuję się dodzwonić do kogoś z wycieczki...
Tak to jest być przegrywem.
Moja nauczycielka zostawiła w zoo 4 dzieci. Pojechaliśmy w ramach kółka przyrodniczego, zgubiła 4 osoby. Stwierdziła, że już sobie pojechali tramwajem do domu i to olała. Dzieciaki natomiast biegały po zoo i szukały nauczycielki. Do domu tak blisko nie było, połączenie jednym tramwajem ale do miejscowości obok.
Megg16
Jeśli w autokarze zamiast tego znalazły się 4 małpki, to rozumiem, że łatwo można było przeoczyć tę pomyłkę :) ciekawa natomiast jestem kto zorientował się pierwszy - opiekunowie wycieczki czy pracownicy zoo.
Też miałam podobną sytuacje ;) tyle że było to na kolonii w Barcelonie kiedy miałam 15 lat, a innego języka niż polski za dobrze a wręcz wogólw nie znałam. Zostawili mnie pod fontaną kiedy skończył się spektakl, było ciemno, masa ludzi godzina 22. Zadzoniłam do koleżanki która SIEDZIAŁA OBOK MNIE w autokarze i zapytałam gdzie są to odpowidziała że własnie ruszają w stronę hotelu ( jakąś 1h drogi ) i była zszokowana kiedy kazałam jej zatrzymać autokar i powiedzieć wychowawcy że o mnie zapomnieli.
MaryL
Ja pierdziele, jak ja nie lubię takich osób, udających, że nie widzą. "nie moja sprawa, mi nic nie zrobił" i inne podobne teksty, w zależności od kontekstu.
Megg16
MaryL mowa o koleżance która obok niej siedziała. Nie o żadnej przyjaciółce, nie ma info żeby oprócz siedzenia obok siebie się jakoś bardziej kolegowały. W związku z tym, koleżanka mogła pomyśleć że Winry po prostu usiadła gdzieś indziej, z kimś innym. To nie na 15 letnich uczestnikach kolonii spoczywa odpowiedzialność za inne dzieci. Sama też bym nie zwróciła uwagi, pewnie jedynie pomyślałabym że spoko że się przesiadła, mam teraz więcej miejsca dla siebie.
Co można zrobić w takich przypadkach, żeby do końca życia popamiętali, podpowie ktoś?
skorp
Art. 210 KK
Art. 210. § 1. Kto wbrew obowiązkowi troszczenia się o małoletniego poniżej lat 15 albo o osobę nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny osobę tę porzuca, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Najlepiej dać znać komuś z wycieczki (każdy ma telefon dzisiaj), że nauczyciele o kimś zapomnieli. Gdy już wiesz, że wracają po ciebie, schować się (w kiblu czy gdzieś). Panika! Być może wezwanie policji (to wręcz obowiązek), a jak przyjedzie to wyjść z ukrycia (powiedzieć, że się zestresowałeś, źle się poczułeś i siedziałeś w kiblu, słyszałeś telefon, ale zostawiłeś go w plecaku poza kabiną itd.). Przy obecności policji (i fakcie, że cię zostawili) to ta sytuacja nie zostanie zatuszowana i nie rozejdzie się po kościach, a ktoś poniesie odpowiedzialność prawną.
Oj opiekunom wycieczki pięknie się oberwie
Moja nauczycielka zostawiła w zoo 4 dzieci. Pojechaliśmy w ramach kółka przyrodniczego, zgubiła 4 osoby. Stwierdziła, że już sobie pojechali tramwajem do domu i to olała. Dzieciaki natomiast biegały po zoo i szukały nauczycielki. Do domu tak blisko nie było, połączenie jednym tramwajem ale do miejscowości obok.
Jeśli w autokarze zamiast tego znalazły się 4 małpki, to rozumiem, że łatwo można było przeoczyć tę pomyłkę :) ciekawa natomiast jestem kto zorientował się pierwszy - opiekunowie wycieczki czy pracownicy zoo.
Też miałam podobną sytuacje ;) tyle że było to na kolonii w Barcelonie kiedy miałam 15 lat, a innego języka niż polski za dobrze a wręcz wogólw nie znałam. Zostawili mnie pod fontaną kiedy skończył się spektakl, było ciemno, masa ludzi godzina 22. Zadzoniłam do koleżanki która SIEDZIAŁA OBOK MNIE w autokarze i zapytałam gdzie są to odpowidziała że własnie ruszają w stronę hotelu ( jakąś 1h drogi ) i była zszokowana kiedy kazałam jej zatrzymać autokar i powiedzieć wychowawcy że o mnie zapomnieli.
Ja pierdziele, jak ja nie lubię takich osób, udających, że nie widzą. "nie moja sprawa, mi nic nie zrobił" i inne podobne teksty, w zależności od kontekstu.
MaryL mowa o koleżance która obok niej siedziała. Nie o żadnej przyjaciółce, nie ma info żeby oprócz siedzenia obok siebie się jakoś bardziej kolegowały. W związku z tym, koleżanka mogła pomyśleć że Winry po prostu usiadła gdzieś indziej, z kimś innym. To nie na 15 letnich uczestnikach kolonii spoczywa odpowiedzialność za inne dzieci. Sama też bym nie zwróciła uwagi, pewnie jedynie pomyślałabym że spoko że się przesiadła, mam teraz więcej miejsca dla siebie.
Prawie jak Kevin sam w domu - wersja hotel.
Co można zrobić w takich przypadkach, żeby do końca życia popamiętali, podpowie ktoś?
Art. 210 KK
Art. 210. § 1. Kto wbrew obowiązkowi troszczenia się o małoletniego poniżej lat 15 albo o osobę nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny osobę tę porzuca, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Najlepiej dać znać komuś z wycieczki (każdy ma telefon dzisiaj), że nauczyciele o kimś zapomnieli. Gdy już wiesz, że wracają po ciebie, schować się (w kiblu czy gdzieś). Panika! Być może wezwanie policji (to wręcz obowiązek), a jak przyjedzie to wyjść z ukrycia (powiedzieć, że się zestresowałeś, źle się poczułeś i siedziałeś w kiblu, słyszałeś telefon, ale zostawiłeś go w plecaku poza kabiną itd.). Przy obecności policji (i fakcie, że cię zostawili) to ta sytuacja nie zostanie zatuszowana i nie rozejdzie się po kościach, a ktoś poniesie odpowiedzialność prawną.
Nas zawsze liczą 15 razy ;D
nas też, właśnie dlatego dziwię się, jakim cudem autorowi odjechał autobus
Czasem pytają tylko czy wszyscy są, czy każdy ma kolegę koleżankę z którą siedział przynajmniej u mnie tak było ;)
u nas nawet na wycieczkach pracowniczych zawsze jest liczenie pogłowia bo czasem nawet dorosły może się zgubić.
A ja właśnie siedzę w szpitalu w Sandomierzu i od 2 godzin już tak siedzę i chyba jeszcze z godzine posiedze az mnie przyjmą 😂
Przegrywem jest raczej nauczyciel, którego przerosło policzenie dzieci w autobusie :)
Brawo dla opiekunów!
Pozdrawiam z Sandomierza :D