#aJD8V
Zupełnie zamknęłam się w sobie. Miałam koszmary, i uwierzcie że nie było dnia, bym nie myślała o odebraniu sobie życia. Znalazłam w sobie siłę i urodziłam zdrowego chłopca, którego zaraz po porodzie zabrali rodzice adopcyjni. Wiem, że gdziekolwiek teraz jest, żyje mu się lepiej niż gdyby został ze mną. Wiem też, że nie potrafiłabym pokochać go tak, jak każda normalna matka kocha swoje dziecko. Nadal męczą mnie koszmary, nadal boję się wychodzić z domu wieczorem, a człowiek który zamienił moje życie w piekło pewnie wciąż przechadza się ulicami mojego miasta.
Pewnie niejedno z was zadaje sobie pytanie, dlaczego nie poszłam z tym nigdy na policję. Bałam się, bałam się przesłuchiwania, wstydu, tego że nikt mi nie uwierzy, ale najbardziej bałam się tego, że znów stanę z tym człowiekiem twarzą w twarz. Minęło 11 lat, a ja jestem wrakiem człowieka.
Nie dziwie Ci się, że nikomu tego nie zgłosiłaś. Po Twoim wyznaniu widać, że nie miałaś oparcia w najbliższych. Musisz się zgłosić do specjalisty, on Ci pomoże, bo z takim problemem nikt nie powinien się zmagać sam. Trzymam za Ciebie kciuki a temu kolesiowi życzę by mu drzwi jego przyrodzenie przytrzasneły. A Ty moja droga życzę by los na Twojej drodze postawił wspaniałego mężczyznę, któremu zaufało i który będzie dla Ciebie oparciem. Trzymaj się
Na pewno wielka szkoda, że tego nie zgłosiłaś, może udałoby się tego potwora złapać, by nie miał szans nikogo więcej skrzywidzić. Jednak niestety nie każda kobieta, szczególnie gdy nie może liczyć na niczyją pomoc, jest w stanie przełamać opory i jestem w stanie to zrozumieć. Co najbardziej boli, to że osoby skrzywdzone przez jakiegoś zwyrodnialca muszą wewnętrznie zmagać się ze wstydem, a czasem nawet i poczuciem, że to po części może być ich wina. Nie ma wytłumaczenia na taki czyn i w ŻADNYM przypadku nie jest to wina ofiary. Pamiętajcie o tym Ty i wszystkie inne kobiety! Trzymaj się, masz nasze wsparcie!
Z jednej strony wiem co czujesz 😢i rozumiem czemu nie poszłaś na policję ja byłam molestowana przez 4 lata przez brata mojej mamy bo "wujem" go nazywać nie mam zamiaru
Współczuję i mam nadzieję, że wszystko jest w końcu OK. Szczęścia ;)
Trzymaj sie silna kobieto! Jestem z toba calym sercem! ❤
A może to facet? Nie pomyślałaś?
I dlatego nie znoszę ludzi, którzy oceniają po pozorach.
Druga autorko- nie obiecuję Ci, że nie będziesz miała koszmarów. Ale ja i setki innych osób współczujemy Ci i dobrze życzymy gdziekolwiek teraz jesteś. Kiedyś los uśmiechnie się do Ciebie i przyniesie pocieszenie
Może to zabrzmi brutalnie, ale cieszę się, że oddałaś dziecko.
Dzięki temu dostało szansę na bycie kochanym, czego Ty nie umiałabyś mu dać [absolutnie ciebie nie obwiniam o to, sama nie wiem czy umiała bym kochać dziecko poczęte w ten sposób]. Cieszy mnie świadomość, że miałaś dość rozsądku by nie krzywdzić niewinnej istoty [brak miłości dla dziecka JEST krzywdą] i znalazłaś w sobie wystarczająco dużo siły by ją oddać.
To jest straszne... Moja mama też została zgwałcona, krótko po urodzeniu mnie i to na imprezie na której byli sami znajomi, wpadła pozniej w anoreksję ktora leczyła latami. Minęło 18 lat, a ja jedyna o tym wiem, bo jak wróciła wtedy rano do domu zapłakana dostała od mojej babci tylko wychowawczego ,,liscia,, ze za późno jest. Masakra, współczuje bardzo.
Trzymaj się😊
Rozumiem Cię aż za dobrze. Gdy miałam 16 lat chorowałam na depresję, przez co pojawiły się u mnie myśli samobójcze. Jednak wtedy od pomysłu zabicia się odciągnął mnie kolega (później chłopak), który postanowił to wykorzystać. Gwałcił mnie regularnie ponad pół roku, wracałam od niego zawsze posiniaczona i odrapana, ale wmawiał mi że mam się nie sprzeciwiać, bo przecież jestem mu to winna.
Gdy po dłuższym czasie od zerwania z nim jakiegokolwiek kontaktu (co nie było tak łatwe, bo nachodził mnie w domu, śledził po szkole, itd.) z trudem powiedziałam o tym trzem osobom. pytały się mnie, dlaczego nie poszłam na policję, skoro miałam wyraźne ślady na ciele. Nie chciałam czuć znowu tego wstydu, widzieć go więcej na oczy, poprostu chciałam zapomnieć, czego z resztą do końca nie mogę...
Jednak teraz wracają mi siły, mam prawdziwego mężczyznę, który pomagał mi dojść do siebie. I mimo męczących mnie od czasu do czasu koszmarów jest lepiej, Życzę Ci tego samego! Trzymaj się ;)
Nie wiem, co Ci napisać, bo słowa wydają się puste... Życzę, byś znalazła sobie mężczyznę, który będzie o Ciebie dbał i troszczył się.