To będzie typowa historia udowadniająca, że lenistwo to ojciec prostych i skutecznych rozwiązań. Otóż, od zawsze mieszkałam z starszą o 5 lat siostrą w jednym pokoju. Oczywiście pojawił się odwieczny problem kto wieczorem zgasi światło. Na początku miałyśmy regułę, że gasi ta co ostatnia się położy, ale pewnego dnia(a raczej wieczoru) jak miałam tak z pięć latek, zawołałam mamę, żeby mnie pocałowała na dobranoc.
Kiedy mama wychodziła powiedziałam: A zgasisz przy okazji światło? Mama zgasiła, wyszła, a ja szepnęłam w konspiracji do siostry: to się nazywa automatyczne gaszenie. Od tego momentu siostra zawsze mówiła: Nie chce mi się gasić. Zgasisz automatem?
Dodaj anonimowe wyznanie
Ahahahaha. Nie.