Poszliśmy z okazji rocznicy związku z chłopakiem do dobrej restauracji, gdzie, jak twierdził, zarezerwował stolik. Na miejscu okazało się, że ktoś zawieruszył rezerwację i wszystkie były zajęte. Kelner tłumaczył, że dopiero co zaczął zmianę, więc nie on zawinił, ale to nie przeszkadzało mojemu chłopakowi zrugać go od najgorszych, od debili, którzy żadnej szkoły nie umieli skończyć i teraz muszą latać z talerzami żarcia, a nawet tego nie potrafią dobrze robić (to jedno z łagodniejszych określeń)… Próbowałam mu przerwać i go uspokoić, ale nie zwracał na mnie uwagi. W pewnym momencie wrzasnął na mnie, że mam gościa nie bronić, bo on miał zamiar się oświadczyć, a przez tego je***ego ch**a nie ma jak.
No cóż… Oznajmiłam mu, że stolik nie będzie już do niczego potrzebny i wyszłam. Nie ma szans, żebym wyszła za człowieka, który nie szanuje innych ludzi i uważa się za kogoś lepszego od kelnera. Co niby jest urągającego w tej pracy? Chyba nawet wolę nie wiedzieć.
Dodaj anonimowe wyznanie
Popieram autorkę wyznania. To sytuacje stresowe często pokazują jaki jest człowiek. Zachowanie chłopaka jak dla mnie wręcz skandaliczne.
Przypuszczam że wcześniej już były symptomy bucowatości u faceta ale dopiero w tamtym momencie pokazały się w pełnej krasie.
i bardzo dobrze, jak sie tak potrafi wydzierac na obcych ludzi, to ma ogolne problemy z agresja i jakis kompleks skoro robi to wobec kogos, kto nie moze nie bronic
i uwierz bardzo szybko bylabys nastepna
dobrze, ze wyszlo teraz a nie po slubie
tylko straconego czasu zal
Skoro chciał sie oświadczyć to zakładam, że już trochę czasu byliście razem. I nigdy wcześniej nie zachowywał się jak buc? Dobrze że zakończyłaś związek. Nie uważam jak co niektórzy tutaj że zbyt pochopnie. Taka sytuacja pokazuje kim był naprawdę. Żaden stres nie usprawiedliwia chamstwa i mieszania z błotem innego człowieka, który nawet nie był winny tej sytuacji. Taki typ po kilku latach małżeństwa wyżywał by się na żonie, dzieciach.
Wow! Szanuję Twoją postawę!
Szanujesz impulsywność?
Szanuję szacunek do ludzi.
Nie chcę usprawiedliwiać chłopaka bo mnie tam nie było, ale myślę że trochę przesadziłaś. Zorganizował coś, starał się a tu nie wyszło i miał prawo się zdenerwować, choć przesadził i masz prawo być o to zła ale od razu kończyć związek, no nie wiem.
@malyObrusik popieram
Polać ci. Chyba że chłopak zachowywał się w ten sposób częściej, a to wydarzenie przelalo czarę
Zgodzę się. Jak została zarezerwowana cała sala mimo rezerwacji na pojedyncze stoliki to z premedytacją, ze względu na lepszy zarobek i napiwki. Obsłudze czy menadżerowi należało się upomnienie i wystawienie odpowiedniej opinii w sieci. Ale faktycznie awantura i obrażanie nie świadczą najlepiej o opanowaniu i wychowaniu chłopaka autorki. Z drugiej strony, jak mówisz, autorka też fajna, że pisze od razu "gdzie jak twierdzi zarezerwował stolik", tak jakby nie dopuszczała faktu złego zachowania obsługi i od razu obarczała swojego partnera całą winą za zaistniałą sytuację. Moim zdaniem, siebie warci.
Czy jak coś nie idzie po waszej myśli to wyżywacie się na przypadkowych osobach? Ja popieram autorkę. Nie znoszę ludzi, którzy poniżają innych i to jeszcze bez żadnego powodu, bo przecież to nie była wina tego kelnera. Gdyby autor zachował się normalnie to może nawet dostaliby ten stolik tylko trochę później, może jeszcze jakąś rekompensatę i wieczór byłby uratowany
Nie przesadziła. Skoro traktuje tak obcych ludzi nie masz pewności czy kiedyś nie potraktuje tak samo Ciebie.
