#bXoER
Na czym polega problem? Poznałam niedawno parę rodzin, przyjechali do Polski bardzo dawno, więc to nie z Syrii, ale też muzułmanie, i jestem kompletnie załamana zachowaniem ich kobiet. Ja mimo swojej wiary nigdy nie pozwoliłabym żadnemu mężczyźnie tak mnie traktować, jak one pozwalają. Szczególnie jedna, dałam jej kiedyś swój numer i się zaczęło. Codziennie potrafi do mnie dzwonić tylko żeby się skarżyć na męża, że wszystkie pieniądze są u niego, że schował jej dokumenty, że krzyczy, że to, tamto. A kiedy proponuję jej rozwiązania, które mogą jej realnie pomóc (mam znajomości w kilku ośrodkach dla samotnych mam, raz nawet już załatwiłam jej pokój i prawnika, żeby mogła uciec, zabrać swoje rzeczy itp.), to znajduje wymówki. Ta znajomość trwa już kilka lat i nadal to samo, ona tam siedzi, dzieci coraz więcej, on ma wszystko gdzieś. Mam wrażenie, że ona lubi być tą ofiarą, której wszyscy współczują i pomagają. Najpierw myślałam, że ona się go boi, ale teraz na 100% wiem, że nie.
Mam sporo znajomych Polek, Tatarek i innych swojej religii, ale wszystkie potrafią postawić faceta na miejsce, znają swoje prawa (których btw. mamy sporo) i obowiązki męża wobec siebie. Wcześniej myślałam, że to przez mężczyzn takie są, ale teraz nie wiem, skoro tak większość siedzi, to chyba im takie traktowanie pasuje. Oczywiście nie chcę powiedzieć, że ten facet jest porządnym człowiekiem, bo nie jest, ale wiem od męża, że ma taki charakter, że gdyby ta kobieta chciała coś zrobić, to już od dawna żyłaby normalnie albo by odeszła, on by nie chciał biegać po sądach i nie robiłby żadnych problemów.
Od jakiegoś czasu mam nowy numer, ale wiem, że ona czasem nadal próbuje się ze mną skontaktować. Ja mam dość.
Przede wszystkim dobrze ci się wydaje: takie kobiety jak twoja znajoma uwielbiają odgrywać rolę ofiary, kochają taplać się w swojej niedoli. Nie tylko muzułmanki - poczytaj sobie tutaj wyznania niektórych pań...
Ale z drugiej strony - to sama nie potrafisz postawić sprawy jasno i jej powiedzieć, że ma się z tobą nie kontaktować i nie zawracać głowy, bo nie masz ochoty być klaunem w jej cyrku?
"Mam sporo znajomych Polek, Tatarek i innych swojej religii, ale wszystkie potrafią postawić faceta na miejsce, znają swoje prawa (których btw. mamy sporo) i obowiązki męża wobec siebie"
O ile mi wiadomo, to Tatarzy, nie tylko polscy, mimo wyznawania islamu mają o wiele zdrowsze podejście do praw kobiet i stosunków rodzinnych.
Z tego co ja wiem, to co do zasady tylko muzułmańska biedota z trzeciego świata traktuje islam jako usprawiedliwienie dla wszelkiego rodzaju patologii (nie napiszę "zezwierzęcenia" bo nie chcę obrażać zwierząt).
W rozwiniętych krajach islamskich kobiety mają swoje bardzo szerokie prawa i są one skutecznie chronione.
Właśnie dlatego bogate kraje muzułmańskie nie wpuszczają do siebie "uchodźców", wręcz przeciwnie - sami traktują ich jak "ludzkie śmieci".
Pewnie są wyjątki w jedną i drugą stronę, ale ogólnie tak to widzę (subiektywnie).
Radzisz koleżance żeby postawiła granice mężowi a sama jej tych granic nie stawiasz.
"Mój mąż też jest mojej wiary" - nie dziw się ich zdziwieniu ponieważ oni wiedzą co mówią tj. opierają się na islamskich źródłach
Tafsir ibn Kathir do wersu 2:221 który mówi m.in. "I nie żeńcie się z kobietami, które czczą bożków", rozwija temat w oparciu o Hadisy:
"Abu Ja`far bin Jarir (At-Tabari) said, after mentioning that there is Ijma` that marrying women from the People of the Scripture is allowed, "`Umar disliked this practice so that the Muslims do not refrain from marrying Muslim women, or for similar reasons." An authentic chain of narrators stated that Shaqiq said: Once Hudhayfah married a Jewish woman and `Umar wrote to him, "Divorce her." He wrote back, "Do you claim that she is not allowed for me so that I divorce her" He said, "No. But, I fear that you might marry the whores from among them." Ibn Jarir related that Zayd bin Wahb said that `Umar bin Khattab said, "The Muslim man marries the Christian woman, but the Christian man does not marry the Muslim woman." This Hadith has a stronger, authentic chain of narrators than the previous Hadith.
