Miałem wtedy 8-9 lat. Wracaliśmy z rodzicami z wakacji nad morzem. Tata jechał trochę zbyt „sportowo” i zostaliśmy zatrzymani przez policję w nieoznakowanym samochodzie. Policjant mówi do taty coś w stylu „Przekroczył pan dozwoloną prędkość o 40 km/h, wyprzedzał pan na ciągłej i widzę, że nawet nie zapiął pan pasa”. A wtedy ja z tylnego siedzenia „Ale tata nigdy nie zapina pasa!”.
Do dzisiaj pamiętam, jaki opieprz dostałem na najbliższym postoju.
Dodaj anonimowe wyznanie
Czyli tatuś jest debilem, nie tylko ma w nosie przepisy i przekracza prędkość ale i ma w zadku zabezpieczenie ratujące życie…
I jeszcze wyżywa się na niewinnym dziecku.
Szkoda, że nie "Ale tata nigdy nie zapina pasa jak popije"
ale tylko gdy szmugluje fanty dla pasera kradzionym samochodem
Mam nadzieję, że geny po matce okazały się nadrzędne.
To i tak pikuś. Moja córeczka (wtedy lat 6) przy kontroli policji zaczęła śpiewać "Pieski małe dwa". No cóż. Litości nie było.