#aeyi7
Pewnego dnia do mojej pracy podjechała policja. Zapytali o mnie. Założyli mi kajdanki na ręce i wyszliśmy. Na komendzie dowiedziałem się, co się stało – zostałem oskarżony o gwałt na chrześnicy. Dostałem zarzut, nie przyznałem się. Trafiłem na dołek. Prokurator stawiał mi zarzuty. Nie przyznałem się do niczego. Prawnik, który mnie bronił, mówił, że sprawa jest poważna. Chrześnica zeznała, że ją dotykałem, że próbowałem coś robić itd. Sprawa sądowa. Czułem się jak najgorszy zwyrodnialec, a nic nie zrobiłem. Rodzina mnie znienawidziła. Straciłem pracę. Jedyną osobą, która mi wierzyła, była moja żona.
Po opinii psychologa oraz całego sztabu osób wyszło, że chrześnica kłamała. Chciała mnie „ukarać” za brak konsoli. Zostałem uniewinniony. Wyszedłem na wolność. Rodzina mnie przepraszała, chrześnica udawała, że nic się nie stało. Nie chcę ich znać.
Od momentu zatrzymania do wyjścia minęły dwa lata. Dwa lata życia, które mi zabrano. W więzieniu byłem bity, katowany, próbowano mnie gwałcić. Straciłem dwa lata życia przez cholerne kłamstwo. Moja chrześnica nie ma żadnych konsekwencji z powodu tego, co zrobiła. Gdzie tu sprawiedliwość?
Chyba autor trochę się zagalopował. Oskarżyć fałszywie każdy może , zatrzymać też mogą jak się chcą wykazać ale po 48 godzinach by cię musieli zwolnić z braku dowodów. A może autor obejrzał film pt. Sprawa Tomasza Komendy i się zainspirował.
A nie należy Ci się jakaś rekompensata z ich strony za pomówienia i krzywdy moralne?
I jeszcze do tego ze strony policji i sądownictwa.
Bez zadnych dowodow cie wsadzili? Prawdziwi gwalciciele chodza na wolnosci, bo nie bylo dowodow. Wymyslaj te historyjki lepiej lub wcale.
On był w areszcie śledczym a nie więzieniu. Na rozprawie sądowej nie wydano wyroku pozbawienia go wolności. Czytałem kiedyś w gazecie historię kogoś kogo oskarżono o gwałt kto czekał w areszcie na uniewinnienie na rozprawie bardzo długo bo śledztwo się bardzo przedłużało więc wiem że taka historia jest teoretycznie możliwa. Ale mam jednak wątpliwości czy w przypadku autora wyznania były wystarczające przesłanki by go trzymać w areszcie śledczym a co do gwałcicieli chodzących po wolności z braku dowodów to równie dobrze ktoś z nich mógł przesiedzieć w areszcie 2 lata po których umorzono śledztwo z braku dowodów i dlatego wyszedł na wolność a do opinii publicznej oczywiście przedostała się głównie informacja że nie został skazany stąd potem wrażenie że coś takiego jak w wyznaniu się nie zdarza bo przecież prawdziwi gwałciciele chodzą po wolności z braku dowodów a przecież i w historii autora takiego wyznania i tego hipotetycznego gwałciciela ci ludzie chodzą po wolności bo nie zostali skazani a wcześniej nie byli wolni bo zastosowano wobec nich coś co się nazywa środkiem zapobiegawczym w postaci tymczasowego aresztowania. A historia słaba bo nie jest w niej wszystko wyjaśnione dokładnie a nie każdy zna mechanizmy wg jakich tego typu sprawy się odbywają.
W Polsce ludzie potrafią latami siedzieć w areszcie. Międzynarodowe organy już niejeden raz wskazywały, że to łamanie praw człowieka. A ludzie jak siedzieli tak siedzą.
@zdystansowany
"Najdłuższym udokumentowanym aresztem tymczasowym było 12 lat i 3 miesiące – mężczyzna uniewinniony w 2012 r. od zarzutu zabójstwa przesiedział ten okres bez wyroku."
@Masai gowno sie znasz to sie nie wypowiadaj
Serio mogą tak zrobić bez dowodów?
Na 24 albo 48 godzin może i mogą, na dłużej? Wątpię. Choć w sumie nie ma napisane że siedział, tylko że stracił dwa lata życia, przez pomówienia to nawet możliwe. Twojego znajomego zgarnia policja i oskarża o bycie pedofilem, wszystko na to wskazuje, a on twierdzi że jest niewinny. Komu wierzysz?
Jest napisane, że siedział. „Od momentu zatrzymania do wyjścia minęły dwa lata. W więzieniu byłem bity, katowany, próbowano mnie gwałcić.” Autor poleciał trochę ;P dobrze, że tunelu nie wykopał
MaryL2 masz rację, nie doczytałam. Też średnio w to wierzę.
Powództwo cywilne i masz wygraną jak w banku -ukarać szmatę.
Absolutnie nigdzie.
A ty widzę łykasz wszystko jak pelikan ;P
To są skutki przykładania wagi do praworządności a nie prawdomówności przez kaczki z POPIS-u. Pierwszy człon nieaktualny ponieważ Kaczor Donald zmienił PO(RP) na KO.
Nie ma, gdyż prawo nie szuka prawdy moralnej, tylko minimalizuje ryzyko dla państwa. W sprawach o przestępstwa seksualne wobec dzieci system działa automatycznie. Najpierw zatrzymać i izolować, a dopiero potem sprawdzać.
Słowo dziecka ma dużą wagę, bo system boi się, że zignorowanie zgłoszenia może skończyć się tragedią. Dlatego lepiej zamknąć niewinnego niż nie zamknąć winnego. Tak wygląda ten brutalny rachunek. Tymczasowy areszt w teorii nie jest karą i często stosuje się go na wszelki wypadek. To, co spotkało autora to systemowy koszt. Nie był w areszcie dlatego, że adwokat był słaby.
Był tam, bo w takich sprawach wolna stopa jest wyjątkiem, nie zasadą.
Kim był adwokat że nie potrafił wywalczyć byś odpowiadał z tzw. wolnej stopy? Jeśli historia jest prawdziwa ja chcę znać jego nazwisko. Inna sprawa że mogłem coś źle zrozumieć bo jest chaotycznie i niedokładnie opisane.
Adwokat z urzędu to często dupa wołowa na poziomie intelektualnym rozwielitki. Dlatego ta część jest nawet potencjalnie wiarygodna.
Gorzej z opisem sytuacji. Dotyczy ona próby gwałtu a nie gwałtu jako takiego. Wiarygodność tej części już mocno kuleje.
Adwokat musiałby istnieć.