Kelnerzy to tylko ludzie, mają prawo się pomylić. Może jakby autor zachował się normalnie to by dostali rezerwację na inny dzień i np zniżkę za to zamieszanie. Ja nie wyobrażam sobie, żeby krzyczeć na obsługę i ich wyzywać. Pamiętam jak kiedyś koleś zrobił awanturę w McDonald, bo dostał zimne frytki. Takiego buraka się nie zapomina i też bym się więcej nie spotykała z tym facetem. Oświadczyny to nie ślub i można je przełożyć
Raz wydarł ryja to i będzie wydzierał. Do kitu z takim typem. Kończyć!
ok jasne rozumiem zdenerwowanie i zawod, ale nic mu nie daje prawa do wyzywania obcych ludzi, to ejst ponizej jakiegokolwiek poziomu
mogl pogadac z managerem, cokolwiek
albo pojsc do innej knajpy
zrobic te oswiadczyny pozniej
a nie naskakiwac na niewinnego czlowieka
Można się zdenerwować, ale wybuchanie i poniżanie człowieka w tak paskudny sposób nie jest normalne. Gdyby tylko podniósł głos, ok, zdenerwował się, ale potraktował człowieka jak śmiecia, wyśmiał jego pracę i Autorka sama wspomina, że to była jedna z łagodniejszych uwag.
Jest to jedna z rzeczy, na które bardzo zwracam uwagę i dla mnie również facet byłby skończony. Można zwrócić komuś uwagę w sposób kulturalny, a nie wyzywać i obrażać niewinnego człowieka.
Bardzo dobrze zrobiłaś, jak ktoś bez powodu potrafi krzyczeć na obcą osobę, to będzie potrafił też na bliską...
Na 2 lata bycia z chłopakiem (juz ex) zaproponowałam, że może spędzilibyśmy wieczór razem może romantycznie tak we dwoje. Zgodził się i nim wrócił z pracy to przygotowalam kolacje, założyłam seksowną sukienkę. Po czym on wszedł do mieszkania, dał mi chipsy i piwo, włączył jakiś swój ulubiony serial, wypił 1 piwa i zasnął w fotelu.
Kolacje spakowałam i pojechałam do kolezanki. Nawet nie zorientował się że mnie nie ma.
Wszyscy piszą "bardzo dobrze", "bardzo dobrze". Ja też tak napiszę - bardzo dobrze dla chłopaka, ma szansę znaleźć kogoś sprawiedliwego teraz do założenia rodziny. Bo jak można sądzić człowieka po jednym wydarzeniu. Przez lata był ok, nie irytował, nie drażnił... a teraz jedna akcja i "już nie chce z tobą być bo jesteś niemiły". Dla pań tłumacze, że moment oświadczyn to dla chłopaka super stresujące wydarzenie w życiu. Chce, żeby wszystko było idealnie i perfekcyjnie, planowane tygodnie wcześniej. I teraz coś mu się nie udaje - nerwy puszczają. Mówi się rzeczy, których się nie myśli przecież. Zaraz potem przychodzi refleksja i przeprosiny. Niech kamieniem rzuci ta z was, która tu krzyczy "bardzo dobrze" a sama nigdy nie wkurzyła się i dała temu objaw (bo mąż/chłopak coś zrobił, bo w pracy coś się posypało, bo boli a lekarz nie może przyjąć, bo, bo, bo). Gdyby takie sytuacje jak tu opisana były nagminne, albo częste - o, to tak, wtedy trzeba zwiewać. Ale po jednej? No to gruba przesada. Także powodzenia w poszukiwania pana idealnego, kiedy ex będzie już z osobą, która nie będzie go oceniała po jednym głupim wybryku.
A jak by go nie w ogóle nie opie*dolił to też było by źle bo wtedy oznaczało by że z niego pi*da.
Znamy...znamy.
