#boi1y

Kiedy byłam w liceum, lekcje matematyki odbywały się w sali, przez którą przechodziło się do następnej, „multimedialnej”, do nauki języków obcych, w której w tym czasie nie było zajęć.

Pewnego dnia mieliśmy opracowywać na lekcji zadania z ostatniego sprawdzianu. Tak się akurat zdarzyło, że moja przyjaciółka nie pisała go z powodu choroby, więc została wysłana do tej dalszej sali celem napisania go. Jako że orłem matematyki to ona nie była i mogło jej nawet grozić niezaliczenie przedmiotu, martwiłam się o to, jak jej pójdzie.
Gdy zadzwonił dzwonek, jeden z uczniów od razu wystrzelił, by otworzyć drzwi i korzystać z przerwy i w tym momencie do sali wtoczyła się fala uczniów z klasy wyższej, bo mieli oni mieć po nas zajęcia. Korzystając z zamieszania, prześlizgnęłam się do drugiej sali, by jakoś wesprzeć koleżankę. Okazało się, że otrzymała ten sam sprawdzian co my, ale niestety niewiele przez drzwi usłyszała i jej test świecił pustkami. Niewiele myśląc wyjęłam zeszyt i zaczęłam jej dyktować rozwiązania, gdy nagle usłyszałam, jak nauczycielka przegania tych, którzy wepchnęli się do sali. Szybko wyciągnęłam dwa wnioski: 1) zaraz tu wejdzie i 2) będę w czarnej dupie. Natychmiast wepchnęłam zeszyt z powrotem do plecaka i niczym gazela jednym susem wskoczyłam za (z racji, że innej możliwości nie widziałam) wieszak z mapą Wielkiej Brytanii (całej może mnie widać nie było, ale buty wystawały bankowo) na pół sekundy przed wejściem matematyczki do sali. W tym momencie to nawet oddychać się bałam.
Przyjaciółka równie spanikowana jak ja, ale zmotywowana, by ciągnąć tę sytuację dalej, rozmawia z nauczycielką, że ta matematyka to nigdy jej mocną stroną nie była i że ledwo po chorobie jest, więc chciałaby już iść na przerwę... i wyszły, zostawiając mnie samą skitraną za starą mapą Wielkiej Brytanii.

Znajoma po chwili po mnie wróciła (na szczęście zagadana prowadząca nie zamknęła klasy na klucz) i razem uciekłyśmy czym prędzej.

Emocji było co niemiara, ryzyko potężnej afery również, ale finalnie kumpela dostała swoje 3+, a ja jej dożywotnią wdzięczność.
Livarot Odpowiedz

Widocznie nauczycielka była jeszcze mało doswiadczona. U nas za jedną z klas był pokoik chyba pierwotnie przeznaczony na skład pomocy naukowych. Nie dało się go zamknąć na klucz. Przed lekcją w tej klasie nauczyciele zawsze sprawdzali ten pokój nawet jak nie bylo klasówki. Widocznie któryś wcześniejszy rocznik zrobił im jakiś kawał. Byłby dobry na anonimowe ale nie udało mi się poznać tej historii.

Dodaj anonimowe wyznanie