Bardzo boję się psów, więc gdy pewnego dnia jechałam rowerem i zobaczyłam kątem oka psa biegnącego w moim kierunku, zaczęłam pospiesznie pedałować czując, że serce bije mi coraz szybciej. Pies zaczął ujadać i pędził za mną niczym tygrys, przyspieszyłam jeszcze bardziej o ile to było możliwe. W pewnym momencie usłyszałam chrupnięcie... Spadł mi łańcuch. To już koniec - pomyślałam, czując za sobą ''psi oddech'' i wpadłam do pobliskiego rowu. Zakryłam twarz rękami, aby się osłonić (widziałam to kiedyś na filmach), a wtedy pies, ujadając groźnie rzucił się na mnie i... zaczął lizać. Po rękach, po twarzy i gdzie tam sięgnął jego jęzor :)
Strach ma wielkie oczy :D
Dodaj anonimowe wyznanie
Rozumiem ze sie balas, ale tak na przyszlosc. Uciekanie przed psem nie jest najlepszym pomyslem, wtedy jeszcze bardziej go "nakrecasz" (zwykle bierze to za zabawe) ;)
Niby dużo osób to wie, ale jak przyjdzie co do czego to przyspieszamy, bo myślimy, że jak zwolnimy albo się zatrzymamy to pies nas dopadnie.
Ja też strasznie się boję psów i zastanawiam się, co innego można zrobić? Bo raz próbowałam nie uciekać i skończyło się poważnymi pogryzieniami.
little, zaatakować. pies się wtedy boi.
Ahmik, przez twoją durną radę ktoś może zginąć.
@little38 generalnie pies jest szybszy od nas i zazwyczaj jednak nas dogoni. Kiedy jednak już widzimy, że pies atakuje - celować w nos. Mocne uderzenie w nos jest bolesne dla psa. Jeśli łapie naszą rękę w paszczę - postarać się wsunąć rękę jak najdalej, pies zacznie się krztusić. I przy okazji przywalić mu w nos. Można też zwinąć się w kłębek i chronić szyję, ale personalnie wolę chyba bardziej ofensywną postawę, jest szansa, że oslepiony bólem pies ucieknie
Aloner, ponawiam: ta rada jest bzdurna. Agresywnego psa, którego dodatkowo zaatakujesz, ogarnie furia. Tylko ułożone i posłuszne psy uciekną. Te, które mają się za alfy będą bronić terytorium i to właśnie te najczęściej gonią za ludźmi.
@crimsoneye, pamiętam jak rada o wepchnięciu ręki w paszczę uratowała mi życie.
Ładnych parę lat temu wybraliśmy się z grupą znajomych na Syberię (swoją drogą piękne krajobrazy, polecam). Biwakowaliśmy w zimie w puszczy - byliśmy bardzo dobrze wyposażeni i to nie był problem.
Pewnego ranka wstałem wcześniej od innych obudzony przez pęcherz. Opuściwszy namiot załatwiłem potrzebę, a że pogoda była całkiem ładna, to udałem się na krótki spacer.
Idę, idę i nagle słyszę coś dziwnego. Odwracam się, a tam niedźwiedź! Przed opróżnieniem zawartości pęcherze, uratowało mnie tylko to, że już był pusty.
Tymczasem niedźwiedź rzucił się na mnie. I właśnie wtedy przypomniałem sobie radę z wepchnięciem ręki w paszczę. Tak też zrobiłem.
Jednak niedźwiedź, a pies spora różnica. Tratuje mnie tymi łapami, zęby tną mi przedramię. Wpycham rękę głębiej. Czuje okropny ból w nodze, nawet nie wiem czym dostałem. Nie poddaję się. Wpycham dalej. "Zginę" myślę, ale wpycham.
Nagle czuje, że ręka wyszła na zewnątrz. Ja w szoku, niedźwiedź w szoku, zamarł na chwilę. Złapałem go za ogon. Spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy. Nie miałem wyboru, albo on, albo ja. Pociągnąłem ogon z całych sił. Jednym płynnym ruchem wywinąłem niedźwiedzia na lewą stronę.
Wynik: sporo skaleczeń, siniaków, złamana noga, prawdopodobnie pęknięte żebro.
Mam się ogólnie dobrze , tylko zwierza szkoda.
@FitzChivalryFarseer
Już prędzej uwierzę we wróżkę z krainy czarów niż twoją bajkę o niedźwiedziu.
@CarlTWD
W TheWalkingDead opcja ucieczki jest najlepsza, bo zombiaki są zwykle powolne, ale pies jest szybki ;)
Jeżeli tak jak autorka, człowiek jechałby na rowerze, i nagle spotkał agresywnego psa (no tu już odchodzimy od przypadku autorki) to wszędzie radzą, aby roweru użyć jako broni, i zacząć agresywnie nim machać wrzeszcząc na psa i powoli zbliżając się w jego kierunku.
