#b2KP4
Każda rozmowa na temat jej bycia „wege” wygląda mniej więcej tak:
– Dlaczego nie jesz mięsa?
– Bo nie mogę znieść tego, w jaki sposób zwierzęta są traktowane przez ludzi!
– A czemu nie pijesz mleka?
– A ty byś się cieszył, gdyby ktoś w dzieciństwie zabierał ci jedzenie?!
Wiecie, co jest najbardziej komiczne? Dziewczyna kocha futra i skórzane torebki :)
Wege nie jest wcale zdrowsze od dobrze ułożonej diety zawierającej mięso, w wielu przypadkach wręcz niewiarygodnie trudno uzupełnić niedobory wynikające z niejedzenia mięsa, ryb i produktów nabiałowych pełnotłustych. Zwłaszcza jeśli jest to dieta wegańska, co uważam już za szczególne zboczenie umysłowe.
Ba! Ciekawostka: można przeżyć o stricte mięsnej diecie tak długo jak jesz wątróbkę (witamina a)
Z samymi roślinkami jest duzo gorzej. Albo suple, albo ekologiczne wycinanie lasów deszczowych bo trzeba uzupełniać dietę produktami rosnącymi w tropikalnym klimacie
Scept, tak. Lasy deszczowe sa wycinane by wegetarianie mieli jedzenie, dokladnie tak jest.
Nie tylko weganie;) ale weganie "z lokalnej" diety by nie wyzyli
Kto w dzisiejszych czasach chodzi w futrach?
Czyli po prostu jest hipokrytką.
Niech jeszcze kupi sobie psa.
A jest coś dziwnego w tym jak wegetarianin/weganin ma psa, że o tym piszesz? Jeśli wegetarianin/weganin jest normalny i karmi psa mięsem/karmą mięsną (podobnie w przypadku kota), to nie ma żadnego problemu. Co innego jak to nawiedzony osobnik i karmi psa wege karmą. To jest znęcanie się nad zwierzętami. Takie karmy powinny być zakazane. Jak ktoś nie jest w stanie dąć mięsa mięsożernemu zwierzęciu (no pies jest wszystkożerny, ale przede wszystkim mięsożerny) to niech kupi sobie królika albo innego roślinożercę.
Argument o "zabieraniu jedzenia" sugeruje, że może mieć coś z garem nie halo. Nie musi to iść w stronę weganizmu u psiecka, ale w którymś miejscu tam nie wszystko prawidłowo styka.
@diddl
Bo np argument wegan przeciwko wykorzystywaniu biednych pszczółek w celu pozyskania miodu(którym przeciez nie dzieje się krzywda a wręcz ktoś o nie dba) można rozciągnąć na hodowlę psów(nie wspominając o upośledzonych "rasach') dla samolubnej potrzeby bliskości czlowieka
SceptCyn, w sumie racja, chociaż o hodowle psów (legalne oczywiście, z ZKwP/FCI) srają się także ludzie jedzący mięso, tylko że to na zasadzie ,,rozmnażają dla kasy, a tyle psów w schroniskach czeka", a nie dla ,,samolubnej potrzeby bliskości człowieka" (w końcu to można mieć i z psem ze schroniska), bo nie rozumieją, że to nie wina legalnych hodowli, że są psy w schroniskach i że ceny szczeniąt są jakie są, bo utrzymanie takiej hodowli kosztuje.
Nie mam nic do psów i ich posiadania:)
Powyżej tylko przykład wewnętrznych sprzeczności argumentów wegan. Miód be bo wykorzystujemy pszczółki, ale wrzucmy naszego buldożka na dietę wegańską w imię własnych przekonań
@didl - nie sraj się tak, nie rozumiesz, o co chodzi.
Hodowanie "rasowych" psów - to dopiero jest znęcanie się nad zwierzętami. To powinno być karalne. Hodowanie potworków genetycznych.
