#DGBRC
Od kilku dni udaję silnego, nie pokazuję tego, że jest mi ciężko. Oboje bardzo źle to przeżywamy. Kiedy idzie spać, potrafię kilka godzin siedzieć w jednym miejscu, z przerwami na dolanie do szklanki, płacząc.
Ukrywam emocje, bo wiem, że żona ma we mnie oparcie w ciężkich chwilach. Ona wie, że jest mi ciężko, ale nie ma pojęcia, jak bardzo.
Nie mam komu tego powiedzieć w taki sposób jak tutaj, bo nie chcę o tym z nikim rozmawiać ani słuchać pocieszeń. Jestem wrakiem.
Powiedz żonie. Wypłacz się jej. Zrozumie, to był też jej kot. A Tobie będzie łatwiej. Wyrzuć te emocje, tłumione będą tylko narastać, frustrować.
Też płakałam za kotem. Moim ukochanym kotem. Tylko moim, mąż nie rozumiał. Ale przytulił, dał się wypłakać. Wyjątkowo nie szukał rozwiązania. A mi było lepiej.
Takie wypłakanie się kobiecie może zniszczyć związek, więc lepiej niech płacze sam. Serio w 99% sytuacji jak facet okaże emocje kobiecie, to traci zainteresowanie.
Trzeciaproba co za bzdury. Nie ma małżeństw, w których mężczyzna nie wypłakiwał się kobiecie. Po to są związki.
Trzeciaproba, weź się schowaj z takimi smalczymi poradami. Normalna kobieta kochająca swojego męża będzie przy nim zarówno w dobrych, jak i ciężkich chwilach. Każdy z nas ma emocje i takie normalizowanie pseudomęskiego "nie płacz przy niej" tym bardziej szkodzi na psychikę. Nie przyszłoby mi do głowy, by zostawić partnera, bo pokazał mi co go w środku dręczy.
Oparcia by w Tobie nie miała, gdybyś na jej płacz reagował histerycznie, mówił że Ciebie bardziej boli albo że przesadza. Jeżeli razem będziecie leżeć w łóżku płacząc wtuleni- dalej będziesz oparciem, a ona dla Ciebie.
Zastanów się czemu nie chcesz rozmawiać i spróbuj otworzyć. Powiedzieć komuś "muszę to z sobie wrzucić, ale nie chcę pocieszania, tylko się wygadać i zostać przytulonym".
Współczuję. Zwierzak często jest częścią rodziny i trudno się pogodzić z jego stratą.
Pocieszajcie się wzajemnie, nie męcz się niepotrzebnie
A nie okazujesz uczyć, bo co? Bo się naczytałeś, że facet nie ma prawa? Ja bym się czuła koszmarnie zraniona, gdybym się dowiedziała, że moja ukochana osoba cierpi i to przede mną ukrywa, czułabym się wybrakowane jako człowiek i słaba, że nawet ta osoba nie ufa mi na tyle, żeby przy mnie płakać. Współczuję żonie.
Tylko tak jesteśmy nauczeni. Facet ma być silny, facet ma być podporą, nie może okazywać słabości. Kobieta może pozwolić sobie na łzy, to normalne i naturalne a mężczyzna nie może. Jesteśmy takimi informacjami karmieni od najmłodszych lat. Naprawdę obwiniasz tutaj kolesia?
Dziewczynki są wychowywane na dobre żony, a ich celem ma być wychowanie potomstwa. A jednak kobiety potrafią się postawić, wyjść z tego błędnego koła i walczyć o swoje. Mężczyźni też powinni spróbować przestać zrzucać winę za swoje błędy na wychowanie.
Fajne obwinianie ofiar. To bądź mężczyzną i np. W pracy, przy wszystkich rozpłacz się, bo ktoś Ci coś chamskiego powiedział.
Właśnie takim zachowaniem to pokazujesz - no przestań płakać, że mężczyźni są dyskryminowani na tym polu, weź się w garść, bądź twardy a nie. Jesteś właśnie takim typem osoby, która gardzi płaczącymi mężczyznami, typem oprawcy.