A tak na serio to jeżeli koleś się wkurzył bo ktoś mu spieprzył coś co sobie pieczołowicie zaplanował ale poza tym jest "normalny", to nie widzę nic nadzwyczajnego w tym co się stało.
W końcu wystarczy porównać podobną sytuację, na przykład zlecasz facetowi sprzątanie, potem wracasz do domu a nic nie zrobione. Awanturka jest na kilka godzin a foch na kilka dni. Z tym ze ranga tego zdarzenia jest błaha w porównaniu do takich oświadczyn.
@Zmineralizowana Nie popieram zachowania faceta z wyznania, ale serio obiecane sprzątanie jest dla Ciebie ważniejsze od oświadczyn, serio??? Przecież sprzątanie można zrobić we dwójkę, trochę później albo w ogóle w innym terminie, to TYLKO sprzątanie, od nieposprzatnego mieszkania świat się nie zawali, a zaplanowane oświadczyny to nie kupno bułek w sklepie... To są momenty w których nie rozumiem kobiet, mimo ze jestem jedną z nich.
@princess08 Jeśli zamierzasz z kimś spędzić resztę życia, to co za różnica, czy oświadczyny będą jutro czy za tydzień? "Zaplanowane oświadczyny to nie kupno bułek w sklepie". Akurat w przypadku faceta z wyznania to tylko rezerwacja stolika, nic poza tym. To ja już większe plany robię przy wspomnianym kupnie bułek.
Celowe niewywiązanie się z danej obietnicy jednak irytuje bardziej niż niedoszłe oświadczyny w miejscu, które wcale nie jest jakies wyjątkowe, więc z łatwością można przesunąć termin, jeśli komuś zależy konkretnie na tym lokalu¯\_(ツ)_/¯
@Sky321 A skąd wiesz, czy termin nie był wyjątkowy? Czy praca bądź inne zobowiązania nie pozwolą zorganizować tych zaręczyn tak sobie po prostu w innym terminie? Skąd wiesz czy tylko ta kolacja była zaplanowana? Nie wiesz. Ja też nie wiem, po tym wyznaniu nie da się tego ocenić, ale dla większości ludzi to nie jest wszystko jedno. Ten zakup bułek, który tak planujesz, to rzecz którą robi się codziennie/co kilka dni, sprząta się co najmniej raz na tydzień i nawet jeśli ktoś to obiecał, A nie zrobił, to nie jest to powód do nie wiadomo jakiej awantury i fochow. Ale zaręczyny to raczej nie jest rzecz, którą się robi co miesiąc choćby. Dla mnie to jednak wydarzenie o dużo większej randze niż wspomniane wyżej, więc nie rozumiem podejścia "najwyżej zrobi się innym razem". Tak można mówić chyba tylko jeśli komuś średnio zależy na drugiej osobie i chce to tylko odbębnić, bo już tyle są ze sobą i wypada.
@Zmineralizowana
ad 1. Chodzi mi tylko o to że każdemu puszczają raz na jakiś czas nerwy i potrafi wybuchnąć. To że zdarzyło się to w tego typu sytuacje nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem.
ad 2. Piszesz że problemem jest to że w miejscu publicznym. Dla mnie to oznacza tyle że wysoko cenisz zdanie obcych osób, znajomych jeszcze rozumiem. Zresztą to częsty problem, moja kobieta tez potrafi mieć udawać świętą przy obcych a w domu pokazuje różki.
ad 3. W zasadzie twój komentarz jest przedłużeniem wywodu w poprzednim punkcie. Ale przechodząc do konkretów to nie ma znaczenia jakie dwie sytuacje porównujemy, tylko o to że awantura zrobiona bliskiej osobie jest ok, a zrobiona obcej w publicznym miejscu nie. Jak dla mnie świadczy to o tym że mniej cenisz sobie dobro osób bliskich niż tych obcych.
Nie zrozum mnie źle, w zasadzie większość osób, które znam ma ten sam problem. Nawet moi rodzice się tak zachowują, przez co wiele wycierpiałem. Z resztą tego typu historii na tym portalu jest ci multum.