Jednego kolarza, który jadąc przez jakąś wioskę nagle spotkał stadko agresywnych psów, uratowała jedynie postawa ofensywna (i jego rower).
Jakby próbował uciekać rowerem, tak jak autorka, to psy bez problemu by go dogoniły.
A nawet jeśli jechałby bardzo szybko, że pies nie dałby rady dogonić, to pamiętajmy, że taki duży i agresywny pies może biec tak całkiem długo, natomiast nasze mięśnie mają większe ograniczenia, i nawet będąc zawodowym kolarzem prędzej czy później się zmęczymy, a zdeterminowany pies może dalej za nami biec i nas w końcu dopaść.
(W sumie zazwyczaj taki kolarz dałby radę uciec na rowerze przed psem, ale w tym przypadku kolarz miał trudny teren i ciężko by mu było nabrać prędkości)
A nawet jeśli podejmiemy próbę ucieczki, to równie dobrze możemy się wywrócić pod wpływem adrenaliny i paniki.
@FitzChivalryFarseer, genialne 😆 szkoda, że poprzednik nie załapał śmiesznego komentarza.
UzaleznionaOdLoLa dziękuje za radę ,przyda mi się ponieważ nadal boje się psów :)
Hmm ja jak byłam dzieckiem (około 3/4 letnim) bawiłam się na wsi koło domu dziadków. Na trawniku obok zauważyłam wygrzewającego się psa, więc zgodnie z tym, co widziałam w mieście, chciałam przynieść mu patyk, żeby pooaportował. Ale pies się tego patyka wystraszył i się na mnie rzucił. Dzień wcześniej w przedszkolu mieliśmy szkolenie, co zrobić w takiej sytuacji (zwinąć się w kłębek twarzą do ziemi, a rękoma ochraniać kark). Zrobiłam tak i koniec końców, gdy dziadkowie już odnotowali, dlaczego krzyczę i mi pomogli, moim jedynym obrażeniem była zadrapana zębem dłoń i trochę podarta bluzka. Tak że już wiem, czego nauczę swoje dzieci :)
Przypomniała mi się historia z czasów gdy byłam srajtkiem. Mieszkaliśmy w wieżowcu na najwyższym piętrze, sąsiad miał dużego psa (nie znam się na psich rasach) który bardzo nie lubił obcych (albo tylko mnie! :D)
Kiedy zjeżdżałam windą na dół w myślach modliłam się by nie wsiadł sąsiad z psem który mimo kagańca i krótkiej smyczy zawsze mnie atakował, nic psu nie robiłam, nawet na niego nie patrzyłam, a zawsze jego mordkę miałam przed sobą. Dla kilkuletniego gówniaka to było bardzo stresujące, dodatkowo starszy właściciel psa nie potrafił go utrzymać i zawsze na mnie krzyczał że mam się uspokoić. Wiele było historii ze "strasznym psem" ale nie będę się rozpisywać w komentarzu, wiem tylko tyle że po latach Pan sąsiad psa musiał uśpić, ponieważ zaatakował sąsiadkę z innym psem.
ja mam psa rasy beagle ,też mi stale ucieka...
super rasa i słodkie psy :) z całą pewnością nikogo nie pogryzą ,nawet biegając luzem ,one nawet koty kochają :D
bozupazaslona, jedyny pies jaki kiedykolwiek się na mnie rzucił i mnie zaatakował to był beagle. Kiedy tylko widzę, że ktoś takiego psa wyprowadza wolno albo ktoś ze znajomych takiego posiada każę trzymać go z daleka ode mnie
Ponoć najlepiej wziąć jakiegoś badyla i manewrować nim tak, by psisko się na niego nagryzało. Jednak wiem, strach od razu napędza nogi,
Boje się każdego obcego psa. Pomyślicie - ,,normalne". Nie moi drodzy. Ja się boje psów, nawet jeśli są na smyczy, mają kaganiec i nawet jeśli to te małe szczury zwane yorkami. Co ze mną jest nie tak
to jest fobia ,tez tak mam
mnie kiedyś chciał ugryźć pies ,ale zanim dobiegł do mnie zaczełam tak piszczeć że zawrócił prędzej niż kierowca rajdowca :D
Ja z kolegami specjalnie jeździliśmy w pewne miejsce, gdzie było kilka "dzikich" psów, żeby przed nimi uciekać :D
to się ciesz że żyjesz ,ach ta młodość i beztroska .....
Czuję się obrzydliwie bo jedyne co przychodzi mi na myśl to to, gdzie sięgnął jego jęzor :( Przepraszam :(
FutrzastyKotowaty to był mały piesek z małym języczkiem :P
Na psy i tak trzeba uważać jeden taki moją mamę pogryzł myślała że on biegnie aby się z nią pobawić niestety okazało sie inaczej