Jak masz problem, idź do psychologa. Dużo wsparcia ślę, idź, bo naprawdę chyba masz problem. Powodzenia!
KorseyShani - brawo, fajnie pokazałaś swoją empatię. ,,Mężczyzni wcale nie są dyskryminowani na żadnym polu, jeśli tak twierdzisz, to znaczy że z tobą jest coś nie tak."
Właśnie tak jak pisałem, widać właśnie waszą empatię do męskich problemów, wyśmiewanie, wmawianie że to z mężczyzną jest coś nie tak. Dlatego właśnie mężczyzni boją się płakać, przez takie osoby jak wy.
@SokoliWzrok To najwyraźniej ja jestem tym typem osoby, "oprawcy". Bo tak, gardzę facetami, którzy płaczą w pracy, bo im ktoś coś chamskiego powiedział. Można udawać, że problem leży w społeczeństwie, bo tak kształtuje mężczyzn, podczas gdy prawda jest taka że to takie osoby są dysfunkcyjne do życia w nim.
TylkoJedenZWielu - Kobiety często wybuchają płaczem z takich błahych powodów. To wtedy już jest spoko? Czy też są nieprzystosowanym do życia jednostkami?
Nie, nie jest już spoko. To znaczy że są rozemocjonowane i mają problemy ze sobą i z kontaktami z innymi ludźmi. Zależy od stopnia, ale reagowanie płaczem na każde chamstwo to jest dysfunkcja niezależnie od płci. I na miejscu czytających to kobiet poczułbym się urażony, że ktoś to określa jako
normalne dla ich płci.
Jednocześnie osoby, które takie zachowania przejawiają, nie są niedostosowanymi do życia jednostkami, bo zawsze znajdzie im się ktoś, komu mogą zostawić bardziej kompetytywne środowisko, żeby mógł wyżywić rodzinę i utrzymać dom.
I tak krąg się zamyka, pobłażasz jednej osobie, musisz wymagać więcej od drugiej.
Z tego wynikają później takie patologiczne zjawiska jak seksizm, niedocenianie kobiet w miejsach pracy a na dłuższą metę też takie nierówne traktowanie okazywania emocji i chwil słabości u obu płci.
TylkoJedenZWielu - ok, przynajmniej traktujesz obie płcie w takich sytuacjach identycznie i to jest spoko.
Nie, nie równo. Mężczyźnom nadal stawiam granicę wyżej. Ale równo nie znaczy sprawidliwie, awielu ludzi o tym zapomina.
Ja po śmierci naszego kota wyłam mu w ramię a on płakał ze mną. Nie ma nic złego w okazywaniu uczuć, to może Was nawet zbliżyć.
Nie zamartwiajcie się
Pukajcie się
Wasz kot zapewne tego by chcial
Niech żona pręży się jak kotka
To wam przypomni waszego pieszczotka
Zaburzenie priorytetów i hierarchii wartości na maksa. Co będziesz robił jak prawdziwe nieszczęście CIę spotka?
+1, To tylko kot.
Brakuje dzisiaj uświadamiania ludzi o priorytetach, wartościowaniu problemów i sposobach ich rozwiązywania. Może pomogłoby to nie jednej osobie ułożyć życie...
Niby nie chcę ubierać Ci twojego cierpienia, ale pomyśl czy nie jest to oznaka jakiegoś większego problemu z emocjami. Wiadomo, że futrzak jak rodzina i ja też swoje zwierzęta w pewien sposób kocham.
Jednak jeśli w sytuacji śmierci kota i to takiej spokojnej stajesz się "wrakiem", to gdy nadejdą naturalnej kolei rzeczy jak śmierć rodziców, to zajebiesz życie sobie i swojej rodzinie, nie mogąc egzystować.
Zastanów się czy nie pogadać o tym ze specjalistą, bo w taki naturalny sposób to jest reakcja osoby o świadomość 13 letniej dziewczynki. Nie dorosłego faceta.