W każdym razie ja osobiście nigdy nie postawię moich najbliższych osób poniżej tych obcych. Przynajmniej do póki będę zdrowy umysłowo, może to wystarczy.
@princcess08 W wyznaniu jest napisane, że chciał się oświadczyć w dzień rocznicy. Rocznica jest co roku, a jak chciał "na już", to wystarczyło zmienić lokal albo najlepiej w ogóle nie robić tego w restauracji, bo to chyba najbardziej kiczowaty sposób, w dodatku pod publiczkę. Po prostu nie rozumiem robienia problemu tam, gdzie go nie ma. I owszem - nie wiem, czy nie zaplanował czegoś więcej, ale szczerze wątpię. Gdyby tak było, mógłby przejść do kolejnego punktu, przecież nie trzeba jeść kolacji, żeby powiedzieć kobiecie, którą się kocha, że chce się z nią spędzić całe życie.
Nie powiedziałam nic o awanturach i fochach, tylko o irytacji, więc nie dopowiadaj sobie. Naturalnym jest, że skoro niedoszłe oświadczyny, o których wiem tylko ja, nie są dla mnie żadnym problemem, to niewywiązanie się z obietnicy, mimo że irytuje tylko troszkę, to wciąż bardziej niż przełożenie planów.
Widzisz, ty nie rozumiesz mojego podejścia, a ja nie rozumiem robienia szopek z oświadczyn. Źle interpretujesz moje słowa. Zamiast "najwyżej zrobi się to innym razem" powinno być "kocham tę osobę, więc nieważne gdzie i kiedy się jej oświadczę, bo zawsze będzie miało to taką samą moc". Dla twojej wiadomości, mam długi, szczęśliwy związek i zależy mi na moim mężczyźnie jak na nikim innym. Mamy za sobą wiele wspaniałych chwil i więcej przed sobą. Małymi rzeczami dajemy sobie do zrozumienia, że cieszymy się swoją wzajemną obecnością w życiu, więc kabaret z pierścionkiem naprawdę jest zbędny. I w sumie każdemu czytającemu życzę tego samego, bo przecież o to chodzi w solidnych związkach, prawda?
@Zmineralizowana
1. Zapomniałaś poprzeć wypowiedź argumentami. Samo stwierdzenie że się mylę bo tak uważasz to trochę mało. Może z mojej strony było też małe niedopowiedzenie, po prostu uważam że jeżeli kolesiowi zależało na tej rezerwacji to miał prawo się zdenerwować. To czy ty uważasz ze nie powinien to nie ma żadnego znaczenia, różne rzeczy są w różnym stopniu ważne dla różnych ludzi. Jego zdenerwował problem z rezerwacją a ciebie by zdenerwowało że facet nie posprzątał chaty, w obu przypadkach rezultat jest taki sam, a to czy wydarzyło się to publicznie czy w zaciszu domowym ma marginalne znaczenie. Znowu jedni się wstydzą przy ludziach a inni nie.
Problemem tu jest raczej to że uważasz że jesteś lepsza od tego kolesia bo wybuchasz tylko w domu, jak dla mnie to jest to jakaś obłuda.
2. Co do współczucia to rozumiem, solidarność jajników. Resztę wyjaśniłem w punkcie wyżej.
3. Czyli mówisz: "No nie wiem, ja bym się wkurzyła znacznie bardziej, gdyby mi facet obiecał sprzątanko, a potem go złośliwie lub z lenistwa nie wykonał, niż gdybym musiała przełożyć zaręczyny" a potem twierdzisz że nie masz w zwyczaju się wkurzać na kogokolwiek, to jak to w końcu jest?. Moim zdaniem lekki paradoks. Tak na marginesie zbędnych komentarzy się nie udziela, nie dla tego że tak wypada lub nie, tylko dlatego że nie ma takiej potrzeby.
Następny nieobliczalny psychicznie człowiek. Nawet nie potrafi zarezerwować sobie stolika ani okazać dojrzałości emocjonalnej w przypadku, gdyby coś jednak poszło nie tak. Tylko rok zmarnowałaś na niego, dobrze że teraz obnażył swój prawdziwy charakter.