Krzyżowanie w celu osiągnięcia wyglądu, jaki zalągł się w durnym łbie leniwego hodowcy (leniwego, bo sprzedaż zwierzat jest łatwiejsza, niż pójście do uczciwej pracy). Masa psów, które przez hodowców są skazane na choroby. Hodowla psów z syndromem brachycefalicznym! (zespół wad anatomicznych typowych dla psów o nienaturalnie skróconych pyskach i kufach, z kompletem schorzeń będących następstwem). Rasy, dla których charakterystyczne (!) są problemy ze stawami, dysplazją bioder, choroby serca, zaćma... Kalekie koty, z nienaturalnie krótkimi łapami...
Z góry wiadomo, że określona kombinacja sprowadzi na świat zwierzę obarczone problemami. Co robi hodowca? Wycofuje osobniki z wadami z rozmnażania? Nie, produkuje ich więcej...
Czy to normalne, rozmnażać świadomie psy, o których z góry wiadomo, że będą miały problemy zdrowotne?
Ach, no tak, to nie hodowcy będą chorować, więc nie szkodzi, byle kasa się zgadzała. Co takimi zwyrolami kieruje? Miłość do zwierząt? Czy żądza łatwego pieniądza?
No niestety nawet legalne hodowlę takich np buldożkow są mocno wątpliwe etycznie
@dajciespokojserio
Bardzo spłycone podejście do tematu.
Hodowla to nie jest prosty temat, wymaga dużo wiedzy i zaangazowania.
Za to utrzymanie czystości krwi różnych zdegenerowanych ras to już patologia. Ale bez popytu nie ma podaży.
I oryginalnie nie chodziło o czystość krwi, tylko o zoptymalizowanie wydajności "psiego robotnika". Nikt nie potrzebował chorych i kalekich potworków.
Taki bulldog oryginalnie był mała maszyna do zabijania - jak sama nazwa wskazuje - byków. Nie po to, żeby się zasapac i spierdziec w drodze na kanapę
dajciespokojserio, SceptCyn ma rację, że masz spłycone podejście do tematu. Tworzenie ras to jest coś więcej niż zmieszanie dwóch ras. Dlatego te wszystkie ,,rasy" typu cockapoo, maltipoo czy labradoodle to są zwykłe mieszańce. , kundle po prostu. Prawdziwe rasy powstają w wyniku selekcji, która odbywa się latami. Złe dobranie genów może być bardzo niebezpieczne nawet, co pokazał przykład przodka doga argentyńskiego, bojowego psa z Kordoby. Hodowcy chcieli uzyskać psa myśliwskiego, jednak krzyżując psy, nie zwracali uwagi na genetykę i temperament przyszłej rasy. Okazało się, że stworzyli psa niestabilnego psychicznie i genetycznie. Były agresywne, walczyły między sobą i samce często zabijały samice podczas krycia. Ta rasa nawet bez faktu, że używano ich w walkach psów, nie miała szans przetrwać, skoro nawet podczas krycia samce były agresywne wobec suk. To przykład nieodpowiedzialnej hodowli. Z dogiem argentyńskim już takich problemów nie ma, choć w Polsce jest w wykazie psów uznawanych za agresywne. Co do ras brachycefalicznych to ja sama uważam, że hodowle powinny przywrócić mopsom czy buldogom ich dawny wygląd, bo one nie zawsze miały spłaszczone pyski. Tylko że co da jak hodowle zaczną rozmnażać tylko psy z jak najdłuższymi pyskami, skoro ludzie chcący ,,słodkiego mopsika ze spłaszczonym pyszczkiem" będą kupować takie w pseudo, gdzie faktycznie chodzi wyłącznie o zysk, często rozmnażane są spokrewnione psy i w których nie dba się o zdrowie psów? W hodowlach FCI/ZKwP (o ile to nie jest jakaś zła hodowla, bo oczywiście tam też są hodowle, które nie różnią się niczym od pseudo) nie ma kazirodztwa i myślę że dobra hodowla rasy brachycefalicznej dopiera tylko takie suki i psy, z których wyjdą szczeniaki, które nie będą potrzebować operacji, żeby móc oddychać, które będą oczywiście miały skrócony pysk, ale nie na tyle żeby potrzebował operacji, bo inaczej się udusi. Jak zauważył SceptCyn, bez popytu nie ma podaży. Jeśli hodowle FCI przestałyby robić podaż na rasy
