#a34eA
Na co dzień nie palę, wcale, nawet na imprezach nie. Jednak dobre pół roku temu wzięła mnie straszna ochota na fajkę, kupiłam więc paczkę, wypaliłam dwie i tak rzuciłam do szuflady, gdzie leży do dziś. A raczej leżała, ponieważ moja kochana wiewiórka, korzystając z mojej chwili nieuwagi, sprytnie weszła do szuflady i zeżarła, co zostało. Zostawiła tylko filtry.
Miałam wiewióra i rzeczywiście miał ogromny pociąg do tytoniu. Nie mogły leżeć papierosy na wierzchu.
Mój pies często się oblizuje, gdy widzi mnie odpalającego papierosa. Nie ze mną jednak te numery, na krzywy ryj to by każdy umiał ;)