i dalej piszesz "sama go sobie znalazłam" - za Sunan Ibn Majah 1879 (Sahih): "Any woman whose marriage is not arranged by her guardian, her marriage is invalid, her marriage is invalid, her marriage is invalid" (powtórzone po trzykroć)
"Ja mimo swojej wiary nigdy nie pozwoliłabym żadnemu mężczyźnie tak mnie traktować, jak one pozwalają" - przeczytaj sobie Sahih al-Bukhari 5825 ("Her skin is greener than her clothes")
Ale co się dziwisz. W islamie jest jasno powiedziane, że kobieta jest własnością męża - tak jak jakiś przedmiot - i jak przedmiot należy ją traktować. Łącznie z biciem przy najmniejszym nieposłuszeństwie. Więcej - zachowanie jakie jest u ciebie prezentowane, jest przez twoją własną religię tak potępiane, że zabiliby ciebie i twoją rodzinę bez mrugnięcia okiem. Islamiści w znacznej większości są na mentalnym poziomie, porównywalnym do chrześcijan, mniej więcej w okresie wojen krzyżowych. A że dla facetów jest wybitnie wygodne, gdy kobieta jest jego niewolnicą, to nic dziwnego, że nie dopuszczą do tego, by szariat przestał istnieć.
A jak Twoja wiara traktuje odejście od męża i rozwody? Nie pytam złośliwe, naprawdę ciakawi mnie to.
Normalnie, zwyczajne kamienowanie. Podobnie jak apostazja, tylko tam ucinają głowę. Choć jak ktoś przyjdzie na chrześcijaństwo to potrafią go miłosiernie ukrzyżować.
Mnie ciekawi jedno - jak można uważać (w XXI wieku zwłaszcza) że pedofil, morderca, kłamca i prowodyr wojen był świętym prorokiem? Jak można go uważać za najdoskonalszego człowieka i wzór do naśladowania w absolutnie każdej dziedzinie życia?
To się dowiedziałam xD
Bo to stare wyznanie pewnie, tylko odgrzane. Jeśli nawet prawdziwe i napisane przez autentyczną osobę to pewnie jej już nie ma tu i Ci nie odpowie. To co opisałem dzieje się tam, gdzie dominuje radykalny islam. Nie znaczy że każdy muzol to terrorysta. Ale każdy muzol może się zradykalizować i zabijać z okrzykiem jego boga na ustach. Natomiast chrześcijanin jeśli się zradykalizuje i będzie zabijał w imieniu boga, to po przejściu na islam. Tak więc to islam jest czynnikiem ryzyka, a to czy jest radykalny czy nie to kwestia przypadku albo czasu. Oni to niby różnicują (muzole) na muzułmanów i islamistów. Trudne czasy sprzyjają radykalizacji. Rozwiązanie jest proste - tam gdzie nie ma islamu, tam nie ma islamistów. A ludzi którzy mówią jak ja, nazywa się nazistami, faszystami i islamofobami. Tak, jestem islamofobem - boję się, że ta religia wojny zawładnie światem. Homofobem nie jestem, bo nie boję się że homosie nim zawładną bo nie są tak niebezpieczni, wręcz przeciwnie.
@Dragomir Nie rozpędzaj się ;)
Izabela de Valois (6 lat) – w 1396 roku poślubiła (została wydana za) króla Anglii.
Agnieszka Francuska (9 lat) – córka króla Francji Ludwika VII. W 1180 roku została wydana za 10-letniego cesarza bizantyjskiego, Aleksego II Komnena. Po jego zamordowaniu, jako zaledwie 12-latka, została zmuszona do ponownych zaślubin.
Małgorzata z Akwitanii / Angielska (9 lat) – córka Henryka II, która w 1170 roku poślubiła 15-letniego Alfonsa VIII Szlachetnego, króla Kastylii.
Izabela z Hainaut (10 lat) – w 1180 roku została żoną 14-letniego króla Francji, Filipa II Augusta.
Jadwiga Andegaweńska, która w wieku 4 lat została poślubiona (w formie zaręczyn/zaślubin dzieci) Wilhelmowi Habsburgowi, a w wieku 12 lub 13 lat poślubiła Władysława Jagiełłę.
Zaślubiny nie zawsze oznaczają kopulację, więc w tych osądach byłbym ostrożny ;)
Takie to były czasy...
To prawda, BYŁY. U muzoli nadal są, i to jest różnica. To po pierwsze. To były zresztą małżeństwa polityczne, a wielki turban puknąć swoją Aiszę jak ta miała 9 lat (łaskawie poczekał 3 lata od ślubu). Zważywszy, że dziś dzieci szybciej dojrzewają fizycznie niż kiedyś (a i tak 9-latka to przecież dziecko, które bawi się lalkami i różowymi jednorożcami czy kucykami) to trzeba mieć coś nie tak z garem żeby utrzymać erekcję na jej widok. Ale jak oni nawet za kozy sie biorą, to czego oczekiwać.