brachycefaliczne czy inne mające dużo problemów zdrowotnych, to popyt przejdzie do pseudo, które w dodatku najczęściej sprzedaje szczeniaki taniej niż hodowle w FCI. Co przyciąga ludzi, którzy chcą się pochwalić ,,rasowym" psem, ale nie chcą wydawać kasy. A potem płacz, że pies chory i muszą wydać więcej kasy na leczenie niż na szczeniaka z legalnej hodowli. Zaznaczę że wysokie ceny w hodowlach FCI to nie jest widzimisie hodowcy ani chęć zarobienia. Hodowcy nie zarabiają milionów na hodowli jak niektórzy myślą. Ceny za szczeniaki są jakie są, bo weterynarz kosztuje, badania (nawet mając jednego psa to mogą być naprawdę duże koszty, a co dopiero kilka czy kilkanaście psów, a im większy pies tym większe koszty ewentualnego leczenia czy leków), wystawy, pielęgnacji (szczególnie ras długowłosych), wyprawki dla szczeniaków. No więc wątpię żeby hodowcy zostawało coś z tej zapłaty za szczeniaka (czy kociaka w przypadku hodowli kotów), że jest w stanie utrzymać siebie, swoją rodzinę, jeśli ją ma, i hodowlę bez dodatkowej pracy. Może jak ma pracującego małżonka, ale wiadomo że w dzisiejszych czasach ciężko utrzymać rodzinę z jednej pensji. I pamiętajmy że z hodowli pochodzą także rasy użytkowane jako psy przewodnicy osób niewidomych, asystenci niepełnosprawnych, psy ratownicy, policyjne czy psy do dogoterapii. Losowy pies ze schroniska, nawet w typie rasy, która jest użytkowana do tego, nie mógłby zostać takim psem. Bo po prostu z takim nigdy nie można mieć pewności co do charakteru takiego. A w hodowli FCI, np. labradorów, wybiera się z miotu szczeniaki, które wykazują najlepsze predyspozycje i zabiera się je na szkolenie. Nie wiem czy nie jest też tak, że hodowla takich szczeniaków musi spełnić dodatkowe wymagania, a nie że z każdej hodowli np. labradorów mogą wziąć szczeniaki na szkolenie na przewodnika czy inne.
Chciałabym byc wege, ale kocham mieso i nie lubię az tak wielu warzyw, ale bedac wege jest o wiele latwiej utrzymać ladna sylwetke, zdrowa skore itd.
Co w tym śmiesznego, też uwielbiam luksusowe rzeczy. Kiedyś byłam weganką, ale nie wytrzymałam - za bardzo smakuje mi mięso
To że tak kocha zwierzęta że ubiera się w ich skóry
@3210 a wiesz, że istnieją sztuczne futra? Nawet ostatnio klient z of mi takie kupił
Istnieją plastikowe ubrania imitujące futra. Ot, jak sprzedać plastik jako ekologiczny
@SceptCyn w każdym razie odpowiednie dla wegan
Nieodpowiednie dla nikogo. Jak to było? "Wystarczy poszukać badań". Ale to by rozbiło na drobny mak tożsamość trolla.
Nie mówiąc już o mikroplastiku w środowisku.
@SceptCyn no ale ja się nie będę ograniczać, lubię nosić futra. Oczywiście trzeba walczyć z ociepleniem klimatu, ale właśnie po to są strefy czystego transportu, system kaucyjny itp. Mój ślad węglowy jest i tak dużo niższy od przeciętnego janusza jeżdżącego pasatem w gazie i wyrzucającego śmieci do lasu
@Wyzwolona
Żeby było śmiesznie niespecjalnie mam coś przeciwko futrom.
A jak chcesz nosić tanie plastiki od kolesia, który się do Ciebie brandzluje: pozostaje mi tylko pozazdrościć klasy
@SceptCyn jakie tanie, kosztowało 5000 pln. Wysyłał mi screena przelewu, nie pozwoliłabym żadnemu incelowi na tanie prezenty