Moja teściowa wiedziała, że nie znoszę zabobonów. Jednak wielokrotnie przyłapałam ją na odczynianiu złych uroków. Używała w tym celu różnych przedmiotów, ale w zeszłym tygodniu przeszła samą siebie. Najpierw było lanie wosku nad główką mojego dziecka, a potem plucie w każdy kąt domu. Dodam, że teściowa ma średnie wykształcenie i mieszka w mieście, więc kobieta niby ogarnięta.
Pewnego razu wróciłam z zakupów, a moja siostrzenica oznajmiła mi, że teściowa przetarła buzię mojego syna własną bielizną. Wzięłam, poszłam do łazienki i naszczałam jej do szamponu.
Moja noga tam więcej nie postanie.
Dodaj anonimowe wyznanie
Uciekaj stamtąd. Szybko, zanim znowu coś wymyśli. Te zachowania są po prostu nienormalne, obrzydliwe i niebezpieczne... Udałabym się z nią do psychiatry.
Moja koleżanka jak urodziła dziecko nie pozwoliła mi przyjść az zostało ochrzczone bo jej mama i babcia (kobietki z zadupia po podstawówce) powiedziały, ze takie stare bezdzietne panny jak ja rzuca urok na dziecko z zazdrości ze nie maja swojego... Oh tez mi sie przypomniało, ze jak była w ciąży to nie poszła na wigilie to swojej siostry, która ma dziecko z syndromem downa bo "w ciąży unika sie takich chorych ludzi bo to sie może na dziecko przenieść..."
Powiedziałam jej, ze z taka mentalnością powinny wrócić wszystkie do Polski i cofnąć sie w czasie o 500 lat
Zespołem Downa
@nata po angielsku to Down syndrome ;)
@this love
Dziękuje za zrozumienie, nie zawsze wszystko sobie dobrze przetłumaczę na polski :)
Znam podobnie zachowującą się kobietę. Nigdy nie mogła zaakceptować swojej bratowej, dlatego powiedziała kiedyś, że musiała ona poczęstować jej brata swoja krwią menestruacyjną (!). Wg niej tak się robi, żeby "omotać sobie faceta wokół palca".
W "Panu lodowego ogrodu" był taki motyw.
Ale tam to nie były gusła tylko czytsta, bezinteresowna złośliwość.
Vuko tłumaczył to raczej jakimś rytułałem rozpoznania obudzonego albo demona. Ale cóż, żona Krzyku mogła również zrobić to tak o.
Serio? Nie pamiętam tego rozpoznania.
Pamiętam tylko, że wyczuł tą krew i poświęcił piwo Hildowi udając, że nie wiedział o krwi by świętokradzwto spadło na nich.
Ciężko się dziwić starszym kobietom, jak młode babeczki wymieniają się takimi "radami" na fejsbuku, zwykle z niezmienną formułką "też się śmiałam, ale to działa i nikt mi nie powie, że nie!" - i mnie bardziej załamuje, jak dwudziestki czy trzydziestki z dostępem do Internetu oraz wykształceniem nierzadko jednak powyżej średniego wypisują te wszelkie głupoty o kokardach, pluciu, soli itd.
Moja babka tarła jednego z wnuczków schodzoną skarpetką po czole jak był jeszcze bejbikiem! Że niby też ktoś zauroczył i to musi być skarpeta po całym dniu 😆
Cóż moja teściowa chciała mojemu synkowi założyć majtki na głowę bo "Wieje, a on czapeczki nie ma". Wzięłam dziecko na ręce i uciekłam. Wróciłam po kilku minutach z pytaniem czy już się uspokoiła.
ale to chyba żadne "gusła" tylko próba zaradzenia brakowi czapeczki. Moim zdaniem młoda osoba zachowująca się w takiej sytuacji tak jak ty jest na najlepszej drodze do zdziwaczenia na starość...
I najczęściej tacy ludzie mawiają, że wiara to ciemnogród i zaścianek...
Nie. Najczęściej tacy ludzie siedzą w kościele co niedzielę.
Tak, zabobony nie działają, a zmówienie paciorka już tak. Dajcie ludziom wierzyć w to, co chcą
Dopóki nie plują po kątach ani nie leją gorącego wosku nad głową niemowlecia ok
a ja zauważyłam u siebie dziwną tendencję, gdy byłam bardzo młoda śmiałam się z zabobonów. Ale teraz gdy przybyła mi cała masa trosk i problemów dnia codziennego już się tak z tego nie śmieję, nawet łapię sie na tym że po cichutku staram się w granicach rozsądku oczywiście przestrzegać zabobonów. Po prostu poprawia mi to humor, rozsądek mówi że to nie ma wpływu, a drugi zmysł podpowiada: spróbuj, na pewno nie zaszkodzi, a nuż pomoże. Mam wtedy wrażenie że w baaaaardzo prosty sposób, np omijając czarnego kota mam wpływ na swój los. W to że człowiek jest "kowalem własnego losu" wierzę jak najbardziej, ale zwykle nie osiąga się tego pomijając drogę po której przebiegł kot, w życiu to nie jest takie proste. Więc tak, zabobony dają złudę potrzebną psychice że coś robisz, coś bardzo prostego żeby było lepiej.
Problem w tym,że to może zaszkodzić i to bardzo, bo to odwołanie się do demona. Ma on niestety wpływ na nasz los więc lepiej jest powierzyć się Bogu.
Ale stara zboczucha z niej.
Fuj